Zwykle "Hollywood North" czyli Toronto, znane z przemysłu filmowego, pojawia się w filmach, ale nie pod swoim własnym imieniem. W Toronto amerykańskie wytwórnie filmowe kręcą zdjęcia do setek filmów.
Toronto zamienia się wtedy w Nowy Jork (najczęściej), Chicago, Detroit czy Baltimore, w zależności od potrzeb i zamówień. Tu zawsze było taniej, kiedy dolar kanadyjski był słabszy, a poza tym, miasto ma już rozwinięty i dobrze zorganizowany system umożliwiający sprawne kręcenie filmów. Teraz buduje się wielka wytwórnia i studia filmowe Filmport, które jeszcze zwiększą ten rodzaj biznesu dla Toronto.
Jak pisze krytyk filmowy z "Toronto Star" Peter Howell, inne miasta, takie jak Paryż, rzadko muszą się ukrywać pod innymi nazwami, a Toronto jakoś zawsze pozostaje w cieniu.
Dlatego tak niezwykłe jest to, że w najnowszym filmie ze znanym kanadyjskim aktorem komediowym mieszkającym na stałe w USA Mike'iem Myersem "The Love Guru", który wchodzi na tutejsze ekrany 20 czerwca, Toronto pojawia się jako... Toronto. Cała akcja filmu rozgrywa się w Toronto!
Poprzednio takie "Toronto jako Toronto" wystąpiło w filmie "Goin' Down the Road", opowiadającym o grupie mieszkańców prowincji atlantyckich, którzy trafiają właśnie do Toronto. Widać tam ulicę Yonge z jej typowymi sklepami takimi jak Sam the Record Man, bez ukrywania się pod inną nazwą. Film ten powstał jednak w 1970 roku.
A przecież Toronto jest kolebką dorocznego, odbywającego się od ponad 30 lat Toronto International Film Festival. Ten festiwal jest jednym z kilku najbardziej prestiżowych światowych festiwali filmowych.
Howell podkreśla, że nawet sami Kanadyjczycy są winni temu ukrywaniu Toronto. Tenże Mike Myers, który urodził się w Scarborough, ma na swoim koncie ukrycie dwóch jakże torontońskich i kanadyjskich lokali Tim Horton's and Johnny's Hamburgers pod szyldem amerykańskiego lokalu o nazwie Stan Mikita's w swoim filmie "Wayne's World".
Dlaczego tak jest, że Toronto nie bywa sobą? Howell uważa, że to sprawa mało charakterystycznej architektury centrum miasta, która może być udawać jakiekolwiek miasto z tego kontynentu. Jeśli tylko nie widać CN Tower, Rogers Centre i flag kanadyjskich.
Może jednak idzie nowe, nie tylko w komedii... Torontoński reżyser Atom Egoyan kręcił swój najnowszy film "Adoration" i w filmie tym Toronto jest samym sobą. Ponoć ważną rolę gra w filmie Don Valley Parkway. Dla Egoyana to było ważne.
Film ten będzie jedynym kanadyjskim filmem na festiwalu w
Cannes.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.