Czasy, przynajmniej ekonomicznie są tak dziwne, że jeśli nie ma już dobrych wiadomości, które mogłyby popchnąć giełdę w górę, to nawet wiadomości złe, ale jeszcze nie tak złe jak wszyscy się spodziewali, mogą być uznane za dobre. A to, w zupełności wystarczy do pojawienia się optymizmu wśród inwestorów.
Tak było na przykład w zeszły wtorek, kiedy to największy kanadyjski bank (i piąty co do wielkości bank w Ameryce Północnej) Royal Bank of Canada ogłosił, iż w drugim kwartale tego roku obniży swoje dochody o, nie mniej nie więcej, tylko całe 855 milionów dolarów.
To pociągnięcie jest wynikiem, sięgającego już daleko poza sektor finansowy, kryzysu sub-prime mortgages.
W "normalnych" warunkach, tego rodzaju oświadczenie spowodowałoby, jeśli nie panikę, to przynajmniej zdecydowanie negatywną reakcję, która wyraziłaby się w gwałtownym sprzedawaniu akcji giełdowych, i to po spadających cenach.
Jakie zatem musi być zdziwienie tych, którzy do sposobu funkcjonowania giełdy starają się stosować logikę, lub w najgorszym przypadku zdrowy rozsądek - kiedy okazało się, że akcje Royal Bank of Canada właśnie idą w górę, i to zdecydowanie.
I, mimo iż większość analityków spodziewała się strat w wysokości od 400 do 800 milionów dolarów, a więc bank stracił więcej, aniżeli się spodziewano, nic nie było wczoraj w stanie zachwiać wiarą inwestorów, że najgorsze, związane z sub prime mortgages, mamy już za sobą.
Powodem tego, iż akcje Royal Bank of Canada zachowywały się tak pozytywnie, był, jak się wydaje, fakt, iż jeden z głównych analityków na Wall Street dawno już zapowiedział, że należy spodziewać się strat kanadyjskiego banku w wysokości około 5 miliardów dolarów.
Gdy "dowództwo" banku zdecydowanie zaprotestowało przeciw tego rodzaju insynuacjom, zmieniono opinię. Stwierdzono, że być może suma 5 miliardów jest trochę wygórowana, ale ze stratami rzędu miliona do miliona ośmiuset tysięcy dolarów należy raczej się liczyć. Dlatego też, te 855 milionów wygląda raczej dobrze. Taka przynajmniej była opinia w poprzedni wtorek. Co przyniosą kolejne dni, czas pokaże.
Zwłaszcza kiedy o swoich wynikach finansowych będzie mówił bank CIBC, który, według finansowych oczekiwań, będzie musiał odpisać od dochodu straty, które wahać się będą między miliardem, a miliardem osiemset tysięcy dolarów.
Czas pokaże, tym bardziej, że opinie co do samego Royal Bank of Canada, jak i sytuacji gospodarczej, są dziś podzielone. Dawno już nie było wśród analityków finansowych takiej sprzeczności, jak obecnie, nie tylko co do samego Royal Bank i sektora bankowego, ale także co do kierunku rozwoju gospodarczego, jako takiego.
Nie ma zaś wątpliwości, jakie skutki ekonomiczne powoduje silny kanadyjski dolar, który, w połączeniu z dość kiepską sytuacją w USA, powoduje, iż kanadyjscy eksporterzy przeżywają niewątpliwie jeden z najtrudniejszych okresów.
Narazie większość sektorów kanadyjskiej gospodarki obniżyła poziom eksportu o dwa procenty; nie jest to być może dużo, ale w sytuacji ekonomicznego spowolnienia odgrywa dość znaczącą rolę.
Rolę na tyle ważną, iż część firm, dotknięta spadkiem eksportu, postanowiła obniżyć poziom spodziewanych dochodów.
Część zaś, po prostu, zrezygnowała z eksportu, całkowicie skupiając swoją uwagę na gospodarce wewnętrznej Kanady i na znajdowaniu nowych klientów wewnątrz naszych granic.
I jedna, i druga metoda na dłuższą metę nie zdadzą egzaminu, i w dalszej perspektywie przyniosą raczej szkodę, aniżeli pożytek.
To raczej szukanie nowych rozwiązań i rynków zbytu, tak jak dzieje się to w Niemczech, Japonii, czy też Australii, gdzie szuka się coraz to nowych kanałów dystrybucji, powinno być w centrum uwagi ministerstw finansów, które obecnie są liderami w obsłudze finansowej krajów rozwijających się, lub też tych, które od początku po odzyskaniu niepodległości, na drogę wolnego rynku weszło z odczuciem ulgi.
Teraz, kiedy mechanizmy wolnorynkowe zaczynają działać, powinniśmy spokojnie zaczekać, aż skutki wprowadzanych reform będą nie tylko widoczne, ale również, aż mechanizmy, jeśli słusznie pojęte, na dobre zadomowią się w świadomości tych, którzy gospodarkę wolnorynkową dopiero wprowadzają w życie.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.