Wiadomością, która w ostatnich dniach zajmowała pierwsze strony gazet, i to nie tylko ich części dotyczącej finansów jest z całą pewnością decyzja General Motors o zamknięciu czterech fabryk samochodów. Jedną z nich jest znajdująca się w Oshawie fabryka produkująca pick-up trucks.
Decyzja jest z całą pewnością szokująca, zwłaszcza dla pracowników w Oshawie, ale również i dla całych związków zawodowych CAWm, które jeszcze nie tak dawno, bo dwa tygodnie temu podpisały porozumienie z trzema największymi firmami przemysłu motoryzacyjnego dotyczącymi roszczeń socjalno-płacowych.
Decyzja podjęta w Detroit, w pierwszym rzucie, dotyczyć będzie około 2.600 pracowników w Oshawie i ich rodzin. A zaskoczenie spowodowane tą decyzją wynika stąd, iż jeszcze niedawno General Motors ogłosił, iż nowa generacja pick-up trucks będzie produkowana właśnie w Oshawie, począwszy od 2011 lub 2012 roku.
Niezwykle wysokie ceny paliw, a co za tym idzie, znaczny spadek na popularności tych samochodów, które zużywają więcej paliwa (pick up trucks I SUV) spowodowała, iż General Motors zdecydował się na strategiczną zmianę kierunku produkcji swoich samochodów optując bardziej w stronę ekonomiczniejszych pojazdów, a nawet samochodów z napędem elektrycznym.
Co prawda, szef CAW Buzz Hargrowe zapowiedział, iż jego związki nie oddadzą fabryki w Oshawie bez walki i to za pomocą wszelkich dostępnych środków. Jednak, oprócz tej walki ma on przed sobą realia gwałtownego wzrostu cen paliwa, który to wzrost spowodował, iż wynik sprzedaży tych właśnie samochodów, których produkcji GM zaprzestanie, osiągnął poziom najniższy od 10 lat.
Hargrove jednak jest zdania, iż kryzys w przemyśle motoryzacyjnym nie mógł być ani tak gwałtowny, ani też tak głęboki, aby niemal z dnia na dzień podjąć decyzję o zamknięciu fabryk i pozbawienia pracy 2600 osób, no i tysięcy w fabrykach dostarczających Oshawie części i półprodukty.
Dla wielu ekspertów obserwujących przemysł motoryzacyjny, to co się dzieje ostatnio, to w zasadzie walka o przetrwanie. Walka, która przypomina sytuację z przeszłości, kiedy to wielkie firmy produkujące samochody znalazły się w ogromnych opałach.
Porównaniem, które nasuwa się samo przez się, jest oczywiście kryzys z listopada 1979 roku, kiedy to kryzys paliwowy spowodował konieczność nagłych i niezwykle głębokich zmian strukturalnych w przemyśle motoryzacyjnym w USA.
Różnica między tym, co wtedy, a tym co dzizisaj, polega na tym, że po listopadzie 1979 roku nastąpił gwałtowny wzrost tak produkcji, jak i sprzedaży SUV, co stanowiło główne źródło sukcesu finansowego wszystkich trzech firm - producentów samochodów.
Tym razem, nikt praktycznie nie wierzy, iż podobna sytuacja może mieć miejsce, i że historia się powtórzy.
Najbardziej wyrazistym, jak się wydaje, obrazem tego iż przemysł motoryzacyjny zmienił się niemal z dnia na dzień jest fakt, iż GM rozważa możliwość sprzedania lub też całkowitego zaprzestania produkcji słynnego Hummera, samochodu, który symbolizował i nadal symbolizuje wysokie i niekontrolowane spożycie paliwa. Zaprzestanie jego produkcji symbolizować będzie z całą pewnością to, iż GM zmierza w sposób zdecydowany w stronę bardziej ekonomicznie opłacalnych samochodów.
Problem dla producentów polega również i na tym, że samochody średniej wielkości, takie jak Malibu czy też Equinox, nie są w stanie przynieść dochodu zbliżonego do 10 tysięcy dolarów, który to dochód zapewniony był przez właśnie Hummera.
Ta zmiana kierunku w produkcji samochodów w znacznym stopniu powoduje, iż producenci samochodów, zwłaszcza z Japonii, dominują rynek samochodów osobowych wypierając amerykańskie firmy na coraz to dalsze pozycje.
Tylko w ubiegłym miesiącu sprzedaż Hummera spadła o około 60 procent, a produkowany przez GM Suburbans wzbudzał zainteresowanie mniejsze o 42 procent, zaś sprzedaż Durango produkowanego przez Chryslera spadła aż o 69 procent.
Dlatego, najbliższe miesiące będą niezwykle ciekawe, jeśli chodzi o to, jak rozwinie się sytuacja w przemyśle motoryzacyjnym i to nie tylko w Ontario, ale w całej Ameryce Północnej.
A jeśli chodzi o Ontario, to w przypadku zamknięcia fabryki w Oshawie, dojdą jeszcze kłopoty ze spłatą subwencji rządowych, zaś wysiłki o to, aby zapewnić inwestycje spoza naszego kontynentu (mówiło się głównie o budowie fabryki Fiata) będą o tyle trudniejsze.
No, ale znowu, na konkretne rozwiązania będziemy musieli poczekać.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.