Organizatorzy Igrzysk Olimpijskich oraz policja poszukują firm ochroniarskich do ochrony ogrzysk olimpijskich w Vancouverze w 2010 roku, ale zdaniem zawodowców, prywatne firmy nie będą w stanie w pełni odpowiedzieć na to zapotrzebowanie.
Zdaniem wiceprezesa firmy ochroniarskiej Paladin Security w Vancouverze, potrzebne są zmiany legislacyjne, które pozwolą na sprowadzenie zagranicznych pracowników do wzmocnienia ochrony podczas igrzysk w Kanadzie.
Leo Knight oraz inni przedstawiciele tej branży twierdzą, że jeżeli do tego nie dojdzie, nie wystarczy ochrony na igrzyska olimpijskie.
Ekipa składająca się z RCMP, policji z Vancouveru, policji z West Vancouver, departamentu obrony narodowej oraz kanadyjskiej agencji wywiadowczej w ubiegłym miesiącu wydała ogłoszenie zapraszające firmy ochroniarskie do analizy sytuacji. Firma, która podejmie się ochrony, musi zapewnić nawet 900.000 godzin pracy, 24 godziny na dobę, przez trzy miesiące w 2010 roku, przed, podczas i po igrzyskach olimpijskich.
Wymagałoby to co najmniej 5.000 pracowników do pomocy dla samej ekipy policyjnej.
Rząd prowincyjny uważa tymczasem, że w całej prowincji wykwalifikowanych i upoważnionych do tej pracy jest jedynie 8.600 osób, podała agencja Canadian Press.
Chociaż nie jest konieczne, aby ochrona mieszkała jedynie w Kolumbii Brytyjskiej, ułatwiłoby to sprawę transportu i noclegu.
Zgodnie z prowincyjnym prawem, ochroniarze muszą być mieszkańcami Kanady, co oznacza, że nie będzie można sprowadzać wykwalifikowanych pracowników z USA, pomimo że dozwolone jest to na przykład w Albercie.
Zdaniem zajmujących się tą pracą dyrektorów firm ochroniarskich, na Igrzyska Olimpijskie nie wystarczy jedynie kanadyjskich ochroniaczy, ponieważ wielu z nich ma już pracę.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.