Moi rodzice kupili bilet do Polski w lutym 2008 i potwierdzili swój bilet na 29 czerwca trzy dni przed odlotem. W niedzielę pojechaliśmy na lotnisko dwie godziny przed odlotem, stanęliśmy w kolejce, ale nikt nas nie wołał do okienka, chociaż panie pomiędzy sobą rozmawiały i nas widziały. Po pewnym czasie podeszliśmy do pani obsługującej pobieranie bagaży i się zapytaliśmy czy będą odprawiać na samolot. Pani powiedziała, że odprawa się skończyła i nie ma miejsc na samolocie. My się zapytaliśmy jak to jest możliwe, że my mamy wykupione miejsca na ten samolot, a nie ma dla nas miejsca. Jak się spytaliśmy co mamy robić, odpowiedziała, że nie wie i że trzeba było przyjść 4 godziny wcześniej "kto pierwszy ten lepszy". Przedstawicielka LOT-u nic nie mogła poradzić i po pewnym czasie zniknęła. Ta pani co została była bardzo nieprzyjemna i lekceważąca, powiedziała, że ona musi tu być i nic nie może poradzić na tę sytuację i straszyła nas security. Około godziny 10 powiadomiła nas, że mają dla nas Air Canada samolot i musimy iść szybko na dół do biura LOT-u. To my poszliśmy albo raczej pobiegliśmy (mój tata 76 lat inwalida wojenny, po zawale i na tabletkach, mama i dwoje małych dzieci 2 i 6 lat) z 4 bagażami. Gdy po 10 minutach szukania biura, myśmy odnaleźli panią menedżer z LOT-u, zostaliśmy poinformowani, że ma dla nas miejsca na ten sam samolot polskiego LOT-u i musieliśmy się wrócić z powrotem na górę żeby oddać bagaże. W takim pośpiechu nawet nie pożegnaliśmy się z moimi rodzicami. Z lotniska wyjechaliśmy o 11.15 oczywiście płacąc za parking 16 dol.
Na drugi dzień zadzwoniłam do LOT-u żeby złożyć zażalenie i po pół godzinnym czekaniu odezwała się pani i powiedziała, że powinnam zadzwonić do LOT-u, który mieści się w Nowym Jorku i tam złożyć zażalenie, niestety, telefon nie jest 1-800 tylko płatny i innego nie ma. Tam też czas czekania na rozmowę z kimś jest pół godziny. Kto za to wszystko ma płacić i za te nasze nerwy i stracony czas?
Klient płacący za samolot 4 miesiące wcześniej nie powinien przechodzić takiej gehenny. Szczególnie było to uciążliwe dla moich starszych rodziców, którzy czuli się pokrzywdzeni, że nie znaleźli oparcia w obsłudze na lotnisku tylko lekceważenie. A co by się stało jak oni by byli tam sami bez znajomości języka angielskiego, bez pomocy z nikąd, gdzie by oni się mieli udać? Nawet my jako młodzi ludzie byliśmy całkowicie bezsilni wobec bezduszności obsługi, braku profesjonalizmu i współczucia.
Małgorzata Korzeb
zkorzeb@rogers.com
Oto odpowiedź, jaką otrzymaliśmy od dyrektora LOT-u:
Bardzo nam przykro, ale problem wynikł z przyczyn operacyjnych, tj. przyleciał samolot o mniejszej liczbie miejsc niż planowano. Ponieważ był komplet, szukano chętnych do przełożenia wylotu, stąd zamieszanie.
Za zaistniałą sytuację bardzo przepraszamy, a Pasażerkę serdecznie zachęcamy, aby złożyła pisemną reklamację w biurze LOT jeśli poniosła jakieś dodatkowe koszty z tego tytułu.
Mariusz Lewandowski
Dyrektor Przedstawicielstwa
na Kanadę
Polskie Linie Lotnicze LOT S.A.
www.lot.com
•••
Pan Premier Rzeczpospolitej Polskiej - Donald Tusk
W związku z umorzeniem i zamknięciem naszej sprawy w Katowicach, proszę w imieniu swoim oraz pokrzywdzonej rodziny o przeniesienie sprawy karnej (oskarżenie wobec Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Częstochowie) do Gdańska, jak najdalej od województwa śląskiego, gdzie nie jest ona prowadzona obiektywnie i sprawiedliwie ani przez państwowe urzędy, ani przez częstochowską prokuraturę. W Gdańsku posiadam rodzinę, gdzie będę mogła się zatrzymać z moim dzieckiem i chorą matką, prowadząc sama sprawę karną.
Romualda Szuper
Toronto, 10.05.2008
Załącznik:
List do Polonii całego świata o pomoc
Powrót emigranta do Polski, ukochanej Ojczyzny
25 lipca 2007 roku, urząd państwowy, podległy Prezydentowi Miasta Częstochowy, wywiózł na częstochowskie śmietnisko całe nasze domostwo (dwurodzinny dom mie-szkalny, budynek gospodarczy i garaż), położone w bardzo bliskim sąsiedztwie Jasnej Góry. W budynku znajdowały się oryginalne dokumenty całej naszej rodziny, pamiątki rodzinne kilku pokoleń, biblioteka i cały mój kanadyjski dom, przewieziony dwoma kontenerami z Kanady, po 18 latach emigracji.
Banda urzędowa wydała fałszywą, bezprawną decyzję, nakazującą zniszczenie wszystkiego, nie powiadamiając o tym nas, właścicieli. Decyzje otrzymał tylko nieznany nam człowiek, któremu nieruchomość nasza bardzo przypadła do gustu.
Niszczono szybko i sprawnie, zanim zdążyłam przyjechać z Mazur, gdzie przewoziłam ze szpitala do szpitala chorego ojca. Bandycki napad częstochowskich urzędników spowodował natychmiastową śmierć naszego ojca i głęboką depresję mojej matki.
Przerażone, 10-letnie dziecko, wysłała, samo za ocean dzień po śmierci ojca. Byliśmy wszyscy w strasznym szoku, z którego już nie sposób będzie się uwolnić.
Zniszczono życie moje, moich rodziców i zamknięto drogę powrotu do kraju rodzinie mojej siostry (są ciągle zameldowani w swoim domu, do którego planowali wrócić w tym roku). Ojca, zasłużonego za pracę na Warmii i Mazurach, pochowaliśmy 5 maja 2008 roku na torontońskim cmentarzu. Częstochowscy przestępcy przez kilka miesięcy usiłowali sami umorzyć sprawę. Czy gdziekolwiek na świecie przestępca prowadzi sam dochodzenie w sprawie swojego bezprawia? Tak jest w Częstochowie. Pół roku trwała walka moja i mojego prawnego pełnomocnika o odsunięcie od prowadzenia sprawy przestępców. Nareszcie sprawa dotarła do Katowic. Radość nasza nie trwała zbyt długo. Śląska władza właśnie umorzyła i definitywnie ją zamknęła, pozostawiając niewyrównany rachunek za wyrządzoną nam krzywdę.
Mało tego. Oskarżono nas o samowolę budowlaną. Czego? Nie wiemy, ponieważ budynki kupiliśmy (są wpisane w nasz akt notarialny), a na wybudowany legalnie garaż, posiadam stosowne dokumenty. Mojemu (52 lata) i starszemu pokoleniu, znane są metody stawiania ofiar w stan oskarżenia. Nie mamy zamiaru bronić się przed częstochowskimi złodziejami i urzędowymi bandytami. Pytamy po raz kolejny Pana Prezydenta Miasta Częstochowy i jego śląskich popleczników: gdzie jest nasz prawnie zakupiony i użytkowany dom oraz wszystko, co się w nim znajdowało, owoce pracy całego naszego życia w Polsce i za granicą?
Proszę pokazać całej Polonii na świecie prawo, wpisane w częstochowską decyzję, które mówi, że można zniszczyć obywatelowi polskiemu jego mienie, jeśli przebywa za granicą dłużej niż 10 lat. Kto jest autorem takiego prawa i gdzie je można znaleźć?
Tysiące, a może miliony polskich emigrantów posiada w swojej ojczyźnie nieruchomości. Czy wszystkie zostaną wyburzone, a ziemia przekazana zostanie chętnym za darmo? (Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego nie widzi w naszej sprawie żadnej korupcji). Moim patriotycznym i ludzkim obowiązkiem jest ostrzec wszystkich naszych rodaków przed powrotem do ojczyzny. Powrót Wasz skończyć się może tak jak mój - na jakimś śmietnisku. Potem wykończy się Was psychicznie, stawiając w stan oskarżenia. Chroniące urzędowych złodziei prokuratura i sądy, zamkną Wam na miejscu zdarzenia wszystkie możliwości dochodzenia Waszych obywatelskich i humanitarnych praw.
Częstochowska prokuratura umorzyła naszą sprawę w ciągu kilku dni. Teraz przetrzymuje akta naszej sprawy ten sam prokurator, który w bandyckiej samowoli niszczenia ludzkiego mienia nie widzi "żadnego czynu niezabronionego" (jaka delikatna nazwa dla określenia najbrutalniejszego łamania ludzkich i obywatelskich praw człowieka). Czy prawnik ten słyszał o istnieniu takiego dokumentu jak Polska Konstytucja?
Drodzy Polacy, ci Uczciwi i sprawiedliwi. Pomóżcie nam wygrać tę bitwę. Proszę o listy kierowane do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o przeniesienie naszej sprawy z Częstochowy do Gdańska. Bo tam "wszystko się zaczęło...".
I tam powinno się zakończyć. Nasza wygrana podniesie na duchu tych, którzy już stracili nadzieję na to, że nasza ojczyzna będzie sprawiedliwa i wolna od największych śmieci naszego narodu, którzy sprzedają naszą ojczyznę i niszczą jej najwartościowszych obywateli, ciągle biednych, bo uczciwych.
Od lutego żyję i mieszkam na kredyt w maleńkim pokoiku z chorą matką i moim dzieckiem. Odbudowanie mojego biznesu (całe biuro pogrzebane zostało na śmietnisku wraz z kartotekami moich klientów) zabierze mi co najmniej kilka lat. Innej alternatywy nie mam - muszę pracować w domu (moja mama już nie może być pozostawiona sama, 11-letnie dziecko, również).
Czy znajdzie się na świecie jakiś Polak (może przedstawiciel wrażliwego świata artystycznego), który udzieli mi prywatnej pożyczki na przetrwanie i dalszą walkę? Pieniądze będę w stanie oddać po zwycięstwie, którego jestem pewna.
Jeśli zginie z rąk "nieznanych" sprawców jakikolwiek członek naszej rodziny, żądam tu i teraz, 10 milionów dolarów kanadyjskich odszkodowania za każde nasze życie od Państwa Polskiego, Rządu, który toleruje bezprawie swoich urzędników.
21 listopada ubiegłego roku poinformowałam oficjalnie Głowy naszego Państwa (Pana Prezydenta i Pana Premiera) o częstochowskim bezprawiu. Efektem jest umorzenie i ostateczne zamknięcie naszej sprawy (list został wysłany przez Konsulat Generalny RP w Toronto). Panie Premierze, proszę zapraszać Polonię do Polski po załatwieniu naszej sprawy, a będziemy Panu w tym gorąco pomagać.
Niniejszy list jest oficjalnym testamentem moim i całej naszej rodziny.
Wykonawcą jego ustanawiam swoich najbliższych (brata i siostrę), spadkobiercami - nasze dzieci, a za świadków biorę Polonię i jej media.
Dokument niniejszy składam oficjalnie w Konsulacie Generalnym RP w Toronto, na adres: 2603 Lakeshore Blvd. Toronto, ON, M8V1G5.
Zainteresowanym wyślę płytę CD z trzema reportażami "Sprawy dla reportera", pokazującymi bezprawie w częstochowskich urzędach, prokuraturach i sądach. Jedynym autorytetem w Polsce, jaki chce mi pomóc jest Pani Elżbieta Jaworowicz, której nie chciałabym swoim wystąpieniem zaszkodzić (komu naraziła się ta odważna, wrażliwa dziennikarka, że od roku Polonia musi oglądać wozy drabiniaste i czeskie filmy zamiast jej programów?).
Dziękuję bardzo częstochowskiej policji za dokument, który wskazuje urzędowych przestępców, pilnujących na posesji zbrodniczej akcji i zabraniających funkcjonariuszom wstrzymania burzenia i równania z ziemią naszego domostwa.
Podaję niżej moje adresy, prosząc Państwa o pomoc w wyrwaniu nas z miasta największego w Polsce bezprawia, jakim jest Częstochowa.
Adres e-mail: rszuper@op.pl
Adres pocztowy:
Romualda Szuper
P.O. Box 48580
3605 Lakeshore Blvd. W.,
Toronto, ON M8W 1P0.
•••
Szanowna Redakcjo,
Jestem oburzony tym, że coraz częściej ujawniane są poważne skandale, malwersacje, wykorzystywanie stanowisk publicznych do typowo prywatnych spraw - dlaczego nikt nic w tej sprawie nic robi?!?!
W kuratorium katolickim (!!!) okazało się, że tzw. trustees cały czas wydają pieniądze podatnika na takie sprawy jak wakacje, stroje, kolacje z alkoholem. Teraz się okazuje, że nie ustępują im radni w wielu miejscach w Ontario. Jestem oburzona. Uważam, że osoby takie nie tylko powinny zostać zwolnione ze swoich stanowisk, ale nawet powinny zostsć poproszone o zapłacenie - i to podwójnie. Za to, że nadużyły zaufania ludzi, którzy ciężko pracują i płacą podatki.
Mieliśmy tyłe przekrętów w Polsce i nadal się one tam odbywają. Szkoda, że tu też jest ich nie mniej...
Pozdrawiam Redakcję i życzę dalszych tak dużych jak do tej pory sukcesów - czytam Was, bo jesteście jedyną normalną, nowoczesną i profesjonalnie robioną gazetą, pokazującą różne opcje.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.