W małej miejscowości oddalonej o 840 km na zachód od Vancouver doszło we wtorek do niecodziennego, a zarazem tragicznego wypadku.
Lecący nad miasteczkiem helikopter spadł nagle na ulicę, uderzył przechodnia i wybuchł, stając w płomieniach.
W wypadku śmierć poniosły cztery osoby - przygnieciony helikopterem przechodzień, pilot i dwoje pasażerów.
Świadkowie wypadku twierdzą, że helikopter leciał bardzo nisko i widać było, że pilot ma jakieś trudności.
Rozpoczęło się dochodzenie, mające ustalić, co spowodowało wypadek helikoptera Bell Model 206, wynajętego przez BC Hydro i należącego do Big Horn Helicopters, firmy z Cranbrook.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.