Tuż przed długim weekendem lekarze w Ontario otrzymali e-mail od władz służby zdrowia prowincji, w którym apelują one o niewystawianie skierowań na badania krwi na obecność bakterii powodującej listeriozę, których domagają się osoby niedeklarujące żadnych objawów tej choroby.
To zupełnie naturalne, że kiedy ludzie czytają o epidemii listeriozy i dowiadują się, że okres inkubacji tej choroby wynosi od 11 do 70 dni, zaczynają się martwić, czy sami nie zostali przypadkiem zarażeni bakterią. Jednak liczba chętnych do poddania się takim badaniom jest tak ogromna, że laboratoria nie mogą sobie poradzić z takim tłokiem.
Jak podają ontaryjskie władze służby zdrowia, osoby, które jadły produkty znajdujące się na liście wyrobów wycofanych z rynku, najprawdopodobniej będą zdrowe i nie będą potrzebowały pomocy medycznej.
Należy zgłaszać się do lekarza tylko wtedy, kiedy wie się, że jadło się któreś z owych produktów żywnościowych, a jednocześnie ma się objawy zatrucia pokarmowego lub wysoką gorączkę. Wtedy lekarz na pewno skieruje takiego pacjenta na odpowiednie badania.
Poza takimi przypadkami, nie ma potrzeby obciążania laboratoriów, lekarzy i służby zdrowia.
Takie niepotrzebne i nadmierne obciążenie systemu oznacza, że być może osoby naprawdę potrzebujące pomocy, nie dostaną jej, zwraca uwagę dr Frank Thompson, dyrektor Lifelabs w Toronto - firmy przeprowadzającej analizy próbek krwi wysyłanych do badania przez ontaryjskich lekarzy.
Laboratorium to wykonuje przeciętnie około 10 badań na bakterię listeriozy, a od początku zeszłego tygodnia wykonuje się ich około 150.
Z opinią, że nie ma sensu badać zdrowych ludzi zgadza się dr Vanessa Allen, mikrobiolog z Ontario Public Health Labs. Ani nie dostarcza to potrzebnych komukolwiek informacji, ani nie ma żadnego leczenia czy postępowania medycznego, które można by tu zaoferować.
Lekarze rodzinni w Ontario wyrażają niezadowolenie, że o ile zostali poinformowani o wycofywaniu produktów z rynku, o tyle nie otrzymali w zasadzie konkretnych wskazówek na temat postępowania w tej sytuacji, szczególnie wobec osób nie skarżących się na żadne objawy, a zgłaszających się do nich.
Mimo iż nie jest łatwo wytłumaczyć ludziom, że nie są im potrzebne testy, powinno się to czynić.
Władze służby zdrowia Ontario zaleciły lekarzom rodzinnym wysyłać pacjentów na badania krwi tylko jeżeli zdradzają objawy takie jak gorączka, biegunka czy skurcze.
Ważne jest, aby do lekarza zgłaszały się natychmiast mające takie objawy kobiety w ciąży oraz osoby starsze, bo właśnie one są najbardziej zagrożone.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.