Za Peterborough droga zwęża się i zaczyna wić się wśród lasów i jezior. Przypomina mi krajobraz zapamiętany z mojego ostatniego spływu kajakowego w Polsce wzdłuż rzeki Wdy. Przepiękny region zwany "Szwajcarią kaszubską". Zastanawiam się, czy im przypominał rodzinne strony? Im dalej na północ, tym więcej jezior. Coś jeszcze zwraca moją uwagę. Co kilka kilometrów szosę przecinają jakieś inne drogi, czy ulice.
Kaszubskie motywy na domu w Wilnie
Nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby ich nazwy, choć pisownia została dawno zangielszczona, nie brzmiały jakoś swojsko: Yakabuski, Chippor, Krezel, w których rozpoznaję polskie nazwiska: Jakubowski, Szczypior, czy Krężel. Nawet żartuję, że nasz Konsul ds. Polonii ma tu swoje posiadłości. Ale tym ludziom, wówczas, gdy ich dowieziono na miejsce i powiedziano, że tu mogą się osiedlić, chyba żarty nie bardzo były w głowie. Obiecano im znacznie więcej i znacznie lepiej, niż się okazało. Ziemia kamienista, nieurodzajna. Koszty dojazdu z portu Québec na miejsce, czyli do hrabstwa Renfrew w Ontario, okazały się wyższe od tego, co im mówiono wcześniej. Agenci-oszuści i naciągacze, żerujący na ludzkiej biedzie i nieznajomości języka, już wówczas mieli dobrze opracowane metody.
A jednak ta pierwsza grupa szesnastu rodzin, ludzie twardzi i niezłomni, zmierzyli się z przeciwnościami losu, wzięli dzielnie na siebie pionierskie trudy i znoje i już po roku otrzymali pochwałę (Honourable Mention) od rządu kanadyjskiego w Ottawie za wzorowe zagospodarowanie i zorganizowanie nowej osady. Kolejne fale osadników przybyłych na te tereny, miały już przetartą przez poprzedników drogę i nieco łatwiejszy start. Ale tylko "nieco".
•••
Jedziemy na uroczystość upamiętniającą 150-lecie pierwszego polskiego osadnictwa w Kanadzie. Tymi pierwszymi osadnikami byli Kaszubi. Lud o odrębnej regionalnej kulturze i własnym języku, jednocześnie mocno podkreślający swoją przynależność do narodu polskiego. Epopeja tych ubogich, lecz bohaterskich ludzi, którzy opuścili domy rodzinne, by w dzikiej jeszcze Kanadzie szukać lepszego życia i wolności, jest wzruszająca i inspiruje dzisiejsze pokolenie ich potomków. Ale taka też jest historia Kaszubów w samej Polsce.
Od wieków zamieszkujący tereny pomorskie na południe od Gdańska, poddawani silnej presji germanizacyjnej, nigdy nie przestali uważać się za Polaków. W czasach PRL władze zgadzały się na promowanie folkloru kaszubskiego, ale nie zgadzały się na kultywowanie języka. Dopiero w warunkach wolnej Polski odżyły życie i tradycja Kaszubów. Nawiązano kontakt z potomkami osadników kaszubskich w Kanadzie, którzy na przestrzeni sześciu pokoleń założyli szereg osad w Ontario w okolicy Barry's Bay i wbrew przeciwnościom losu zachowali język kaszubski oraz wiernie pielęgnowane tradycje. Jednocześnie są oni dziś cenionymi i szanowanymi obywatelami swojej nowej ojczyzny Kanady.
Uroczystości odbywały się od soboty 2 sierpnia do poniedziałku 4 sierpnia w miejscowości Wilno, gdzie, staraniem Wilno Heritage Society, otwarto zrekonstruowany dom wczesnych osadników. Ja obecny byłem tylko w pierwszym dniu, a i tak wiele zobaczyłem, dowiedziałem się i nauczyłem. Po odegraniu i odśpiewaniu "Oh Canada", głos zabrał Prezydent Wilno Heritage Society pan David Shulist, który przywitał przybyłą publiczność i przedstawił zaproszonych gości honorowych.
Pod namiotem dla publiczności, wśród której miałem zaszczyt siedzieć, mieniły się różnobarwnymi kolorami piękne stroje ludowe. Mężczyźni ubrani byli na niebiesko, u pań przeważały barwy bordo i czarny. Wiele osób nosiło też żółte koszulki z napisem Kaszebe, gryfem i flagą kanadyjską.
W pierwszym rzędzie, wśród gości honorowych zauważyłem także wprawdzie nie Kaszubkę, ale wielce szanowaną w tamtych stronach osobę - panią Annę Żurakowską - wdowę po słynnym pilocie oblatywaczu Janie Żurakowskim, którego nazwisko zawsze kojarzyć się będzie z odrzutowcem Avro Arrow. Po kolei, do mikrofonu podchodzili: Cheryl Gallant. MP, posłanka do parlamentu federalnego z okręgu Renfrew-Nipissing-Pembroke oraz John Yakabuski MPP z tego samego okręgu, sam będący potomkiem osadników kaszubskich.
W serdecznych słowach wszyscy podkreślali, jak dumna Kanada jest z dziedzictwa oraz teraźniejszej działalności Kaszubów, których skupiska w północnym Ontario wniosły wielki wkład w rozwój tej ziemi. Do zebranych przemówiła też Shirley Mask Connolly, spiritus movens ruchu zachowania kultury kaszubskiej w Ontario i kurator Polish Kashub Heritage Museum w Wilnie.
Konsul Generalny RP w Toronto, dr Piotr Konowrocki odczytał list od premiera Rzeczypospolitej Donalda Tuska, gorąco oklaskiwany przez zebranych. Wyraził też gorące poparcie rządu polskiego i jego przedstawicielstwa w Kanadzie dla podtrzymywania tradycji kaszubskich. Po nim głos zabrał Senator RP Kazimierz Kleina, który przywiózł odznaczenia, dyplomy honorowe oraz prezenty w postaci albumów. Senator powiedział, że przyleciał wraz z całą grupą działaczy Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Dla wielu z nich jest to pierwsza wizyta w Kanadzie. Wszyscy są pod wielkim wrażeniem tego, czego dokonali Kanadyjczycy, a w szczególności Kaszubi kanadyjscy.
Senator wyraził podziw dla tych, którzy dziś trwają przy kaszubskiej kulturze i kaszubskim języku oraz podziękował tym wszystkim, którzy odrodzili tradycję kaszubską w Kanadzie. Radosnymi oklaskami nagrodziła publiczność Senatora, gdy powiedział, że dziś Kaszuba jest premierem Polski, ale może doczekamy się też dnia, gdy Kaszuba zostanie premierem Kanady.
Wśród licznych odznaczonych za wybitne zasługi dla kultury kaszubskiej znaleźli się w pierwszym rzędzie David Shulist, Shirely Mask Connolly oraz Edward Chippor.
Następnie głos zabrał prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Artur Jabłoński. Jego przemówienie, jak i poprzednie wystąpienie Senatora, tłumaczyła na angielski jego żona Anna Kościukiewicz-Jabłońska, dziennikarka radia KaszĎbĎ 98,9-92,3 FM.
Po uroczystościach, pani redaktor nagrała krótki wywiad z naszym Konsulem Generalnym oraz ze mną, jako przedstawicielem mediów polonijnych. Prezes Jabłoński podziękował kanadyjskim Kaszubom za trwanie. Uznał, że osiągnięcia tutejszej społeczności kaszubskiej powinny stanowić przykład dla Kaszubów w kraju. Dla zebranych pozdrowienia od społeczności kaszubskiej w USA przekazała Adeline Sopa. Na zakończenie przemówień, głos zabrał Prezes KPK Władysław Lizoń, zaznaczając, że sam jest przedstawicielem innej grupy regionalnej, czyli Górali.
Historia pierwszych osadników ożyła dzięki inscenizacji odegranej przez studentów pracujących na letniej praktyce w Polish Kashub Heritage Museum. Sarah Chippor prowadziła narrację o tym, jak jej przodkowie zjawili się na tych terenach. Ujrzeliśmy i poznaliśmy biedną rodzinę, praktycznie bez środków do życia, która dopiero na miejscu zobaczyła, jak została dosłownie i w przenośni wystawiona do wiatru i jak bohatersko pokonując wszelkie trudy, usuwając z pola kamienie, osiedliła się i założyła domostwo. Dokumenty świadczące o historii tej rodziny odnaleziono niedawno na farmie w Saskatchewan i oddane do Muzeum. Narratorka powiedziała, że jedną z najważniejszych rzeczy, jakiej nauczyła się z historii swoich przodków, to ta, że pomimo trudności, społeczność kaszubska pozostała silna poprzez trzymanie się razem. Zakończyła tym, że na jej pokoleniu ciąży dziś obowiązek podtrzymania tej bogatej tradycji i kultury, a jednym ze sposobów jest wspieranie Muzeum w Wilnie. Po tej inspirującej narracji, mieliśmy możność podziwiania prawdziwe pięknych tańców kaszubskich w wykonaniu grupy "Polanie" z Ottawy. Całość przedstawienia przygotowana została przez polską studentkę z Ottawy, Martę Janczarską.
Ważnym momentem w programie obchodów było uroczyste przecięcie wstęgi, symbolizujące otwarcie izby farmerskiej pierwszych osadników - najnowszego nabytku skansenu w Wilnie. Najstarsi żyjący członkowie społeczności z Wilna trzymali wstęgę o kaszubskich kolorach, czyli żółto-czarnej, którą przeciął Adolf Burchat. Błogosławieństwa domowi i zebranym udzielił Msgr. Ambrose Pick. Po seniorach, którzy pierwsi mieli prawo wstępu, izbę i jej wystrój zwiedzali przybyli goście. Jak napisałem na wstępie, na uroczystości przyjechała delegacja Kaszubów z Polski, a wśród nich pani Burmistrz miasta Kartuzy, Mirosława Lehman, piękne ubrana w strój ludowy. Udało mi się zamienić kilka słów z panią Burmistrz. Oto treść naszej konwersacji, zarejestrowana na taśmie magnetofonowej:
W.L.: Czy Pani Burmistrz zechciałaby powiedzieć kilka słów dla czytelników "Gazety"?
M.L.: Kaszubi, jako jedyna grupa regionalna podtrzymuje swój język - kaszubski. A więc szkoła uczy języka kaszubskiego. Otrzymujemy również finansowanie z państwa; mamy podręczniki, mamy swoją literaturę, a dzięki inwestycji, która realizowana jest od wielu lat również w naukę języka kaszubskiego oraz dzięki promocji samego regionu, Kaszuby są znane dziś praktycznie na całym świecie. Dzisiejsza uroczystość 150-lecia pierwszej osady kaszubskiej właśnie w Kanadzie jest okazją do tego, abyśmy my, jako Kaszubi z Polski, przyczynili się również do kultywowania tradycji kaszubskiej tu. Więc przywieźliśmy nasze stroje ludowe, które od stu lat są pieczołowicie pilnowane, jeśli chodzi o zachowanie właściwego wzoru i wykonania, zarówno pod względem czy to koszul, czy surduta. Tutaj fachowcem jest kierownik regionalnego zespołu pieśni i tańca "Kaszuby" pan Franciszek Kwidziński, który także przybył dzisiaj na tę uroczystość i wydał podręcznik, który wyjaśnia, jak ten strój kaszubski powinien być prawidłowo wykonany. Ten podręcznik cieszy się ogromną popularnością, ponieważ w rejonach np. Bytowa, Słupska czy Lęborka odżywa ta tradycja kaszubska, powstaje wiele zespołów, w szkołach także powraca się do nauki języka kaszubskiego, a więc jest to bardzo ważne, by nauczyciele mieli podstawy, mieli materiał, z którego mogą korzystać, ucząc dzieci i młodzież.
W.L.: Chciałbym zapytać, czy język kaszubski jest jeszcze używany, czy uczony tylko po to, by go wskrzesić? (W tym miejscu Pani Burmistrz dała żywy dowód, odpowiadając mi płynnie po kaszubsku. Przyznaję, że nie wszystko zrozumiałem, ale zafascynowała mnie melodia tego języka.)
M.L.: (Kontynuując po polsku) A więc język kaszubski jest używany, jest żywym językiem. Na terenach wiejskich dzieci, młodzież, rodziny rozmawiają po kaszubsku. Bardzo chętnie godzą się na to, żeby ich dzieci uczyły się języka kaszubskiego w szkołach. Powstają kolejne klasy w szkołach miejskich.
W.L.: Obecny premier RP jest Kaszubą. W jaki sposób pomaga ten fakt Wam, Kaszubom, w dziele budowania tej kultury?
M.L.: Jeszcze zanim został premierem, zrobił bardzo ważną rzecz. Przyczynił się do wydania elementarza kaszubskiego i podstawowego podręcznika dla najmłodszych dzieci, które uczą się języka kaszubskiego. To był bardzo wielki krok milowy i został wykonany dzięki właśnie Donaldowi Tuskowi. Elementarz ten znajduje się nawet w tutejszych zbiorach.
W.L.: Dziękuję Pani serdecznie za rozmowę.
Zajadając smaczne pierogi podczas piknikowego lunchu, słuchałem z zaciekawieniem pana Senatora Kleiny, który już w całkiem prywatnej rozmowie opowiadał mi o najnowszej, trudnej historii Kaszubów. Gdy okupant niemiecki wcielił Pomorze do Reichu, Kaszubi zostali wbrew swojej woli obywatelami niemieckimi i zmuszeni siłą do służby w armii niemieckiej. Usiłowano ich germanizować - bezskutecznie. Kaszubi pozostali Polakami. Senator zwrócił uwagę na szczególny przypadek dziadka obecnego polskiego premiera. Patriotycznego działacza polskiego podziemia zamknięto w obozie koncentracyjnym w Stutthofie. Gdy armia niemiecka potrzebowała każdego żywego mężczyzny do noszenia munduru feldgrau, wcieliła go do Wehrmachtu, gdzie służył w jednostce budowlanej, skąd i tak bardzo szybko uciekł, by przedostać się do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Takich epopei rodzinnych jest wśród Kaszubów wiele. O polskim patriotyzmie Kaszubów opowiadała mi jako dziecku moja matka, bynajmniej nie Kaszubka. Uczyła mnie "lekcji" śpiewanej, w której wskazywane były kolejne rysunki przedmiotów do nazwania. Do dziś pamiętam, że zaczynała się od słów: "To je krótczé, do je dłudzé, to kaszebskö stoleca…".
Wyjeżdżając z ontaryjskiego Wilna, gdzie tyle dobrego się stało i nadal dzieje, uświadamiałem sobie nie po raz pierwszy, że właśnie tu żyje i rozkwita kaszubska tradycja i polska dusza.
Tekst i zdjęcia: Witold Liliental
Oczekiwanie na przecięcie wstęgi
Piękna Pani burmistrz
Płyta pamiątkowa
Pomnik Avro Arrow w Barry's Bay
Przemawia David Shulist
Przemawia burmistrz Kartuz pani Mirosława Lehman
Sarah Chippor opowiada o epopei Kaszubów
Tańce kaszubskie
W rzędzie honorowych gości
Wewnątrz jednego z obiektów skansenu
Senator K. Kleina i Konsul Generalny RP dr P. Konowrocki
Senator RP Kazimierz Kleina i p. Anna Kościukiewicz-Jabłońska
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.