Coraz dłużej czeka się na sprawiedliwość w Ontario, niezależnie od tego, gdzie się mieszka - w mieście czy na prowincji.
Badanie przeprowadzone przez Canadian Press wykryło, że przeciętny czas potrzebny na załatwienie sprawy kryminalnej w Ontario to 205 dni - prawie siedem miesięcy.
Jest to czas dłuższy niż przed kilku laty - w 2000 roku przeciętnie trwało to 176 dni, a jeszcze kolejne osiem lat wcześniej - w 1992 roku - 115 dni.
W roku 2007 sprawa o zabójstwo w sądzie federalnym i prowincyjnym trwała przeciętnie 286 dni, a w 2000 roku - 275.
Pozew o napaść o charakterze seksualnym rozpatrywany był w 293 dni, podczas gdy w 2000 roku - 261.
Najdłużej czeka się w Peterborough, gdzie przeciętna sprawa kryminalna była załatwiana w 9 miesięcy - 269 dni. To wynik dwukrotnie dłuższy niż w 2000 roku i nawet dłuższy niż w Toronto, gdzie przeciętnie trwało to 250 dni (w porównaniu z rokiem 2000, kiedy czas wynosił 205 dni).
Gdzie natomiast najszybciej kończono rozpoczęte sprawy? W
Stratford - 92 dni. W tym mieście w roku 2000 trwało to niecały miesiąc.
Ten wydłużający się czas oczekiwania na rozpatrzenie przez sąd spraw wzbudza coraz większe niezadowolenie. W tym roku kilka głośnych spraw spadło na zawsze z wokandy, ponieważ uległy one przedawnieniu.
W styczniu sędzia oddalił zarzuty przeciwko sześciu byłym policjantom z wydziału narkotyków z powodu żółwiego tempa działania prokuratury. A była to jedna z najbardziej głośnych i znanych powszechnie spraw o korupcję w policji! Opozycja domagała się zbadania toku prowadzenia sprawy, a przede wszystkim zwlekania przez prokuraturę.
Kolejny powód do niezadowolenia miał miejsce w kwietniu, kiedy Robert Baltovich został uznany niewinnym dosłownie na moment przed rozpoczęciem kolejnego procesu, gdyż prokuratura uznała, że nie ma dowodów na poparcie wyroku skazującego.
Baltovich spędził osiem lat w więzieniu, gdyż został uznany za winnego morderstwa swojej dziewczyny Elizabeth Bain. Zwolniono go za kaucją w roku 2000 i przez długie lata czekał na kolejny proces.
Złość zwróciła się przeciwko ministrowi sprawiedliwości Chrisowi Bentleyowi, do którego kierowano uwagi krytyczne na temat tak długiego oczekiwania na proces.
Przez cztery lata system, który postanowiono ulepszyć, był dofinansowywany. Zatrudniano nowych sędziów, prokuratorów i policjantów, ale teraz Bentley mówi, że postanowił zastosować inną taktykę - zmniejszyć liczbę razy, kiedy oskarżony pojawia się w sądzie.
W 1992 roku w sprawach kryminalnych pojawiał się przeciętnie 4,3 raza, a w 2007 - 9,2. Bentley obiecał, że wkrótce system zostanie udrożniony. Będzie dążył do tego, by za cztery lata sprawy kryminalne mogły zostać zakończone w czasie o 30 proc. krótszym.
Trzeba także spojrzeć na umyślne przeciąganie spraw przez prawników, nierzadko na polecenie klientów.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.