Kupowanie kosiarki przypomina chyba nieco nabywanie nowego samochodu. Jedni uznają bowiem, że ze względu na koszty mogą pozwolić sobie jedynie na ten bardziej podstawowy model. Inni natomiast, aby mieć królewską wygodę, a na dodatek zaimponować trochę sąsiadom, kupują sobie prawdziwe kosiarkowe "beemwice". Zanim jednak podejmie się jakąkolwiek decyzje w tej dziedzinie, warto zapoznać się z tym, co oferuje nam obecnie na trawnikowym polu rynek.
Kosiarki w zależności od tego, co rozpatrujemy w ich budowie, albo i też działaniu, podzielić można na przeróżne grupy i podgrupy. Odnośnie sposobu koszenie trawy, dzieli się je na dwa rodzaje: bębnowe (ang. reel) oraz rotacyjne (ang. rotary). Z kolei, jeżeli weźmiemy pod uwagę napęd, to bywają one elektryczne (ang. electric) albo też spalinowe (ang. gas engine mower). Coraz większą popularność zdobywają sobie również klasyczne kosiarki bez napędu (ang. push mower), które tną trawę dzięki użyciu naszych własnych mięśni. Unikamy wówczas hałasu, a koszenie uznać możemy nawet za rodzaj fizycznych ćwiczeń tak potrzebnych dla utrzymania naszego zdrowia. Tego typu kosiarki przydatne są jednak raczej na mniejszych trawnikach. Inny podział odnosi się do samego napędu kosiarek. Jedne, to modele samonapędowe (ang. self-propeller model), albo inaczej mówiąc samojezdne, inne natomiast trzeba po prostu przed sobą pchać (ang. push model).
O ile kilka lat temu kosiarkami samonapędowymi były po prostu małe traktorki (ang. riding mowers, tractor mowers) z doczepioną do nich pod podwoziem rotacyjną albo bębnową kosiarką, tak dzisiaj technologia posunęła się już w tej dziedzinie znacznie do przodu. Obecnie, nawet małe trawnikowe kosiareczki posiadają przełożenie napędu z silnika na koła, tak że posuwają się one samobieżnie. Wówczas odpowiedzialni jesteśmy wyłącznie za ich sterowanie. Co ciekawsze, podobnie jak w samochodach, niektóre z nich mają napęd na przednie koła (ang. front-wheel drive), a inne znowu na tylnie (ang. rear-wheel drive). Niektóre z nich, te najwyższej klasy mają nawet po kilka biegów (ang. multispeed), a nawet jeden bieg wsteczny. Kto wie, może w przyszłości, aby obsługiwać takie skomplikowane cacka trzeba będzie mieć specjalne prawo jazdy?
A zatem, każdy rodzaj kosiarki nosi w sobie z pewnością pewne plusy i minusy w ich obsłudze. Czas zatem, aby je dokładniej omówić.
Kosiarki bębnowe posiadają klasyczny bęben ze skośnie założonymi na nim nożami. Kiedy bęben się obraca, noże ocierają się o przeciwostrze i w ten sposób ścinają trawę. Zaletą tego typu kosiarek jest fakt, że nie szarpią one końcówek źdźbeł, natomiast ostro je obcinają. W związku z tym, końcówki trawy nigdy po ścięciu nie żółkną. A zatem, wygląda ona po ścięciu świeżo i zielono. Dlatego właśnie tego typu kosiarki używa się obecnie na ekskluzywnych murawach pól golfowych albo boisk sportowych. Z reguły zamontowane są one do miniaturowych traktorków.
W ostatnich latach nastąpił jednak niesamowicie szybki powrót tych kosiarek do przydomowych ogrodów. Spotkać je można obecnie dosłownie wszędzie w formie miniaturowych ręcznych bębnowych kosiarek, szczególnie atrakcyjnych dla miłośników ochrony środowiska. Nie ma do nich bowiem podłączonych żadnych motorów, a trzeba je po prostu przed sobą pchać. Warto wspomnieć tutaj, że zanim pewien mechanik z Chicago ukradł żonie silnik z pralki i zbudował pierwszą kosiarkę rotacyjna, właśnie kosiarki bębnowe dominowały w początkach dwudziestego wieku we wszystkich domowych ogrodach Ameryki oraz Europy.
Kosiarka rotacyjna zdecydowanie dominuje nad innymi swoją wygodą w używaniu. Nic więc dziwnego, że jest ona obecnie najczęściej stosowana w domowych ogródkach. Chociaż szarpie końcówki źdźbeł, tnie szybko i nie wymaga ze strony tnącego ogrodnika poza lekkim popychaniem większego wysiłku. Efekt żółknięcia końcówek trawy zniwelować można przy tym do minimum poprzez częste ostrzenie kosiarkowego noża. W ostatnich latach znacznie ulepszono również jej konstrukcję. Kształt przykrywającej komory jest bowiem z reguły tak uformowany, że ścięta trawa krążąc jest kilkakrotnie pocięta na bardzo drobne kawałeczki. Zamienia się zatem w drobną, prawie niewidoczną ściółkę, której wcale nie trzeba zbierać na przykład poprzez jej zgrabianie do osobnego worka i wyrzucanie na śmietnik. Warto zauważyć, że rozsypana ściółka powoli rozkłada się na murawie i, w ten sposób, nawozi nam dodatkowo trawnik. Takie samościółkujące kosiarki (ang. self-mulching mower) dominują obecnie na rynku. Większość bowiem amerykańskich i kanadyjskich miast nie odbiera już więcej jako śmieci ściętej trawy. Właścicielowi murawy pozostaje zatem albo samodzielnie ją kompostować, albo w formie wspomnianej powyżej ściółki rozsypywać na murawie.
Mimo "ściółkowej" konstrukcji kosiarki, warto jednak mieć opcje zamontowania na niej zbierającego ściętą trawę worka. Przyda się on nam szczególnie wtedy, kiedy spodziewamy się dużej liczby gości, którzy przemieszczać się będą w trakcie przyjęcia pomiędzy wnętrzem domu a trawnikiem. Przed ich przybyciem warto ściąć trawę kosiarką z zainstalowanym na niej workiem, aby nic nie pozostało na trawniku. Unikniemy wówczas zaśmiecenia podłóg naszego domu suchą, przyniesioną na butach z zewnątrz trawą. Używając kosiarki z zainstalowanym workiem można również jesienią ścinać trawnik z leżącymi na nim suchymi liśćmi. Drobno pocięte i zebrane mogą być potem złożone w kompostowniku. Wówczas wiosną będziemy mieć z nich doskonały kompost dla naszego warzywnika.
Kolejne zagadnienie to oczywiście wybór rodzaju napędu naszej domowej kosiarki. Przez wiele lat dominowały tutaj miniaturowe silniki spalinowe. Kosiarki elektryczne wymagają bowiem w czasie koszenia ciągnięcia za sobą elektrycznego przewodu. Istnieje przy tym duże niebezpieczeństwo przecięcia nożem tnącym takiego elektrycznego kabla i niebezpiecznego porażenia prądem. Dlatego poleca się zawsze, aby kabel był jaskrawego, żółtego, pomarańczowego, albo czerwonego koloru. To znacznie ułatwia jego zauważenie na zielonej murawie. Coraz więcej, mówi się jednak i pisze o zanieczyszczaniu środowiska spalinami z silników benzynowych. Miłośnikom ochrony środowiska nie podoba się zatem zbytnio idea używania silnika spalinowego. W Kanadzie, na przykład uważa się, że małe silniki spalinowe kosiarek dostarczają ponad 10% zanieczyszczeń powietrza w tutejszych miastach. Od kilku sezonów pojawiły się na rynku kosiarki elektryczne zasilane bateriami. Po każdym cięciu trawy, baterie takie trzeba ponownie naładować prądem. Przyznać należy, że z roku na rok poprawia się jakość takich bateryjnych kosiarek. Chyba właśnie do nich należy świetlana przyszłość na naszych zielonych murawach. Obecnie, ich poważną wadą jest po prostu bardzo wysoka cena, a relatywnie mała trwałość, podobnie zresztą jak w samochodach hybrydach.
Na zakończenie przypomnijmy, że kupujący nową kosiarkę powinien zwrócić uwagę na jeszcze jedno zagadnienie. Niezwykle praktyczne jest bowiem posiadanie w kosiarce systemu regulowania wysokości cięcia trawy w zależności od naszych potrzeb. Trzeba zdawać sobie sprawę, że w najtańszych modelach można to robić jedynie odkręcając poszczególne koła. Zabiera to jednak dużo czasu. Warto zatem wydać nieco więcej grosza, aby posiąść kosiarkę z łatwym sposobem regulacji wysokości cięcia trawy. Najnowsze konstrukcje umożliwiają zrobienie tego poprzez pociągnięcie jednego tylko drążka. Kiedy bowiem wrócimy z dłuższych kilkutygodniowych wakacji, zbyt wyrośniętą trawę, po raz pierwszy, trzeba będzie skosić nieco wyżej. Inaczej, na skutek szoku, może nam chwilowo zżółknąć. A wówczas dopiero docenimy ten łatwy w użyciu mechanizm zmiany wysokości cięcia trawy.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.