Przez całe lata były radny Toronto Chris Korwin-Kuczyński był członkiem Partii Liberalnej.
I oto w ubiegły piątek w lokalu wyborczym kandydata konserwatystów z okręgu Etobicoke Centre Axela Kuhna odbyła się uroczystość z udziałem sekretarza stanu ds. wielokulturowości i kanadyjskiej tożsamości Jasona Kenney (posła z okręgu Calgary Southeast) i doskonale nam znanego "polskiego radnego" Chrisa Korwin-Kuczyńskiego. KK, jak się go powszechnie nazywa, zmienił barwy polityczne i wstąpił do partii torysów. To spotkanie było okazją do przyjęcia go w poczet członków Conservative Party of Canada.
W lokalu wyborczym Axela Kuhna - od lewej: Axel Kuhn, nowy konserwatysta Chris Korwin-Kuczyński i minister wielokulturowości Jason Keney Fot Ian Greenhill
"Gazeta" postanowiła dowiedzieć się od samego bohatera wieczoru, skąd ta zmiana.
Małgorzata P. Bonikowska: Wszyscy znaliśmy dobrze Twoje bliskie związki z Liberałami. Co spowodowało, że zmieniłeś przynależność partyjną?
Chris Korwin-Kuczyński: Coraz bardziej zniechęcał mnie brak działania, a jednocześnie obserwowałem dokładnie co robiła w ostatnich latach Partia Konserwatywna. W dwóch bardzo ważnych sprawach nastąpił postęp, jakiego nie było przez lata kiedy u steru rządu stała Partia Liberalna. To dwie sprawy, w których bardzo aktywnie działałem, m.in. poprzez akcję z wysyłaniem kart do premiera Kanady Stephena Harpera. Pierwsza to sprawa wiz. Tyle lat staraliśmy się, robiliśmy tak wiele, aby doszło do zniesienia obowiązku wizowego dla Polaków przyjeżdżających do Kanady. A tu, w tak niezwykle krótkim czasie, rząd premiera Harpera zrobił to, czego liberałowie przez lata nie dokonali. Druga sprawa to kwestia przywrócenia uprawnień kombatanckich naszym weteranom. Liberałowie pozbawili rent kombatantów walczących czasie II wojny światowej - weteranów z Polski, ale także z kilku innych krajów. Ledwo zacząłem akcję z wysyłaniem kart do premiera Harpera, a sprawa został załatwiona, tzn. premier Harper, kiedy dowiedział się o sprawie i uświadomił sobie, jak jest ona ważna, zobowiązał się, że jeżeli jego partia zwycięży w wyborach, uprawnienia te zostaną przywrócone tym, którym się one należą. Osiągnięcia konserwatystów zrobiły na mnie duże wrażenie i doszedłem do wniosku, że konserwatyści zasługują na uznanie i na poparcie.
M.P.B.: Co sądzisz obecnie o Partii Liberalnej? Czy nie jest to ucieczka z tonącego statku?
C.K.K.: Nie, nie o to chodzi. Uważam, że najbliższe lata będą naprawdę krytyczne dla Kanady i dla Ontario. Sytuacja ekonomiczna naszego południowego sąsiada jest tak trudna, że musimy za wszelką cenę uniknąć podobnych problemów. Moim zdaniem, plan liberalny podatku od zanieczyszczeń, tzw. Green Shift, to pójście w niewłaściwym kierunku. Premier Harper obiecał i wszyscy to słyszeli, że nie będzie podwyżki podatków, a to jest bardzo ważne. Kanadyjczycy już nie mogą być więcej opodatkowywani, bo ich na to nie stać. A zatem wyjście z trudnej sytuacji ekonomicznej nie wiedzie drogą podwyższania podatków. Z tym zagadnieniem wiąże się także sprawa nadwyżki budżetowej. To, że mamy nadwyżkę w budżecie federalnym to ogromne szczęście i powinniśmy czynić wszystko co się da, aby jej nie zmarnować. Niestety, kiedy patrzę na program wyborczy Partii Liberalnej, widzę, że aby zrealizować tak wiele obietnic, potrzebne są ogromne środki finansowe. A zatem albo podwyższone zostaną podatki, albo zużyta zostanie na to nadwyżka budżetowa, która w ten sposób w bardzo szybkim czasie się rozpłynie. Wiadomo, że NDP nie wygra wyborów, a poparcie dla liberałów spada w sposób coraz bardziej widoczny. Uważam, że najlepszy program na najbliższą przyszłość Kanady, chroniący ją przed poważnymi problemami ekonomicznymi, mają konserwatyści i dlatego postanowiłem wstąpić w ich szeregi. Jest jeszcze jedna kwestia warta wspomnienia. Nie da się zaprzeczyć, że w naszej sytuacji geopolitycznej będziemy zawsze sąsiadami i najbliższymi partnerami ze Stanami Zjednoczonymi. Dlatego nie sądzę, aby sensowne było krytykowanie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ktokolwiek zostanie prezydentem USA, będziemy w nim współpracować jako państwo, więc trzeba myśleć co się mówi.
M.P.B.: Czy twoja decyzja wstąpienia do partii konserwatywnej oznacza, że będziemy cię widzieli więcej na niwie politycznej?
C.K.K.: Mam zamiar pomagać, jak tylko mogę kandydatom Partii Konserwatywnej w zwycięstwie wyborczym. W Etobicoke Centre jest znakomity i bardzo wartościowy kandydat - Axel Kuhn. Jego żona notabene jest Polką. Axel ma bardzo dobry program wyborczy i prowadzi kampanię znakomicie, więcej jego oponent, czyli obecny poseł z tego okręgu Borys Wrzesnewskyj może się naprawdę obawiać o swoją przyszłość polityczną. Na razie konserwatyści nie mają ani jednego posła w Toronto, ale w tych wyborach mają duże szanse na zdobycie mandatu, między innymi w Etobicoke Centre. W połowie Polką jest także kandydatka Partii Konserwatywnej z okręgu Parkdale-High Park Jilian Saweczko.
M.P.B.: Życzymy powodzenia w szeregach nowej partii.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.