Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 6 pazdziernika, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Polska

Jaruzelski nie przyznaje się do zarzutów
Na podst. PAP
Oct 3, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Generał Wojciech Jaruzelski odpiera zarzuty IPN za stan wojenny, który - według niego - był "mniejszym złem". Przyznaje zaś, że w grudniu 1981 r. doszło do "uchybienia konstytucyjnego" - wydania przez Radę Państwa dekretów o stanie wojennym wbrew konstytucji, bo podczas sesji Sejmu.


"Nie przyznaję się do zarzutów w formie przedstawionej przez prokuratora IPN; są one bezpodstawne" - oświadczył w czwartek 84-letni Jaruzelski. Przez niemal cztery godziny składał on na stojąco wyjaśnienia przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Ma je dokończyć 6 października.

PAP


Ówczesny I sekretarz PZPR, premier PRL, szef MON i Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego jest oskarżony o kierowanie "związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw" - za co grozi do 10 lat więzienia. Drugi zarzut to podżeganie Rady Państwa do przekroczenia jej uprawnień przez uchwalenie dekretów o stanie wojennym wbrew konstytucji PRL.

Odczytując wyjaśnienia z grubego pliku kartek, podsądny powtarzał, że stan wojenny był "mniejszym złem" i "uratował Polskę przed wielowymiarową katastrofą", a on wraz z innymi działał w stanie wyższej konieczności. Dodawał, że wiele razy przepraszał za ofiary stanu wojennego i przyjmował za niego odpowiedzialność, ale nie w sensie winy w myśl aktu oskarżenia. "Nie pozuję na uciśnioną niewinność" - mówił.

Według Jaruzelskiego akt oskarżenia przygotowano "na polityczny obstalunek". "Jest na czasie doczernianie mojego wizerunku; polowanie trwa" - oświadczył, wspominając zamiar odebrania mu uprzywilejowanej emerytury (dostaje 7 tys. zł jako emerytowany generał).

Swe wystąpienie Jaruzelski zaczął od cytowania wypowiedzi o sobie Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Przywołał wypowiedzi J. Kaczyńskiego, który nazwał go zdrajcą, domagając się dlań "najwyższej kary" (gdy istniała jeszcze kara śmierci) oraz Lecha Kaczyńskiego, że cieszy się, iż dożył postawienia zarzutów autorom stanu wojennego. Oskarżony dodał, że "cieszy się wraz z panem prezydentem, bo ufa, że sprawę sprawiedliwie i obiektywnie rozpatrzy niezawisły sąd".

Jaruzelski ocenił, że w stanie wojennym "wojsko nigdy nie użyło broni" i że dziś staje on w obronie jego dobrego imienia. Zaprzeczył, by stan wojenny spowodował ok. 100 ofiar śmiertelnych, a "krzywdzące jest rzucanie niezidentyfikowanymi liczbami". Wspomniał o zbrodniach członków aparatu władzy, m.in. o zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki i zabiciu górników "Wujka", dodając, że każda śmierć jest tragedią. Podkreślił, że do dziś większość społeczeństwa uważa wprowadzenie stanu wojennego za uzasadnione. Zapewniał, że nie chodziło mu o "stołek", bo wcześniej odrzucał oferty objęcia najwyższych funkcji w PRL.

Podsądny dodał, że planowanie działań na wypadek stanów nadzwyczajnych to obowiązek każdej władzy, a stan wojenny miał być "ostatecznością". "To świadczy o poczuciu odpowiedzialności, by uniknąć chaosu i konfrontacji, która mogłaby się zakończyć krwawo" - dodał oskarżony. Powołał się na wypowiedzi opozycjonistów z PRL, że gdyby stan wojenny nie był tak precyzyjnie zaplanowany, doszłoby do krwawych walk.

"Podzielam doniosłą rolę Solidarności i Lecha Wałęsy, ale w 1981 r. nie była ona 10-milionowym hufcem aniołów" - mówił Jaruzelski. Dodał, że pod koniec 1981 r. kraj "znalazł się na krawędzi przepaści", za co obciąża się tylko ówczesną władzę. "Dominuje czarno-biała ocena" - zaznaczył. Oświadczył zarazem, że w warunkach gorbaczowowskiej koniunktury pod koniec lat 80. Solidarność była "czołową siłą sprawczą demokratycznych przemian".

Jaruzelski zaprzeczył, by już od powstania "Solidarności" w 1980 r. władze z premedytacją planowały jej likwidację - jak głosi akt oskarżenia. Dodał, że wprowadzenie stanu wojennego nie przesądzało samo w sobie o likwidacji "Solidarności", bo ją tylko zawieszono, jak i inne związki, a zakładano "racjonalne rozwiązanie" pozwalające na ich wznowienie. Dodał, że wobec fiaska tych prób, jesienią 1982 r. Sejm rozwiązał wszystkie związki zawodowe. Jego zdaniem "Solidarność" miała "rację historyczną", a władza - "rację pragmatyczną, sytuacyjną".

Oskarżony zarzucił IPN, że stawiając mu zarzut kierowania związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, sprowadził jego działania do "kategorii przestępstwa pospolitego" i "odciął mnie i innych oskarżonych od politycznego usytuowania". Przypomniał, że taki właśnie zarzut stawiano bossom gangów. "Jeśli prokurator uważa, że kierowałem zorganizowaną grupą przestępczą, to musi zauważyć, że była ona prawnie usankcjonowana i cieszyła się poparciem znacznej części społeczeństwa" - powiedział.

Jaruzelski przyznał, że wydanie przez Radę Państwa dekretów o stanie wojennym podczas sesji Sejmu było "uchybieniem konstytucyjnym". Prokurator IPN - mówił - "pochyla się z troską" nad konstytucją PRL, a przecież mówiła ona, że rząd zapewnia "ochronę porządku publicznego". "Realizację tego konstytucyjnego zadania IPN uznaje za przestępstwo" - podkreślił.

Mówił, że zarzut, by miał podżegać członków Rady Państwa do uchwalenia dekretów wbrew konstytucji, jest bezpodstawny, bo działa ona w stanie wyższej konieczności i widziała potrzebę "nadzwyczajnych środków". "Niestosowne jest traktowanie Rady Państwa jako ślepego i lękliwego narzędzia" - dodał. Zwrócił uwagę, że dekrety zatwierdził potem Sejm PRL; pytał, czy może być przestępstwem czyn zaakceptowany przez Sejm. "Czy IPN nie czyni wszystkich posłów głosujących za zatwierdzeniem stanu wojennego odpowiedzialnymi za zaakceptowanie zbrodni komunistycznej?" - ironizował Jaruzelski.

Zarzucił pionowi śledczemu IPN, że zdezawuował ustalenia sejmowej komisji odpowiedzialności konstytucyjnej, na której wniosek Sejm w latach 90. umorzył kwestię odpowiedzialności, uznając, że wprowadzenie stanu wojennego było działaniem w stanie wyższej konieczności.

Wiele miejsca oskarżony poświęcił okrągłemu stołowi z 1989 r. Przywołał słowa Ludwika Dorna z 2005 r.: "Komuniści całowaliby nas po rękach za to, że nie wiesza się ich na latarniach". "Ile byłoby tych latarń i tych rąk?" - pytał.

Zwracając uwagę na słowa prokuratora IPN, że zarzuty przedawnią się w 2020 r., Jaruzelski powiedział, iż "nie wie, kto z nas doczeka końca tego procesu". Dodał, że tę "optymistyczną perspektywę", którą rysuje prokurator, on sam odbiera żartobliwie.

Jaruzelski wskazywał na błędy aktu oskarżenia, który m.in. "uśmierca" dwóch generałów. "Pragnę podzielić się z panem prokuratorem dobrą wiadomością: oni obaj żyją" - powiedział. Kilka razy Jaruzelski przerywał swe wystąpienie. Tłumaczył, że bierze antybiotyki, ale mimo to chciał przyjść do sądu.

Prok. IPN Piotr Piątek nie chciał komentować wyjaśnień Jaruzelskiego. "Do tego ustosunkuję się w mowie końcowej; sąd też dokona właściwej oceny prawnej" - odparł, pytany o ocenę słów oskarżonego o "uchybieniu konstytucyjnym". "W tym miejscu nie jest czas by to oceniać" - odpowiedział Piątek na pytanie, czy było to samoobciążenie ze strony Jaruzelskiego.


© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Polska
Przegląd prasy krajowej
Okres po 1989 roku najlepszy w XX wieku
Ambasadorzy polszczyzny
Mistrz sztangista wygrał "Wielki test z historii"
Dzięki Internetowi Polacy zaczęli pisać
Przegląd prasy krajowej
Górski przeprasza za "zamieszanie medialne"
Kawiarnia "Pod Picadorem" znów działa
Tańsze wizy dla Białorusinów
Do seminarium przez psychologa