Toronto Transit Commission zacznie kontrolować swoich pracowników na obecność narkotyków, ale zrezygnowała z najbardziej kontrowersyjnego projektu testowania losowego.
Gary Webster, szef TTC, poinformował, że nowe przepisy mają wejść w życie za rok. W jego ocenie są one konieczne, aby zapewnić bezpieczeństwo w autobusach i w metrze.
Webster podaje, że w ciągu ostatnich trzech lat doszło do 39 incydentów.
Danym tym zdecydowanie zaprzecza związek zawodowy pracowników TTC. W pisemnym oświadczeniu czytamy, że przez 109 lat, przez które związek służy miastu, nie było ani jednego przypadku śmiertelnego, spowodowanego przez kierowcę, znajdującego się pod wpływem alkoholu lub narkotyków.
TTC twierdzi, że podjął decyzję o obowiązkowych testach na obecność narkotyków po przypadku, do jakiego doszło w zeszłym roku. Był to przypadek zgonu pracownika TTC w miejscu pracy. Sekcja zwłok wykazała obecność marihuany w jego organizmie. Nie ma żadnych dowodów na to, że marihuana odegrała jakąkolwiek rolę w jego śmierci.
Ten zgon i grzywna w wysokości 250.000 dol, jaką musiał zapłacić TTC, skłoniło TTC do przeanalizowania swoich przepisów. Uznano, że obecnie obowiązujące przepisy nie gwarantują, że pracownicy są na pewno zdolni do pracy.
Po roku przeglądu istniejących przepisów, uznano, że wymagają one zmiany.
Wystąpiono z wnioskiem o wprowadzenie w życie nowych zasad. Testom na obecność narkotyków poddawani byliby wszyscy chętni do pracy w TTC, pracownicy, którzy mają na swoim koncie dawne wykroczenia, a także osoby, która zakończyły leczenie.
Adam Giambrone, szef rady TTC, podkreśla, że nie chodzi o wkraczanie w prywatne życie 120.000 pracowników TTC - co robią po pracy to ich sprawa, ale konieczne jest, by mieć pewność, że przychodząc do pracy są do tej pracy zdolni.
Związek zawodowy Amalgamated Transit Union i jego szef Bob Kinnear są przeciwni testowaniu pracowników, uważając to za zniewagę. Jego zdaniem, jest to ingerowanie w prywatność kierowców.
Obie strony mają rok na to, by opracować jakieś rozwiązanie, które będzie kompromisem do przyjęcia dla obu stron.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.