Jedyne czego możemy być ostatnio pewni na rynkach finansowych to niepewność i niewiadoma. To bowiem co dzieje się zwłaszcza w ostatnich dwóch tygodniach trune jest nie tylko że do przewidzenia, ale nawet do opisania.
Oto bowiem po czarnym poniedziałku, po którym nastąpił czarny wtorek i czarna środa (giełda torontońska straciła do tego momentu w samym tylko miesiącu wrześniu około 18 procent) nastąpił powiew optymizmu spowodowany głównie tym, iż zaczęły się potwierdzać nadchodzące z USA słuchy o tym jakoby władze federalne przygotowywały ogromny pakiet interwencyjny, który uratuje Wall Street. Tak więc w czwartek po południu losy giełdy zaczęły się pomału odwracać. A potem nastąpił piątek.
I tutaj, na wieść o tym, że pakiet jest już przygotowany i będzie przedstawiony Kongresowi, zaś prezydent Bush w telewizyjnym wystąpieniu stwierdził, że nadszedł czas próby dla narodu amerykańskiego i czas na działania ponad podziałami partyjnymi, po to tylko any nie tyle uniknąć recesji, ale wręcz uratować system bankowy od upadku, giełda w Nowym Jorku zareagowała niezwykle pozytywnie. Ale to co nastąpiło w Toronto przeszło najśmielsze oczekiwania. Ponad 800 punktów w górę, czyli najwyższy skok w dotychczasowej historii, a do tego ponad miliard akcji giełdowych zmieniło właściciela, co również stanowiło rekord.
Wspomniany pakiet interwencyjny to kwota około 700 miliardów dolarów, która wykorzystana będzie po to, aby rząd odkupił od firm inwestycyjnych upadłe kredyty hipoteczne. Ale właśnie tu po początkowej euforii zapanowała pewnego rodzaju konsternacja. Bo jak szybko taki pakiet można wprowadzić w życie? Jakie będą skutki, zwłaszcza inflacyjne tego sztucznego przecież drukowania pieniędzy? Dlaczego płacić za czyjeś pomyłki ma przeciętny amerykański podatnik? No i dlaczego ci, którzy doprowadzili do kryzysu, nie ponoszą żadnej za niego odpowiedzialności? No bo trudno użalać się nad losem byłego szefa AIG (największej firmy ubezpieczeniowej, która również stała na progu bankructwa), a którego majątek zmniejszył się z 20 miliardów do jedynie 800 milionów dolarów. Bo trudno za karę uznać fakt, iż nie zmieści się on na liście najbogatszych ludzi na świecie ogłaszanych przez Forbes.
O tym jaka jest nerwowość niech świadczy również to, co dzieje się z surowcami naturalnymi, które dla wielu są zabezpieczeniem na ciężkie czasy (złoto) czy też antidotum na inflację (złoto, ropa). I tak w ubiegłym tygodniu złoto "podskoczyło" w ciągu dnia o ponad 70 dolarów za uncję (około 8 procent), zaś we wtorek cena ropy podniosła się w ciągu niemal godziny o prawie 25 dolarów (około 16 procent) i mimo iż w tym ostatnim przypadku mieliśmy chyba do czynienia z błędną decyzją inwestora, który podjął spekulacyjne ryzyko co do poziomu cen tego surowca (bo cena na tak wysokim poziomie nie utrzymała się długo), ale mimo wszystko jest to dowodem jak szybko i jak dramatycznie zmienia się nastrój konsumencki.
Dlatego też, jeśli cokolwiek na rynkach finansowych ma się uspokoić, to Kongres powinien decyzje podjąć jak najszybciej. Każda zwłoka powoduje coraz większe obawy i coraz większą niepewność. Autorzy projektu uratowania Wall Street Ben Bernanke i Henry Paulson przekonują Kongres, że mimo iż koszt jest ogromny, i że jego skutki dotkną przede wszystkim przeciętnych obywateli, jego nieprzyjęcie może mieć skutki daleko bardziej dramatyczne. Nie bez kozery przywołuje się w każdej niemal publikacji analizującej to co dzieje się w USA - wielką depresję i kryzys systemu bankowego w tamtych czasach.
Czasy są oczywiście inne i inne też są problemy, a właściwie ich rozmiar i sposób, w jaki zostaną pokonane. Banki działają w zupełnie innym systemie. Jedno jest niemal pewne i oczywiste. Decyzja musi zostać podjęta i to szybko. Rynki finansowe niczego tak źle nie znoszą jak niepewności.
A o tym jak w liczbach wyglądał ostatni tydzień niech świadczy te kilka liczb:
- 11 miliardów dolarów (w ciągu tylko ostatniego tygodnia) straciła jedna z największych firm inwestycyjnych - Morgan Stanley;
- 2,6 miliarda akcji giełdowych zmieniło właściciela w Nowym Jorku tylko w ubiegły czwartek;
- 7 procent to tyle, o ile podniósł się torontoński indeks w jeden tylko dzień - piątek;
- 29 procent - o tyle podniósł się indeks giełdy moskiewskiej, gdzie poprzednio obawiano się poważnego kryzysu bankowego;
- $100 - o tyle wzrosła cena złota za uncję w ciągu ostatniego tygodnia;
- 15% o tyle zaś podskoczyła cena ropy.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.