Jak podaje dr Mark Raizenne z Public Health Agency of Canada, liczba śmiertelnych ofiar listeriozy, która spowodowała wycofanie z rynku, wielu produktów żywnościowych, wzrosła do 12.
Ostatni z zanotowanych zgonów miał miejsce w Ontario.
Poza tym ostatnim, listerioza spowodowała dziesięć zgonów w Ontario, jeden z Albercie i jeden w Kolumbii Brytyjskiej.
Podejrzewa się, że liczba przypadków śmiertelnych jest jednak o sześć większa. Trwają badania, mające to ustalić.
Liczba podanych przypadków może okazać się jeszcze większa, ponieważ choroba ma długi czas inkubacji nawet dochodzący do dwóch miesięcy, powiedział Chief Public Health Officer dr David Butler-Jones.
Firma Maple Leaf Foods z Toronto wycofała prawie wszystkie swoje produkty z rynku, dla celów profilaktycznych. To z kolei spowodowało podobne decyzje ze strony wielu firm, które produkują kanapki i inne wyroby garmażeryjne, w których stosuje się produkty firmy torontońskiej.
Jeżeli chodzi o samo zakażenie bakterią powodującą listeriozę, dochodzi do niego po spożyciu produktów, które niczym się nie wyróżniają. Nie mają one ani specjalnego smaku ani zapachu.
Listerioza powoduje objawy podobne do grypy - sztywność szyi, bóle głowy, mdłości i gorączkę.
Osoby zdrowe mogą nie mieć żadnych symptomów, natomiast kobiety w ciąży, osoby starsze i osoby o osłabionym systemie odpornościowym są najbardziej zagrożone konsekwencjami choroby.
Dr Butler-Jones przyznał, że jak na razie sposób, w jaki zaregowano na wybuch listeriozy można oceniać bardzo pozytywnie. Kanada ma jeden a najlepszych i najbezpieczniejszych systemów dystrybycji żywności na świecie, ale żaden nawet najsprawniejszy system nie jest w 100 procentach bezbłędny i różnego rodzaju zatrucia zdarzają się od czasu do czasu. Najważniejsze jednak jest to, czy istnieje efektywny sposób reagowania na takie sytuacje i radzenia sobie z nimi.
Minister rolnictwa Gerry Ritz podkreśla, że rząd zwiększył ostatnio o 113 mln dol. nakłady na inspekcje jakości produktów żywnościowych. Podkreślił, że Kanada ma jeden a najlepszych i najbezpieczniejszych systemów dystrybucji żywności na świecie, ale żaden nawet najsprawniejszy system nie jest w 100 procentach bezbłędny i różnego rodzaju zatrucia zdarzają się od czasu do czasu. Najważniejsze jednak jest to, czy istnieje efektywny sposób reagowania na takie sytuacje i radzenia sobie z nimi.
W środę dyrektor naczelny Maple Leaf Foods Michael McCain powiedział, że jego firma przyznaje się do winy za to, co się wydarzyło i zamierza ponieść tego konsekwencje.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.