Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 23 lipca, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




W krzywym zwierciadle

Żeby było sprawiedliwie
Stanisław Penksyk
Jul 23, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Wincenty Świecznik objaśnia


Parę smętnych osób, z Andrzejem Lepperem na czele, łażących po pasach z transparentami "Ręce precz od KRUS" nie wzbudziło w społeczeństwie oczekiwanych emocji. Nareszcie wszystko jest na swoim miejscu. Lepper na blokadzie wygląda jakby się na niej urodził. To do ministerialnego gabinetu nie pasował, bo wepchnięto go tam wbrew regułom, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić. Sprawy toczą się przecież według ustalonych, często zbójeckich, ale powszechnie akceptowanych reguł, dopiero gdy coś przekracza pewne granice dziwi i drażni - tak jak Lepper w rządzie. Kto był główną pożywką prześmiewców w czasie na szczęście odchodzącym już na śmietnik historii? Bliźniacy - Lepper - Giertych! Ten dziwny zespół przekraczał granice zbyt wyraźnie.

O tym, że Czechy i USA podpisały umowę w sprawie umieszczenia elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej na czeskim terytorium też nie mówi się ze zdziwieniem. To oczywiste - mieli podpisać i podpisali jak zawsze, bo są przewidywalni. My również mieliśmy podpisać. Podpisać, ucałować pańską rękę i cieszyć się, że nasi amerykańscy bracia zechcą stąpać po naszej ziemi jak po swojej.

Postawa premiera Tuska wzbudziła zdziwienie prezydenta w Waszyngtonie i irytację prezydenta w Warszawie. Tak się nie robi - to niewypowiedziane zdanie wyziera z każdego wypowiedzianego słowa w tej sprawie tym bardziej, że zgoda na tarczę wcześniej czy później i tak przyjść musi. Wszyscy o tym wiedzą.

Podobną reakcję zdziwienia można było zaobserwować w redakcji "Gościa Niedzielnego" i w Kurii Metropolitalnej w Katowicach, gdy ogłoszono, że Alicja Tysiąc pozwała księdza Gancarczyka i Kurię do Sądu za naruszenie dóbr osobistych. Zdumienie odebrało pozwanym możliwość jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi.

"W naszych tekstach świadomie nazywamy aborcję zabójstwem" - oświadczył ks. Gancarczyk i nie rozumie, jak można obrażać się za coś takiego. Od obrażania się jest zupełnie ktoś inny. Wszystkie sądy mają już kilkuletnią praktykę w karaniu "obrażających uczucia religijne", ale żeby jakaś pani obrażała się za to, że nazwano ja morderczynią?

Gdy kilka dni temu CBA zatrzymało byłego senatora PiSi Jarosława Chmielewskiego zamieszanego w słynną aferę gruntową za czasów wicepremiera Leppera i postawiono mu zarzuty korupcyjne, brat Jarosław zaczął coś mruczeć o represjach zwycięzców nad zwyciężonymi. Fakt, że Chmielewski ustawiał wielomilionowe przetargi miał mniejsze znaczenie niż to, że dobrano się do tyłka przedstawicielowi partii która oddała, a w zasadzie której odebrano władzę.

Wygrywanie politycznych kawałków na korupcyjnych nutach brzmiało jednak zbyt fałszywie, więc poczekano na następną okazję, która nadarzyła się prawie natychmiast. Były minister od sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nadaje się na pokrzywdzonego jak mało kto, a widząc jego gotowe do płaczu usteczka żal serce ściska na niesprawiedliwość, jaka go spotkała. A że udostępnił tajne akta bratu Jarosławowi, kiedy ten jeszcze nie był premierem - no to co? Zbynio wiedział, że będzie. Dlatego zarzuty Ćwiąkalskiego traktuje wyłącznie jako zemstę polityczną, bo domaganie się od ministra sprawiedliwości przestrzegania prawa nie mieści się w ślicznej główce byłego ministra sprawiedliwości. Owszem, PiSia traktowała prawo instrumentalnie, jednak robiła to dla szczytnych celów. To jest oczywista oczywistość!

Mam jeszcze kilka przykładów w temacie zdziwień, ale złapałem się na tym, że wszystkie zdziwione twarze należą do tej samej, jasno określonej opcji. Nie chcę ich przytaczać, bo każdy satyryk czuje się niezbyt komfortowo, gdy dobiera się do opozycji zamiast do rządzących, a to nagminne zjawisko dzisiaj. Nie wiadomo dlaczego, ale najlepsze dowcipy, anegdoty i kawały wciąż dotyczą dwóch małych wielkich braci. Trzonem każdego programu kabaretowego są wciąż ci sami bohaterowie i jeśli nawet pojawiają się jakieś dowcipy o Platformie, są bezbarwne i nieciekawe w porównaniu z tymi o kaczorach.

Tę dziwną sytuację pięknie wyjaśniono na "Mazurskiej nocy kabaretowej". Niezłe widowisko, polecam obejrzenie powtórki na "TV Polonia", bo udowadnia, że kabaret to domena młodzieży bez obyczajowych barier i kompleksów przeszłości. O przedstawicielach starej gwardii zamilczę i z litości nie podam nazwisk utytułowanych artystów, którzy tam również wystąpili, bo sami Państwo zobaczą jaka to żenada. Ale młodzież zaistniała fantastycznie.

Jeden z kabaretów, bodajże "Neonówka", wyjaśnił to dziwne zjawisko chronicznego czepiania się Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi o sprawiedliwość właśnie. Dwa lata temu wszyscy żartowaliśmy z władzy, więc żeby było sprawiedliwie teraz śmiejemy się z opozycji.


© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



W krzywym zwierciadle
Amok
Ćwir, ćwir
Sztuka handlowania
Przekażmy sobie
Żeby było sprawiedliwie
Lucky Donek
Adres europejski
Plagi
Rzeczywistość medialna
Wolność słowa