Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 6 maja, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Film

Toronto we własnej osobie?
Małgorzata P. Bonikowska
May 6, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Zwykle "Hollywood North" czyli Toronto, znane z przemysłu filmowego, pojawia się w filmach, ale nie pod swoim własnym imieniem. W Toronto amerykańskie wytwórnie filmowe kręcą zdjęcia do setek filmów.


Toronto zamienia się wtedy w Nowy Jork (najczęściej), Chicago, Detroit czy Baltimore, w zależności od potrzeb i zamówień. Tu zawsze było taniej, kiedy dolar kanadyjski był słabszy, a poza tym, miasto ma już rozwinięty i dobrze zorganizowany system umożliwiający sprawne kręcenie filmów. Teraz buduje się wielka wytwórnia i studia filmowe Filmport, które jeszcze zwiększą ten rodzaj biznesu dla Toronto.

Jak pisze krytyk filmowy z "Toronto Star" Peter Howell, inne miasta, takie jak Paryż, rzadko muszą się ukrywać pod innymi nazwami, a Toronto jakoś zawsze pozostaje w cieniu.

Dlatego tak niezwykłe jest to, że w najnowszym filmie ze znanym kanadyjskim aktorem komediowym mieszkającym na stałe w USA Mike'iem Myersem "The Love Guru", który wchodzi na tutejsze ekrany 20 czerwca, Toronto pojawia się jako... Toronto. Cała akcja filmu rozgrywa się w Toronto!

Poprzednio takie "Toronto jako Toronto" wystąpiło w filmie "Goin' Down the Road", opowiadającym o grupie mieszkańców prowincji atlantyckich, którzy trafiają właśnie do Toronto. Widać tam ulicę Yonge z jej typowymi sklepami takimi jak Sam the Record Man, bez ukrywania się pod inną nazwą. Film ten powstał jednak w 1970 roku.

A przecież Toronto jest kolebką dorocznego, odbywającego się od ponad 30 lat Toronto International Film Festival. Ten festiwal jest jednym z kilku najbardziej prestiżowych światowych festiwali filmowych.

Howell podkreśla, że nawet sami Kanadyjczycy są winni temu ukrywaniu Toronto. Tenże Mike Myers, który urodził się w Scarborough, ma na swoim koncie ukrycie dwóch jakże torontońskich i kanadyjskich lokali Tim Horton's and Johnny's Hamburgers pod szyldem amerykańskiego lokalu o nazwie Stan Mikita's w swoim filmie "Wayne's World".

Dlaczego tak jest, że Toronto nie bywa sobą? Howell uważa, że to sprawa mało charakterystycznej architektury centrum miasta, która może być udawać jakiekolwiek miasto z tego kontynentu. Jeśli tylko nie widać CN Tower, Rogers Centre i flag kanadyjskich.

Może jednak idzie nowe, nie tylko w komedii... Torontoński reżyser Atom Egoyan kręcił swój najnowszy film "Adoration" i w filmie tym Toronto jest samym sobą. Ponoć ważną rolę gra w filmie Don Valley Parkway. Dla Egoyana to było ważne.

Film ten będzie jedynym kanadyjskim filmem na festiwalu w
Cannes.


© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Film
Jerzy Skolimowski skończył 70 lat
Toronto we własnej osobie?
60 filmów w Cannes 2008
60 filmów w Cannes 2008
Kanadyjska premiera "Katynia"
Wirtualna wypożyczalnia
Większość dla największych
Kino z Indii w Polsce
Premierowy pokaz "Katynia" w Moskwie
Nabór na warsztaty montażowe Europejskiej Akademii Filmowej