Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 17 wrzesnia, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Film

Czas na podsumowania
Małgorzata P. Bonikowska
Sep 15, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


33rd Toronto International Film Festival


10-dniowa 33. edycja torontońskiego festiwalu filmowego już za nami. Zakończył się on w sobotę. Czas więc na podsumowania.

Na zakończenie, po lunchu, na którym ogłoszono zdobywców nagród, dyrektor festiwalu Piers Handling powiedział, że tegoroczna edycja była rokiem aktora. Jak podkreślił, zaprezentowano dużą liczbę filmów, w których zauważało się mistrzowską grę aktorów.

Z tą opinią zgadzają się krytycy filmowi.

Wśród takich perełek aktorskiej maestrii była kreacja Anne Hathaway jako narkomanki porzucającej nałóg w filmie Jonathana Demme'a "Rachel Getting Married", doskonały Mickey Rourke w obrazie Darrena Aronofsky'ego "The Wrestler" i Kristin Scott Thomas jako była więźniarka, która poznaje bliżej swoją siostrę we francuskojęzycznym filmie "I've Loved You So Long."

Nagrodę główną festiwalu, która jest przyznawana na podstawie głosowania widzów - Cadillac People's Choice Award (mającą wartość 15.000 dol.) - otrzymał film "Slumdog Millionaire", w reżyserii znanego z obrazu "Trainspotting" Danny'ego Boyle'a.

Jak powiedziała gwiazda filmu Freida Pinto, było to niespodziewane wyróżnienie. Wspomina ona ogromną owację, jaką film wywołał na premierze w czasie festiwalu.

Nagrodę Citytv dla najlepszego kanadyjskiego debiutu (także o wartości 15.000 dol.) otrzymał film Marie-Helene Cousineau i Madeline Piujuq Ivalu "Before Tomorrow", o Eskimosce i jej wnuku, którzy zostają porzuceni na odizolowanej od świata wyspie.

Nagroda Citytv dla najlepszego kanadyjskiego filmu fabularnego (o wartości 30.000 dol.)przypadła Rodrigue'owi Jeanowi za film "Lost Song", opowiadający o kobiecie, która popada w depresję, kiedy przeprowadza się z mężem i nowonarodzonym dzieckiem do odludnej okolicy na północ od Montrealu.

Nagroda Diesel Discovery (10.000 dol.) została przyznana brytyjskiemu reżyserowi Steve'woi McQueenowi za "Hunger", przerażający obraz więzienia Maze pod Belfastem w czasie strajku głodowego Bobby'ego Sandsa w roku 1981.

Tegoroczny festiwal miał nie lada kłopot, aby sprostać oczekiwaniom widzów po zeszłorocznej edycji, w czasie której zaprezentowano filmy nominowane później do Oskara - "No Country For Old Men", "Atonement" i "Juno".

W tym roku, jak narzekali krytycy, takich klejnotów nie było.

Poza filmem nagrodzonym najwyższymi laurami, dużą popularność zdobyły inne filmy - między innymi "It Might Get Loud", dokument o gitarze elektrycznej w reżyserii nagrodzonego Oskarem Davisa Guggenheima ukazujący gwiazdy gitary takie jak gitarzysta Led Zeppelin Jimmy Page, U2 - The Edge i Jack White z White Stripes.

Charakterystyczną cechą, w opinii krytyków, było to, że doskonałe filmy na tegorocznym festiwalu pochodziły z mniejszych wytwórni i miały niskie budżety.

W zeszłym toku kilka filmów dotyczyło wojny w Iraku, a w tym roku tylko jeden ważny film poświęcony był temu konfliktowi - film Kathryn Bigelow "The Hurt Locker".

Piers Handling powiedział, że jest kilka ważnych filmów, które wchodzą na ekrany jesienią i które przez to niemożliwe były do pokazania na festiwalach odbywających się jesienią.

Handling ocenia festiwal i pokazane na nim filmy wysoko.
A co o festiwalu mówi publiczność?

Z punktu widzenia tysięcy zwykłych widzów, jeszcze trudniej niż w poprzednich latach było dostać bilety na popularne filmy, a zawsze były z tym niejakie problemy. Na takie przeboje tegorocznego festiwalu jak film braci Coenów "Burn After Reading" czy rozpoczynający festiwal film Paula Grossa "Passchendaele" zdobycie biletów nie było w zasadzie możliwe.

Słychać skargi na niesłychanie długie kolejki, za dużo blichtru i biznesu,a także na wyraźnie preferencyjne traktowanie sponsorów festiwalowej imprezy.

W tym roku, jak zawsze w poprzednich latach, projekcje odbywały się w kilkudziesięciu salach kinowych, w kilku kinach. Trzeba było szybko się do nich przemieszczać, jeżeli chciało się zobaczyć to, na czym nam zależało. A na przykład, ostatniego dnia było aż 80 filmów!

W przyszłości będzie lepiej. Ale dopiero w 2010 roku i to jeżeli uda się zebrać jeszcze 50 mln dol. na budowę mającego kosztować 196 mln dol. kompleksu filmowego o nazwie Bell Lightbox. Ten ogromny obiekt ma mieścić pięć sal filmowych, gdzie odbywać się będą projekcje festiwalowe.

Od początku lat 70. do lat 90. TIFF zyskał sobie sławę "festiwalu dla ludzi", ponieważ, w przeciwieństwie do innych imprez tego rodzaju, zwykli kinomani mogli zobaczyć na nim najbardziej popularne filmy. Czy jest tak dzisiaj? Nie, mówią kinomani.

Kolejną z przeszkód są ceny biletów. Żeby zobaczyć film w Visa Screening Room w Elgin Theatre trzeba było zapłacić 40 dol.

Były też chwile niemiłe i kłopotliwe dla organizatorów. W dniu inauguracyjnej projekcji oczekiwanego z wielkim zainteresowaniem filmu "Passchendaele" zabrakło miejsc dla około 200 posiadaczy karnetów, ponieważ wpuszczono najpierw sponsorów projektu budowy Bell Lightbox.

Obrońcy TIFF przypominają, że jest to impreza o światowym rozmachu, bardzo kosztowna, którą organizuje niedochodowa organizacja.

Tegoroczny festiwal był pełen największych gwiazd. Na galowej projekcji "Burn After Reading" pojawił się Brad Pitt i atmosfera z setkami błyskających fleszy aparatów była jak w Hollywood.

W sobotę na Yonge Dundas Square odbyło się wielkie party z okazji zakończenia Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto.

Na festiwalu w tym roku zaprezentowano dla polskie filmy. pierwszy to najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej "33 sceny z życia", który w sierpniu otrzymał Grand Prix - Srebrnego Lamparta (Nagrodę Jury) na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Locarno, uważanym za jeden z najważniejszych festiwali filmowych w Europie. Był to długo oczekiwany sukces polskiego filmu na jednym z najbardziej liczących się festiwali w Europie. Poprzednim był berliński Srebrny Niedźwiedź dla Krzysztofa Kieślowskiego w 1994 roku za film "Trzy kolory: Biały". Tylko jeden głos dzielił "33 sceny z życia" od zwycięzcy festiwalu, nagrodzonego Złotym Lampartem filmu "Parque Via". Pewien niemiecki krytyk filmowy określił film Szumowskiej jako "33 genialne sceny z życia".

Film otrzymał zaproszenia na 15 innych festiwali.

Jest to głęboka opowieść o wpływie, jaki śmierć członka rodziny wywiera na życie jego najbliższych. Zagrała w nim niemiecka aktorka Julia Jentsch w roli głównej. Wystąpili w nim także polscy aktorzy Maciej Stuhr, Andrzej Hudziak, Małgorzata Hajewska - Krzysztofik i Rafał Maćkowiak.

Małgorzata Szumowska uważana jest za jedną z najbardziej utalentowanych polskich reżyserek młodego pokolenia.

Drugim polskim filmem na TIFF 2008 był najnowszy film jednego z najbardziej znanych na świecie polskich reżyserów Jerzego Skolimowskiego "Cztery noce z Anną", który w maju otworzył prestiżowy cykl projekcji "Piętnastka reżyserów" na 61. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes. Od tego czasu jest rozchwytywany i ma rewelacyjne recenzje.

Jak napisano w najbardziej prestiżowym branżowym piśmie "Variety": "Obraz Skolimowskiego ma w sobie niezwykłą metafizykę, niemal rodem z »Dekalogu« Kieślowskiego, robi to ogromne wrażenie, zwłaszcza, że film wyszedł spod ręki reżysera, który skończył już 70 lat i nie stawał za kamerą od niemal 20."

Jest to kameralna opowieść rozgrywająca się na polskiej prowincji, z Kingą Preiss w roli głównej.

Film ma dystrybutora w Kanadzie, więc trafi tu do kin.

Oba filmy zostały bardzo dobrze przyjęte.

Na tegorocznym festiwalu pokazano 312 filmów, w tym 249 fabuł i 63 krótkometrażowe. Wśród nich było 237 premier - światowych (116), międzynarodowych (29) i północnoamerykańskich (92). 72 proc. pełnometrażowych filmów fabularnych było premierami. Organizatorzy otrzymali 4.209 zgłoszeń: międzynarodowych - 3.445 i kanadyjskich - 764. Filmy prezentowały kinematografie 64 krajów. 61 z filmów było debiutami fabularnymi. Kanadyjskich filmów fabularnych, w tym koprodukcji, było 29, w tym 18 kanadyjskich premier.

Filmy prezentowano w 36 salach kinowych, w 17 programowych cyklach. Ogólnie było 20.693 minut projekcji. Najdłuższy film trwał 262 minuty, a najkrótszy - 3 minuty.


© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Film
Bugajski kończy film o Emilu Fieldorfie
"Battle for Warsaw'44" - film ważny i potrzebny
Film "Anonyma" łamie kolejne historyczne tabu
Prawda o Metysach
Projekcja filmu "Battle for Warsaw" w Mississaudze
Kanadyjski reżyser w Warszawie
Filmowe wieści z T.O.
Polska kinematografia coraz ciekawsza
Kanadyjski kandydat do Oscara
Czas na podsumowania