W pociągu jadącym z Vancouver do Toronto w piątek zmarła 60-letnia pasażerka, a sześć osób zachorowało. W sobotę ontaryjskie Ministerstwo Zdrowia wydało komunikat, który potwierdził, że nie ma powodu do obaw, i że szczegółowe badanie podróżnych jadących pociągiem Via Rail do Toronto wykazało, że nie doszło do epidemii żadnej choroby zakaźnej.
Sytuacja ta spowodowała zatrzymanie pociągu w północnym Ontario, w wiosce Foleyet, ok. 100 km na północ od Timmins. Tam został poddany kwarantannie.
Zmarła, która wsiadła w Vancouver, jest nadal poddana badaniom, a sześcioro chorych było australijskimi turystami, którzy wsiedli w Jasper w Albercie. Czworo z nich miało objawy zwykłej grypy, ale już nie zarażają, podano w komunikacie ministerstwa. Jedną z nich przewieziono helikopterem do szpitala w Timmins. Pociąg przyjechał do Toronto w sobotę, ok. godz. 7.35, czyli prawie 11 godzin później niż planowano. Pasażerowie byli zmęczeni, ale zdrowi.
Pociąg pojechał w dalszą drogą do Halifaksu.
Rzecznik Via Rail Catherine Kaloutsky powiedziała, że był to pierwszy taki przypadek w historii firmy. Parę razy doszło do śmierci pasażera w pociągu - w takich przypadkach są dokładnie ustalone procedury postępowania.
Załodze pociągu udostępniono kontakt z psychologami.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.