W sobotę, 14 czerwca, ponad 50-osobowa grupa pielgrzymów z Montrealu, wzięła udział w szczególnej pielgrzymce do Wilna na Kaszubach w Ontario. W roku obecnym mija 150. rocznica przybycia pierwszych emigrantów polskich, którym zaproponowano tereny w pobliżu Renfrew i Barry's Bay.
Bardzo szybko polscy osadnicy, których większość stanowili mieszkańcy polskich Kaszub z okolic Chojnic i Kościerzyny, nazwali powierzone im tereny Kaszubami. Pierwszą polską kaplicę wzniesiono w 1857 roku w centrum Kaszub, w miejscowości Hagarty, której zmieniono nazwę na Wilno, by uczcić w ten sposób miejsce pochodzenia jednego z pierwszych księży na Kaszubach. Potem, w 1895 r., wybudowano kościół pod wezwaniem św. Stanisława Kostki, który 2 lutego 1936 r. całkowicie spłonął. Już rok później, w 1937 r. wybudowano nowy kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej. Ten kościół stoi do dzisiaj blisko drogi z Renfrew do Barry's Bay i nie sposób go pominąć.
Właśnie tutaj odbyły się centralne uroczystości religijne upamiętniające 150-lecie polskiego osadnictwa. Stały się one dla nas głównym celem pielgrzymki na Kaszuby. Wiedzieliśmy także, że specjalnym Gościem będzie ks. kardynał Stanisław Dziwisz, zmierzający na 49. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny do miasta Quebec.
Z Montrealu do Wilna jest ok. 400 km. Nasz dzień pielgrzymkowy rozpoczęliśmy zatem dosyć wcześnie, by zdążyć na mszę św. zapowiedzianą na godzinę 13.00. Kilka minut po godzinie 7.00 wyjechaliśmy spod kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej. Pielgrzymi reprezentowali wszystkie polonijne ośrodki duszpasterskie w Montrealu. Mieliśmy gości także z Polski i ze Szwecji, którzy w tym czasie przebywali u swoich rodzin w Montrealu. Jest już tradycją, że pielgrzymowanie rozpoczynamy wspólnym pacierzem oraz śpiewem Godzinek. Tak też stało się i tym razem. Gdy autobus opuszczał ulice naszego miasta, my z modlitwą i śpiewem maryjnym, wchodziliśmy w atmosferę pielgrzymki. Ktoś zauważył, że jechać będziemy ponad 4 godziny, połową czasu, w którym samolotem pokonuje się drogę do Polski.
O. Bogdan, prowadzący pielgrzymkę, przypomniał cel naszej pielgrzymki: udział we mszy św. dziękczynnej w 150-lecie polskiego osadnictwa w Kanadzie oraz, gdy nam czas na to pozwoli, przejazd do Franciszkańskiego Ośrodka na Kaszubach. Już jako pielgrzymi, zaznajomieni z bratem lub siostrą siedzącą obok mnie, (po 5 minutach dla brata i siostry na zapoznanie się), odmawiamy część radosną różańca św. Każdy dziesiątek poprzedzony jest stosowną pieśnią maryjną. Zwykle w kościele śpiewamy jedną czy dwie zwrotki, a na pielgrzymce jest okazja, by wyśpiewać wszystkie, poznając ich często głębokie treści. Tak minęły nam dwie pierwsze godziny. Mijaliśmy właśnie Ottawę. Jeden pielgrzym przypomniał, że we wtorek, 10 czerwca brał udział w spotkaniu premiera Kanady z Polonią w parlamencie z okazji okrągłej rocznicy polskiego osadnictwa w Kanadzie. Wkrótce za Ottawą mieliśmy pierwszy i ostatni postój w drodze do Wilna. Na parkingu zwracaliśmy na siebie uwagę i liczbą i rozśpiewaniem, a kiedy trzeba było także przywoływaniem przez mikrofon z przenośnym wzmacniaczem, pielgrzymów do autobusu.
W okolicach Renfrew, ok.100 km przed Wilnem, o. Bogdan przypomniał dzieje polskiego osadnictwa w Kanadzie, zwracając szczególną uwagę na rolę Kościoła i wiary w podtrzymywaniu polskości. Przed nami rozciągała się wspaniała droga numer 60, którą zmierzaliśmy do Wilna i oczyma wyobraźni mogliśmy zobaczyć naszych pierwszych osadników, którzy, te mijane przez nas tereny, czyniły sobie ziemię poddaną. Już na kilka kilometrów przed Wilnem, zauważyliśmy tablice przy drodze informujące o historycznym miejscu przybycia Polaków w 1859 roku na to miejsce. Kolejny zakręt, i już po lewej stronie wyłoniła się wieża kościoła Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej. Była godzina ok. 11.45.
Plac przed kościołem zapełniony autobusami oraz samochodami prywatnymi. Jeszcze będąc w autobusie, zauważyliśmy o. Jerzego Naglewskiego z grupą z pielgrzymów z Peterborough. Za chwilę serdecznie się z nim przywitaliśmy. O. Jerzy witał się z każdym z pielgrzymów, z których większość znał ze swojej posługi duszpasterskiej w Montrealu. Jako grupa z transparentem MONTREAL POLONIA WITA i ze śpiewem "Po górach dolinach" ruszyliśmy do kościoła, wzbudzając zainteresowanie fotografów i operatorów kamer, których nie brakowało na placu. Miejsca w kościele już były prawie zajęte. Musieliśmy wejściem bocznym wejść do kościoła i poszukać rozrzuconych miejsc wolnych w ławkach. Dziękuję w tym miejscu, służbie porządkowej w Wilnie, że nas przepuściła wejściem tylko dla księży.
Kiedy dochodziliśmy do wejścia bocznego, nadjechała czarna limuzyna z księdzem kardynałem Stanisławem Dziwiszem. Pierwsze, niespodziewane spotkanie i pierwsze zdjęcia. Nasi pielgrzymi prawie wszyscy znaleźli miejsca siedzące w kościele. Część pozostała na zewnątrz. Plac był dobrze nagłośniony i przygotowano zadaszenia chroniące przed słońcem. Później dowiedzieliśmy się, że ponad 2000 ludzi uczestniczyło we mszy św. zwłaszcza Polaków, przybyłych z różnych miejsc Ontario i z Quebecu.
Punktualnie o godz. 13.00 rozpoczęła się msza św. Ksiądz Kardynał w szatach liturgicznych poprzedzony procesją zmierzał z plebani do kościoła. Towarzyszyli mu dwaj biskupi: biskup miejscowy z Pembroke Michael Mulhall oraz polski biskup Jan Ozga z diecezji Doume Abong Mbang we wschodnim Kamerunie. W koncelebrze uczestniczyło ponad 20 kapłanów, w tym z pobliskich parafii angielskojęzycznych. Piękną oprawę stanowili Rycerze Kolumba w swoich galowych strojach.
Ksiądz Kardynał wyznał szczerze, że gdy zobaczył napisy Kaszuby i Wilno "to rzeczywiście moje serce mocniej zadrżało, również gdy się zbliżyłem do tego kościoła".
Zauważył, że kanadyjskie Wilno i Kaszuby stały się słynne, gdyż nasi rodacy szukali tu lepszego życia w wolności, suwerenności ducha i kultury, a także wolności słowa, języka polskiego.
"Dziś chcemy dziękować za ich postawę, za obronę polskości, kultury i wiary. Gdy tu przybywali, zawsze szukali miejsca na sprawowanie kultu, miejsca spotkania z Bogiem i wokół ołtarza" - powiedział arcybiskup krakowski. W słowie, przed błogosławieństwem, Ksiądz Kardynał, wspomniał m.in. o obecności franciszkańskiej na Kaszubach, co szczególnie nas ucieszyło.
Na zakończenie odśpiewano Hymn Polski, a potem Boże coś Polskę. Niesamowite wrażenie. Już będąc na placu przy kościelnym, usłyszeliśmy bardzo dobrą wiadomość. Jeden z księży organizatorów, poinformował, że Ksiądz Kardynał w piątek, 20 czerwca będzie w Montrealu, o godz. 18.30 spotykając się najpierw w Białym Orle, a potem, ok. godz. 19.30 przejedzie do kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej. Cudownie!
Msza św. trwała ok. 2 godziny. Ze spokojem, mogliśmy zrealizować drugi punkt naszej pielgrzymiej wyprawy: obecność na Franciszkańskich Kaszubach. Z Wilna do Barry's Bay jest 10 km, a potem kolejne 10 km już drogą w lesie, ale asfaltową, do naszej, franciszkańskiej kaplicy pod wezwaniem Matki Boskiej Anielskiej, która od 2 sierpnia 1953 r. nad jeziorem Wadswoth, stanowi centrum życia religijnego w sezonie letnim na Kaszubach. Kierowca autobusu podjechał aż pod nasze dwa cottage's, gdzie oczekiwała na nas pani Danusia Olszewska z gorącą kawą. Usiedliśmy w ławkach "katedry pod sosnami" i spożyliśmy posiłek. Mieliśmy ponad godzinę czasu wolnego. Po nakarmieniu ciała, coś jeszcze dla ducha. Nawiedziliśmy Najśw. Sakrament w kapliczce, a potem przed obrazem, największą ponoć kopią na świecie jasnogórskiego wizerunku, odśpiewaliśmy litanię loretańską. I już zajęliśmy miejsca w autobusie gotowi na powrót do Montrealu. Po drodze mijamy opustoszały już plac przed kościołem w Wilnie i dziękujemy Panu Bogu modlitwą za przeżycia dnia.
Następnie oglądamy na DVD oratorium Piotra Rubika "Tu es Petrus". Po krótkim odpoczynku już za Ottawą, każdy z nas miał możliwość wypowiedzenia swoich refleksji związanych z kazaniem Księdza Kardynała. Piękna, wspaniała, wzruszająca i szczera wymiana myśli. Jedno kazanie, a ile treści dla każdego z nas. Wypowiedzi były oddzielone śpiewem hymnów kościelnych: "Nie rzucim Chryste świątyń Twych", "My chcemy Boga", "Boże coś Polskę". Zbliżała się godzina 21.00 - Godzina Apelu Jasnogórskiego, w łączności z naszą Ojczyzną pogrążoną snem (wszak to 3 nad ranem w Polsce), łączyliśmy się duchową z umiłowanym miejscem Jana Pawła II. Zakończyliśmy tę część "Piosenką na dobranoc, zapada zmrok..." Ostatnie pół godziny naszej szczególnej pielgrzymki wypełniły tradycyjne śpiewy biesiadne, bez których też nie może się odbyć żadna wspólna wyprawa, nawet pielgrzymka: "Szła dzieweczka do laseczka", "Hej Sokoły", "Góralu czy ci nie żal", itp. Ale gdy zobaczyliśmy kościół Matki Boskiej Częstochowskiej, wyrwało się z naszych serc: "O Maryjo witam Cię..."
Rozchodząc się, wzajemnie dziękowaliśmy sobie za wspólnie przeżyty czas i umawialiśmy się na kolejną pielgrzymkę. Tym razem do miasta Quebec, na mszę św. zamykającą 49. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny. I pamiętamy, że w piątek 20 czerwca, kardynał Stanisław Dziwisz będzie w Montrealu.
o. Bogdan Gawot, franciszkanin
PS Na zakończenie, chciałbym serdecznie podziękować moim współbraciom-kapłanom z Montrealu. Dzięki ich zachęcającym informacjom, wiadomości o pielgrzymkach mogą dotrzeć do każdego zainteresowanego. Dziękuję im także, za zastępstwo w parafii, kiedy ja mogę spokojnie pielgrzymować. Bóg zapłać!
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.