Zdjęcie archiwalne z 11.04.2007 - Irena Sendlerowa podczas wręczenia Orderu uśmiechu PAP/Radosław Pietruszka
Szczególnie zasłużona, odważna działaczka, świadek historii - tak o zmarłej w poniedziałek Irenie Sendler powiedział PAP profesor Władysław Bartoszewski. "Ja jestem w tej smutnej sytuacji, że jako ostatni żyjący jeszcze członek-założyciel i współorganizator Rady Pomocy Żydom w Polsce »Żegota« pytany jestem o pożegnanie działaczki szczególnie zasłużonej w ratowaniu ludzi" - dzielił się z PAP swoimi refleksjami Bartoszewski, który Irenę Sendler znał od 1943 roku.
Profesor przypomniał, że Sendlerowa, wraz z grupą współpracownic ówczesnego wydziału opieki społecznej, działającego pod kontrolą okupanta, zarządu miejskiego Warszawy, w sposób pionierski odważyła się na zorganizowanie akcji "wykradania" i ratowania dzieci żydowskich z getta.
"Udział organizacyjny grupy Ireny Sendlerowej w ratowaniu dzieci, w lokowaniu ich częściowo w klasztorach katolickich, częściowo w tym, co można by nazwać dzisiaj rodzinami zastępczymi, częściowo w inny sposób ukrywanych, aby przetrwały wojnę, był ogromny" - zaznaczył Bartoszewski.
"Było to dzieło wielkiego i słusznego humanizmu" - dodał. Sendlerowa - mówił profesor - działała w pełnej świadomości, że za to co robi, grozi jej i tym, którzy jej pomagają, odpowiedzialność do kary śmierci włącznie.
Profesor wspomina, że Irena Sendler, borykając się z mnóstwem trudności, zgłosiła się do przewodniczącego Rady Pomocy Żydów Juliana Grobelnego i zaproponowała swoją pomoc. "Nieporozumieniem jest przypisywanie Irenie Sendlerowej jakiejś roli w tworzeniu Rady. Ona stworzyła pomoc, a nie Radę" - zauważył Bartoszewski. Zaznaczył, że po wejściu do Rady stworzyła w niej tzw. referat dziecięcy.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.