Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 9 lipca, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Finanse

Trochę optymizmu?
Piotr Figura
Jul 9, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Z parkietu giełdowego


Minione sześć miesięcy należało z całą pewnością do jednych z najtrudniejszych ekonomicznie w ostatnich latach. Kryzys związany z sub-prime mortgages w USA, który rozciąga się nie tylko na całą gospodarkę amerykańską, ale również zaczyna oddziaływać negatywnie zwalniając poziom wzrostu gospodarczego w najbardziej uprzemysłowionych krajach świata, rekordowo wysokie ceny surowców naturalnych, a zwłaszcza ropy, spadek zaufania konsumenta do szans na poprawienie sytuacji ekonomicznej, a w końcu groźba recesji tak w USA, jak i w Kanadzie, to wszystko z czym mieliśmy do czynienia w pierwszej połowie tego roku.

Dlatego z niejaką nadzieją przyjęto ogłoszone ostatnio wyniki gospodarki kanadyjskiej. Co prawda wyniki te dotyczą kwietnia, jednakże dość wyraźne wzmocnienie kulejącej gospodarki stwarza nadzieję, że być może w jakiś sposób uda uniknąć się recesji, czego obawialiśmy się po tym jak niespodziewanie pierwszy kwartał wykazał pierwszy od lat zastój ekonomiczny, a właściwie spadek aktywności, i to o całe 0,4 procenta.

Okazało się jednak, że właśnie w kwietniu, głównie na skutek wzrostu aktywności przemysłowej, a także zwiększonej aktywności konsumentów, nasza gospodarka pokazała po raz pierwszy od kilku miesięcy nieznaczną, ale jednak żywotność.

Po okresie dość negatywnych wiadomości, a to o planie zamknięcia zakładów General Motors w Oshawie, a to o spowolnieniu na rynku nieruchomości, oraz wyższych cenach żywności, czy wreszcie, a może przede wszystkim, coraz wyższych cenach paliwa, jakakolwiek nawet minimalnie pozytywna ocena sytuacji gospodarczej witana jest z westchnieniem ulgi.

Ten nieznaczny wzrost aktywności, głównie w sferze przemysłowej, jak również w handlu detalicznym i hurtowym (i to trzykrotnie wyższy aniżeli odnotowany w marcu) pozwolił wielu ekonomistom wysunąć hipotezę, iż właśnie rozpoczynająca się druga połowa roku pozwoli na osiągnięcie dość przyzwoitego w porównaniu z innymi krajami poziomu wzrostu gospodarczego.

Zadowolenie z istniejącego stanu rzeczy wyraził również minister finansów Jim Flaherty, który uważa, że wydatki konsumenckie utrzymują się na zadowalającym poziomie, a wzrost zaobserwowany w kwietniu jest przynajmniej częściowo spowodowany zwrotami podatkowymi. To właśnie zachowanie konsumentów w Kanadzie i ich zaufanie do sytuacji ekonomicznej dla wielu jest wyznacznikiem tego, czy będziemy mieli recesję czy też nie. Flaherty i wielu innych uważa, że to właśnie konsument kanadyjski uchroni nas przed recesją.

Ale te optymistyczne (przynajmniej w pewnym zakresie) wyniki dotyczą kwietnia - zauważają sceptycy. Mamy obecnie lipiec i od czasu kiedy Kanadyjczycy otrzymali zwroty podatkowe upłynęło sporo czasu. Sporo również się wydarzyło - zwłaszcza ekonomicznie. Poziom zaufania konsumenta uległ dość znacznej erozji (co prawda nie tak jak w USA, gdzie jest on najniższy od 26 lat, czyli od czasów prezydenta Cartera), poziom cen, zwłaszcza paliw, podniósł się i to dość znacznie, a co najważniejsze, poziom zaufania biznesów kanadyjskich pokazuje coraz wyraźniejsze znaki spadku zaufania do obecnej sytuacji ekonomicznej. Dlatego właśnie ci, którzy wskazują na to co wydarzyło się w ostatnich dwóch miesiącach, uważają, że za wcześnie jest jeszcze prognozować, czy najgorsze mamy już za sobą i czy druga połowa roku przyniesie recesję czy też nie.

Podobnie zresztą rzecz się ma jeśli chodzi o rynek giełdowy. Kryzys związany z sub-prime mortgages w USA, którego początki obserwowaliśmy niemal rok temu, "zmiótł" niemal z rynków giełdowych blisko 3,3 biliona dolarów i mimo iż zwłaszcza od końca lutego światowe giełdy wskazują wyraźne znaki ożywienia, a światowe fundusze inwestycyjne odnotowują pozytywne wyniki, optymizm co do tego co wydarzy się w drugiej połowie roku jest jeszcze dość odległy.

A wszystko to spowodowane jest faktem, iż to właśnie styczeń i luty były miesiącami, które w bardzo dotkliwy sposób odbiły się na inwestycjach. Mimo "odbicia" giełdy w późniejszych miesiącach, przykładowo Dow Jones (wskaźnik giełdy nowojorskiej) spadł od początku roku o 14,4 procenta, co stanowi najgorsze wyniki pierwszej połowy roku w ciągu ostatnich 40 lat.

I nawet te giełdy w krajach rozwijających się, które w ostatnich latach brylowały we wszystkich statystykach, jak Indie i Chiny, nie uniknęły dość dramatycznych okresów, kiedy inwestorzy za wszelką cenę pozbywali się akcji giełdowych.

Wszystko co nosiło w sobie choćby tylko cień ryzyka było sprzedawane za wszelką cenę i jak najszybciej. Ostatnie obawy co do możliwości osiągnięcia profitów w drugiej połowie roku, zwłaszcza przez firmy północnoamerykańskie, wzmacniają jedynie obawy o to co przyniesie lato, a zwłaszcza wczesna jesień, tradycyjne miesiące aktywności giełdowej w Północnej Ameryce. I jedno co jest pozytywne w tym wszystkim to fakt, że jeśli nastąpi "wyprzedaż za wszelką cenę", dla wielu będzie to okazja do inwestycji po cenach znacznie bardziej atrakcyjnych aniżeli obecne.


© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Finanse
Kryzys finansowy grozi także Watykanowi
Biuro Kredytowe
Niepewność
Akcja ratunkowa światowych banków centralnych
A czas ucieka
Czarne dni na światowych giełdach
W górę czy w dół?
Jak może pomóc Credit Canada?
Kiedy to się skończy?
Czas na ratunek