Stany Zjednoczone znajdują się w "poważnym kryzysie finansowym" - powiedział prezydent USA George W. Bush w wystąpieniu telewizyjnym w środę.
Bush ostrzegł, że rynek "nie funkcjonuje należycie". Jak mówił, w gospodarce nastąpiła utrata zaufania, główne sektory są zagrożone, a groźba upadku kolejnych banków mogłaby zepchnąć kraj w recesję.
Amerykański prezydent George Bush w chwilę po wystąpieniu telewizyjnym w sprawie kryzysu finansowego w USA, 24 bm. wieczorem w Białym Domu PAP/EPA Mark Wilson
"Nie wolno nam pozwolić, by to nastąpiło" - powiedział amerykański prezydent.
Prezydent wezwał do jak najszybszego uchwalenia przez Kongres ustawy wprowadzającej w życie ten plan, który jest jeszcze przedmiotem sporów.
"Bez natychmiastowej akcji Kongresu więcej banków może upaść, wpędzając USA w długą i bolesną recesję. Nie możemy na to pozwolić" - oświadczył Bush.
Jak podkreślił, recesja oznaczałaby "likwidację oszczędności emerytalnych, liczniejsze przejmowanie domów przez banki z powodu niespłacania długów hipotecznych, redukcje zatrudnienia i dalsze bankructwa".
Plan rządowy jest jeszcze przedmiotem sporów w Kongresie. Wielu jego członków podkreśla, że bezpośrednio ratuje on przed bankructwem bankierów z Wall Street, ale nie "zwykłych Amerykanów".
Prezydent i przywódcy Kongresu postanowili kontynuować rozmowy zmierzające do przezwyciężenia różnic dotyczących planu stabilizacji sektora finansowego - oświadczyła rzeczniczka Białego Domu Dana Perino, po czwartkowym spotkaniu prezydenta Busha z demokratycznymi przywódcami Kongresu. W spotkaniu uczestniczyli także dwaj pretendenci do prezydentury, republikanin John McCain i demokrata Barack Obama. Obama wyraził nadzieję, że porozumienie między Białym Domem i Kongresem zostanie w końcu osiągnięte.
Natomiast przewodniczący komisji bankowej Senatu, Christopher Dodd ocenił po spotkaniu, że potrzeba będzie jeszcze trochę czasu na osiągnięcie porozumienia i prace przeciągną się poza piątek, kiedy miały się zakończyć.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.