Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 18 czerwca, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Prawo

Granice poligamii w Kanadzie
Magdalena Tews
Jun 18, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Kanadyjski nie-do-rzecznik


Sprawa umieszczenia w rodzinie zastępczej 17-letniej Kanadyjki, która została zgarnięta, wraz z 463 dziećmi, z teksańskiego rancza, należącego do sekty religijnej Fundamentalist Church of Jesus Christ of Latter Day Saints przez agencję rządową i umieszczona w rodzinie zastępczej, wzbudziła w Kanadzie wiele emocji. Przede wszystkim, po raz kolejny, na światło dzienne wyszła kwestia praktyk i wierzeń tej grupy religijnej; zwyczajów, które niekoniecznie powinny być popierane przez kanadyjskie władze w ramach zasady wychodzenia naprzeciw potrzebom wynikającym z religijnych nakazów niektórych osiedlających się tutaj społeczności.

Sprawa ta spowodowała, że, także po raz kolejny, zadajemy sobie pytanie: jak wygląda w Kanadzie prawne uregulowanie kwestii wielożeństwa?

Czy przychylne nowoprzybyłym do Kanady przedstawicielom różnych kultur i religii prawo, powinno zezwalać na istnienie poligamii, czy tylko - tak, jak się to dzieje dotychczas - powinno się ją tolerować?

***

Artykuł 293 kodeksu karnego jasno i wyraźnie zakazuje poligamii, przewidując za to przestępstwo karę pięciu lat pozbawienia wolności.

Kanadyjskie prawo traktuje poligamię i bigamię jako dwa odrębne przestępstwa; bigamia i jej skutki prawne są opisane w art. 290-tym kodeksu, stanowiąc osobne przestępstwo.

Kierując się tym faktem, należałoby rozważania na ten temat zakończyć, stwierdzając, że poligamia jest w naszym kraju niedozwolona, a wszelkie jej przejawy powinny być ścigane z urzędu.

***

Rzeczywistość nie jest, niestety, tak prosta, jak to przewidują ustawy. To, że od ponad sześćdziesięciu lat nikt nie został oskarżony o uprawianie poligamii, nie oznacza, że problem ten nie istnieje. Jak obszerny to jest problem - nie wiadomo, gdyż nikt w Kanadzie nie pokusił się o prowadzenie w tym zakresie statystyk.

Prawo zakazujące poligamii zostało ustanowione w reakcji na informacje o stylu życia członków społeczności Jesus Christ of Latter Day Saints, popularnie znanych jako Mormoni.

***

Pierwsi Mormoni przybyli do Kanady w 1888 roku. Dwa lata później zerwano w obrębie tej grupy z kontrowersyjną praktyką wielożeństwa.

Ówczesny premier Kanady, John A. Macdonald, oznajmił po prostu zwierzchnikowi przybyłych do kraju Mormonów, Charlesowi Cardowi, że choć rząd z radością wita osiedleńców – przedstawicieli różnych religii, to istnieje przecież granica tej gościnności. W stosunku do Mormonów, granica tą okazało się być powszechne u nich wielożeństwo.

Nikt wówczas nie ukrywał, że wprowadzona w 1890 roku ustawa, zakazująca tych praktyk, była zaadresowana do tej grupy religijnej. Faktem jest, że przepisy kanadyjskiego kodeksu karnego, zakazując wielożeństwa, do 1950 roku były jasno i wyraźnie zaadresowane do Mormonów.

Aktualnie obowiązujący artykuł 293, zakazując poligamii, nie wskazuje na konkretną grupę społeczną. Mówi się w nim o osobach, które egzystują, lub wkraczają w związek typu "coniugare" z więcej niż jedną osobą.

Teoretycy prawa twierdzą, że tak szeroko sformułowaną definicją można objąć także związki co najmniej trojga osób, które mieszkają razem i świadomie prowadzą taki styl życia. Zdaniem niektórych z nich, pod art. 293 kodeksu podpadają także sytuacje, gdy za przyzwoleniem współmałżonka, drugi z nich utrzymuje intymny kontakt z inną osobą.

***

Kwestia niewierności małżeńskiej, czy nieco zbyt wyluzowanego stylu życia, nigdy nie spędzała snu z oczu kanadyjskich organów ścigania. Z czasem jednak, gdy o imigrację do Kanady zaczęli starać się przedstawiciele kultur czy wyznań, o których wiadomo, iż kultywują wielożeństwo, zaczęto doceniać istnienie art. 293.

Powołując się na prawny zakaz poligamii, urzędnicy imigracyjni mogli odrzucać wnioski mężczyzn, żyjących przed przyjazdem do Kanady w wielożennych związkach, o sprowadzenia do Kanady więcej niż jednej żony.
Istniejący zakaz poligamii spowodował też lawinę podań o przyznanie statusu uchodźcy kobietom, które twierdziły, że powrót do ich krajów ojczystych grozi im powrotem do związanej z wielożeństwem przemocy i praktyki wydawania za mąż na siłę.

***

Jednak, tradycyjnie już, największy problem stanowi dla kanadyjskich władz i teoretyków prawa, fakt istnienia w Bountiful, w Brytyjskiej Kolumbii, wyodrębnionej z grupy Mormonów sekty The Fundamentalist Church of Jesus Christ of Latter Day Saints. Grupa ta ma silne powiązania z poligamiczna sektą w Eldorado, w stanie Teksas. Chociaż sąd w Teksasie uznał za bezzasadny nalot na ranczo Yearning for Zion, jaki był dziełem policji i agencji rządowej, który zakończył się zabraniem z farmy i umieszczeniem w placówkach rządowych ponad 400 dzieci, to przekazywane w mediach wyniki dziennikarskich dochodzeń, w tym wywiady z młodymi kobietami, które farmę wcześniej opuściły, nie pozostawiały wątpliwości co do istnienia tam wątpliwych praktyk, powszechnych dla tej sekty. Pisało się o tym, że dzieci na tej farmie są źle traktowane, a 14-letnie dziewczynki zmuszane do małżeństwa ze starszymi mężczyznami.

***

Od czasu do czasu, kwestia uregulowania sprawy sytuacji w Bountiful wypływa na powierzchnię morza kontrowersyjnych "spraw do załatwienia"; dzieje się to szczególnie w sytuacjach jak ta, szeroko opisywana przez media sprawa nalotu na ranczo w Teksasie.

Zdania od lat są podzielone.

Jedni twierdzą, że władze powinny zająć się tą sprawą energicznie, przedstawiając konkretne zarzuty wobec tych mężczyzn z Bountiful, którzy żyją w poligamicznych związkach.

Inni stają na stanowisku, iż zorganizowany na wzór tego w Teksasie nalot na farmę w Bountiful, będzie się wiązał z ryzykiem naruszenia takich zagwarantowanych kanadyjską kartą Praw i Wolności swobód, jak: prawo do wyznawania religii i prawo należenia do stowarzyszeń.

Zwolennicy stricte prawnego działania radzili wystąpienie do sądu z wnioskiem o stwierdzenie, czy istniejące przepisy kodeksu karnego są sprzeczne z literą Karty Praw i Wolności.

***

W 2005 roku, na zlecenie ówczesnego liberalnego rządu Paula Martina, przeprowadzono szereg analiz tego zagadnienia. Zagadnieniem wiodącym był problem, czy aktualnie istniejące przepisy kodeksu karnego należy zlikwidować, czy też raczej zmienić, przystosowując do rzeczywistości. Ta inicjatywa rządu spowodowała ujawnienie zaskakująco podzielonych opinii.

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych była opinia profesor prawa z Queens University, Beverly Baines, która, nalegając na zlikwidowanie prawnego zakazu poligamii, uzasadniała to przekonaniem, że jego istnienie sprzyja praktykowaniu przemocy w małych, zamkniętych społecznościach, jaką reprezentuje ta z Bountiful. Pani profesor wzywa do dekryminalizacji poligamii w Kanadzie, i, zamiast ścigania wielożeńców, skoncentrowania się na zlikwidowaniu przemocy wobec dzieci i niesieniu pomocy, znajdującym się w trudnej sytuacji, kobietom i dzieciom.

Inną opinię wyraża Daphne Bramham, autorka książki "The Secret Lives of saints", opisującej sytuacje w Bountiful. Twierdzi ona, że rząd powinien bardziej ostro zająć się zwalczaniem wielożeństwa, stosując przewidziane prawem sankcje.

"Poligamia jest nierozerwalnie związana z przemocą", twierdzi autorka. "W związkach poligamicznych pojęcie równości nie istnieje".

***

Rodzice 17-letniej mieszkanki Bountiful, zagarniętej z farmy w Teksasie wraz z innymi dziećmi i młodymi ludźmi w wieku do 18 lat, twierdzą, że ich córka wyjechała do Stanów by odwiedzić swoją babcię, mieszkającą na ranczo Yearning for Zion. Niefortunnie, odwiedziny te miały miejsce trzynaście dni przed akcją policji. Rodzice dziewczyny, którzy wystąpili do rządu Kanady z prośbą o pomoc w wydostaniu dziewczyny ze szponów prawa amerykańskiego, udali się do Teksasu, by zeznawać w charakterze świadków, w sprawie przeciwko sekcie. Jak twierdzą, władze amerykańskie utrudniały im kontakt z dzieckiem.

Uzasadniając swoją decyzję o zabraniu dzieci z farmy w Teksasie, organizatorzy akcji twierdzili, że bali się, iż mające zeznawać w charakterze świadków dziewczyny, jeżeli do przesłuchania dojdzie na ranczo, będą podlegały naciskowi ze strony społeczności.

***

Farma Yearning for Zion została bowiem zbudowana na uboczu właśnie ze względu na chęć zachowania w tajemnicy przed ludzką ciekawością zwyczajów członków sekty Fundamentalist Church of Jesus Christ of Latter Day.

Sekretami wartymi ukrycia są, jak się okazuje, nie tylko wierzenia, iż jedynie wielożeństwo pozwala mężczyźnie na uzyskanie prawa do wiecznego zbawienia. Z dochodzenia, prowadzonego przez niektóre kanadyjskie dzienniki w okresie poprzedzającym decyzję sądu w Teksasie, (który stwierdził. że najazd na ranczo był bezzasadny) wynika, że praktyka wysyłania młodych dziewcząt w obie strony przez granicę jest od lat rozpowszechnioną metodą na "wymianę krwi" pomiędzy członkami sekty, zasiedlającymi oba rancza - to w Teksasie i to w Bountiful, w Kolumbii Brytyjskiej.

Cytowana w The Globe and Mail 16-letnia Flora Jessop, która opuściła sektę, gdyż nie chciała poddać się obrzędowi zaślubin z nieznanym sobie kuzynem, twierdzi, że młode dziewczyny po prostu swobodnie przekraczają amerykańsko-kanadyjską granicę, a nikt nie zwraca uwagi na to, że robią to nielegalnie.

To zdarza się bardzo często, mówiła dziewczyna w rozmowie z dziennikarzem. Nikt nie troszczy się o obywatelstwo... Po prostu przekracza się granicę, idąc polną drogą.

Brenda Jensen natomiast, kobieta urodzona na farmie w BC, twierdzi, że zamknięte społeczności potrzebują napływu świeżej krwi, stąd praktyka wymiany kandydatek na oblubienice. Zbyt powszechne związki w obrębie tych samych rodzin doprowadziły bowiem do sytuacji, że przychodzące na świat dzieci często są dotknięte typowymi dla takich związków chorobami.

"Te najpiękniejsze (dziewczyny) otrzymują liderzy społeczności", wyjaśnia Jensen działanie mechanizmu.

***

Już w 2006 roku zwrócono oficjalnie uwagę na to, że tolerując poligamiczne związki, władze Kanady łamią międzynarodowe konwencje o ochronie praw kobiet i dzieci.

"Jest to jednoznaczne z łamaniem międzynarodowych konwencji", stwierdziła Rebecca Cook, profesor prawa z UofT. "Kanada ma obowiązek przedsięwziąć zdecydowaną akcję w kierunku zlikwidowania zjawiska poligamii. Sprawozdanie to było częścią akcji, wszczętej w 2005 roku przez rząd liberalny, mającej na celu zbadanie rozmiarów tego zjawiska i związanych z tym zagrożeń.

Dokument ten został poprzedzony przez inne, sponsorowane przez organizację Status of Women, wzywającą do uchylenia przepisów zakazujących poligamii, by w ten sposób umożliwić organizacjom niesienie bezpośredniej pomocy zagrożonym w sektach kobietom.

***

Z ostatnich doniesień wynika, że prokurator generalny Brytyjskiej Kolumbii zapowiedział wszczęcie dochodzenia w sprawie praktyk, hołdowanych przez członków społeczności sekty z Bountiful. O zbadanie problemu poligamii w Ontario wnoszą politycy z naszej prowincji.

Tak więc, po raz kolejny sprawa dopuszczalności istnienia wielożeństwa w Kanadzie stanie się pierwszoplanowym problemem do rozwiązania. Wygląda na to, że tym razem, sprawa ta będzie rozpatrywana nie tylko w kontekście zagrożenia dla praw kobiet i dzieci, lecz także nowo odkrytego faktu swobodnej wymiany, umożliwionej zaskakująco swobodnym przekraczaniem granicy pomiędzy Kanadą i USA.

***

System imigracyjny Kanady świadomie kreuje mozaikę kultur, religii, wyznań, poglądów... W odróżnieniu od innych takich systemów, ten nie odbiera imigrantom ich dawnej tożsamości. Stąd też praktyka wychodzenia naprzeciw potrzebom wynikającym z religijnych nakazów niektórych osiedlających się tutaj społeczności. Istnieją jednak granice takiej praktyki. Co okaże się granicą w tym przypadku, czas pokaże.

© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Prawo
Czy to była deportacja?
Kiedy już się wjechało do Kanady
Dłużnicy alimentacyjni w Krajowym Rejestrze Długów
Nowy program imigracyjny od 17 września
Dobrze zacząć od pracy lub nauki
Sponsorowanie kolejnej osoby - narzeczonej do Kanady
Sponsorstwo maswoje wymagania
Ślub i sprawa kaucji
Rekord kryminalny nie musi być przeszkodą
Miliony za pół wieku hańby