Około 900 mieszkańców torontońskiego bloku mieszkalnego przy 2 Secord Avenue, w rejonie Main Street i Danforth Avenue w East York, nie tylko czeka miesiąc koczowania poza domem, ale jeszcze dodatkowo nie wolno im nawet wejść do swego mieszkania, aby wziąć niezbędne rzeczy.
Muszą na to poczekać przez dwa-trzy dni.
Wszystko zaczęło się w niedzielę o godz. 10.43, kiedy w bloku doszło do silnej podziemnej eksplozji. Wybuch miał miejsce w miejscu, gdzie znajdują się instalacje elektryczne w bloku.
Eksplozja, która spowodowała słup ognia o wysokości 30 stóp, doprowadziła do pożaru.
W akcji walki z pożarem i skutkami wybuchu obrażenia odniosło dziewięciu strażaków. Doznali oni wstrząsów mózgu, poparzeń drugiego stopnia i zatruć czadem.
Lokatorzy bloku mieli nadzieję, że uda im się wejść do swoich mieszkań już w poniedziałek, aby móc zabrać leki, ubrania, dokumenty itp., ale okazało się, że wpuszczono tam tylko strażaków w specjalnych kombinezonach i maskach przeciwgazowych, wyposażonych w specjalny sprzęt.
Teren bloku uznano za skażony i niebezpieczny dla zdrowia.
Jak podaje straż pożarna, wskutek wybuchu i pożaru po całym wnętrzu budynku rozproszyła się sadza, w której mogą się znajdować substancje toksyczne.
Dr David McKeown, szef służby zdrowia w ratuszu, podkreśla, że w tej sytuacji konieczne jest przeprowadzenie bardziej szczegółowych testów, aby upewnić się, że powrót lokatorów do budynku nie wiąże się z żadnym zagrożeniem dla ich zdrowia i bezpieczeństwa.
Osoby, które mają w swoich mieszkaniach psy lub koty, albo lokatorzy, którzy potrzebują leków, pozostawionych w domu, mają się kontaktować z Canadian Red Cross, które z kolei powiadamia ekipy straży pożarnej.
Z domu wydobyto ponad 60 zwierząt.
Wybuch całkowicie zniszczył pomieszczenie, gdzie znajdowały się instalacje elektryczne i co najmniej jedno z pięter, które doznało uszkodzeń strukturalnych. Zniszczonych zostało także kilka zaparkowanych przed budynkiem samochodów, a także kilka ścian budynku.
Jak się szacuje, lokatorzy nie będą mogli powrócić do swoich domów przed upływem miesiąca.
W chwili obecnej w budynku nie ma wody, prądu i urządzeń alarmowych.
Problem polega na tym, że wielu lokatorów to seniorzy, którzy nie mają dokąd pójść ma czas remontu budynku, podkreśla lokalna radna Janet Davis.
Około 80 osób znalazło schronienie w pobliskiej szkole.
Radna Davis zwraca uwagę, że mimo tej trudnej sytuacji, lokatorzy są wyjątkowo spokojni i gotowi do współpracy. Wykazali się imponującą siłą, podkreśla radna.
W szkole Secord Public School zorganizowano punkt informacyjny. Informacje można także uzyskać pod numerem telefonu 416-429-0969.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.