Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 22 maja, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Finanse

Kiedy strata zyskiem jest
Piotr Figura
May 22, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Z parkietu giełdowego


Czasy, przynajmniej ekonomicznie są tak dziwne, że jeśli nie ma już dobrych wiadomości, które mogłyby popchnąć giełdę w górę, to nawet wiadomości złe, ale jeszcze nie tak złe jak wszyscy się spodziewali, mogą być uznane za dobre. A to, w zupełności wystarczy do pojawienia się optymizmu wśród inwestorów.

Tak było na przykład w zeszły wtorek, kiedy to największy kanadyjski bank (i piąty co do wielkości bank w Ameryce Północnej) Royal Bank of Canada ogłosił, iż w drugim kwartale tego roku obniży swoje dochody o, nie mniej nie więcej, tylko całe 855 milionów dolarów.

To pociągnięcie jest wynikiem, sięgającego już daleko poza sektor finansowy, kryzysu sub-prime mortgages.

W "normalnych" warunkach, tego rodzaju oświadczenie spowodowałoby, jeśli nie panikę, to przynajmniej zdecydowanie negatywną reakcję, która wyraziłaby się w gwałtownym sprzedawaniu akcji giełdowych, i to po spadających cenach.

Jakie zatem musi być zdziwienie tych, którzy do sposobu funkcjonowania giełdy starają się stosować logikę, lub w najgorszym przypadku zdrowy rozsądek - kiedy okazało się, że akcje Royal Bank of Canada właśnie idą w górę, i to zdecydowanie.

I, mimo iż większość analityków spodziewała się strat w wysokości od 400 do 800 milionów dolarów, a więc bank stracił więcej, aniżeli się spodziewano, nic nie było wczoraj w stanie zachwiać wiarą inwestorów, że najgorsze, związane z sub prime mortgages, mamy już za sobą.

Powodem tego, iż akcje Royal Bank of Canada zachowywały się tak pozytywnie, był, jak się wydaje, fakt, iż jeden z głównych analityków na Wall Street dawno już zapowiedział, że należy spodziewać się strat kanadyjskiego banku w wysokości około 5 miliardów dolarów.

Gdy "dowództwo" banku zdecydowanie zaprotestowało przeciw tego rodzaju insynuacjom, zmieniono opinię. Stwierdzono, że być może suma 5 miliardów jest trochę wygórowana, ale ze stratami rzędu miliona do miliona ośmiuset tysięcy dolarów należy raczej się liczyć. Dlatego też, te 855 milionów wygląda raczej dobrze. Taka przynajmniej była opinia w poprzedni wtorek. Co przyniosą kolejne dni, czas pokaże.

Zwłaszcza kiedy o swoich wynikach finansowych będzie mówił bank CIBC, który, według finansowych oczekiwań, będzie musiał odpisać od dochodu straty, które wahać się będą między miliardem, a miliardem osiemset tysięcy dolarów.

Czas pokaże, tym bardziej, że opinie co do samego Royal Bank of Canada, jak i sytuacji gospodarczej, są dziś podzielone. Dawno już nie było wśród analityków finansowych takiej sprzeczności, jak obecnie, nie tylko co do samego Royal Bank i sektora bankowego, ale także co do kierunku rozwoju gospodarczego, jako takiego.

Nie ma zaś wątpliwości, jakie skutki ekonomiczne powoduje silny kanadyjski dolar, który, w połączeniu z dość kiepską sytuacją w USA, powoduje, iż kanadyjscy eksporterzy przeżywają niewątpliwie jeden z najtrudniejszych okresów.

Narazie większość sektorów kanadyjskiej gospodarki obniżyła poziom eksportu o dwa procenty; nie jest to być może dużo, ale w sytuacji ekonomicznego spowolnienia odgrywa dość znaczącą rolę.

Rolę na tyle ważną, iż część firm, dotknięta spadkiem eksportu, postanowiła obniżyć poziom spodziewanych dochodów.

Część zaś, po prostu, zrezygnowała z eksportu, całkowicie skupiając swoją uwagę na gospodarce wewnętrznej Kanady i na znajdowaniu nowych klientów wewnątrz naszych granic.

I jedna, i druga metoda na dłuższą metę nie zdadzą egzaminu, i w dalszej perspektywie przyniosą raczej szkodę, aniżeli pożytek.

To raczej szukanie nowych rozwiązań i rynków zbytu, tak jak dzieje się to w Niemczech, Japonii, czy też Australii, gdzie szuka się coraz to nowych kanałów dystrybucji, powinno być w centrum uwagi ministerstw finansów, które obecnie są liderami w obsłudze finansowej krajów rozwijających się, lub też tych, które od początku po odzyskaniu niepodległości, na drogę wolnego rynku weszło z odczuciem ulgi.

Teraz, kiedy mechanizmy wolnorynkowe zaczynają działać, powinniśmy spokojnie zaczekać, aż skutki wprowadzanych reform będą nie tylko widoczne, ale również, aż mechanizmy, jeśli słusznie pojęte, na dobre zadomowią się w świadomości tych, którzy gospodarkę wolnorynkową dopiero wprowadzają w życie.


© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Finanse
Kryzys finansowy grozi także Watykanowi
Biuro Kredytowe
Niepewność
Akcja ratunkowa światowych banków centralnych
A czas ucieka
Czarne dni na światowych giełdach
W górę czy w dół?
Jak może pomóc Credit Canada?
Kiedy to się skończy?
Czas na ratunek