Ingrid Betancourt, była kandydatka na prezydenta Kolumbii porwana przed ponad sześciu laty przez lewacką partyzantkę FARC, została uratowana. Wraz z nią uwolniono 14 innych zakładników, w tym trójkę Amerykanów - poinformował w środę kolumbijski minister obrony Juan Manuel Santos.
Ingrid Betancourt pozdrawia zgromadzonych po przylocie na lotnisko wojskowe w Bogocie, 2 bm. PAP/EPA Leonardo Munoz
46-letnia Betancourt została porwana przez lewacką partyzantkę FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii) w 2002 r., gdy jako kandydatka na prezydenta Kolumbii prowadziła na kontrolowanych przez rebeliantów terytoriach kampanię wyborczą.
Zakładników uwolniono w departamencie Guaviare w południowej Kolumbii stosując fortel - powiedział Santos. Funkcjonariusze kolumbijskiego wywiadu wojskowego podszyli się pod członków współpracującej z partyzantami organizacji. Zdołali przekonać dowództwo strzegącego zakładników komanda, że przybyli na rozkaz nowego lidera FARC Alfonso Cano z zadaniem przetransportowania więźniów i ich strażników do innego obozu. Dopiero gdy zakładników wprowadzono do helikoptera, żołnierze obezwładnili niczego nie podejrzewających rebeliantów. W ten sposób z rąk partyzantów odbito 15 zakładników, nie oddając przy tym ani jednego strzału.
Oprócz Betancourt, wśród 15 uwolnionych zakładników było trzech kontraktowych pracowników resortu obrony USA, którzy zostali porwani, gdy ich samolot rozbił się w lutym 2003 roku w dżungli, podczas antynarkotykowej misji. Natomiast pozostali uratowani to kolumbijscy żołnierze i policjanci. "To była bezprecedensowa operacja" - podsumował Santos. "Przejdzie do historii z powodu swojej śmiałości i efektywności" - ocenił.
Sama Betancourt na antenie kolumbijskiego radia Caracol przyznała, że operacja ratunkowa była dla niej całkowitym zaskoczeniem, zwłaszcza że do śmigłowca wprowadzono ją w kajdanach. Dopiero w chwili, gdy helikopter wystartował, a żołnierze ujawnili kim są, zrozumiała, że odzyskała wolność.
Uwolnieni zakładnicy z departamentu Guaviare zostali wojskowym samolotem przewiezieni do bazy lotniczej Catam w Bogocie, gdzie czekał na nich tłum widzów i dziennikarzy.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.