Koncerty charytatywne światowej sławy pianisty jazzowego Adama Makowicza
Adam Makowicz Fot. W. Liliental
Są takie chwile w życiu, kiedy wszyscy ludzie dobrej woli, znający się i obcy, Polacy, Kanadyjczycy i członkowie innych nacji, a nawet zwolennicy różnych opcji politycznych, okazują solidarność. Ich serca, myśli i czyny jednoczą się we wspólnym dziele. Kiedy trzeba ratować bliźniego, sztuczne podziały tracą swoje znaczenie i nawet wydaje się łatwiejsze wysupłanie jakiejś kwoty z kieszeni, jeśli ona może pomóc uzdrowić, przywrócić zagrożone śmiertelną chorobą życie. Na hasło „ratunek", nawet największej sławy artyści godzą się poważną część swojego honorarium przeznaczyć na ten ludzki cel. Tak było w piątek 18 i niedzielę 20 kwietnia w Hamilton Conservatory for the Arts, gdzie w dwóch koncertach charytatywnych wystąpił światowej sławy pianista jazzowy Adam Makowicz.
Celem obydwu recitali była zbiórka pieniędzy na leczenie Joanny Orzeł – matki czworga dzieci – cierpiącej na poważną chorobę nowotworową. Sława medycyny, dr Burzyński z Cancer Clinic w Houston w Teksasie podjął się leczenia pacjentki, ale koszty podróży i niezwykle drogich leków przekraczają wielokrotnie możliwości rodziny. Pocieszającą wiadomością jest to, że ostatnie badania po jego terapii wykazały pewną poprawę. Przyjaciółka chorej, Aleksandra Konstanty rozpoczęła całą akcję pomocy i nie ustaje w wysiłkach. Swoją determinacją „zaraziła" Polaków z Hamilton i nie tylko. W sukurs przyszło radio polskie w Hamilton, prowadzone przez Urszulę i Wita Wojnarowiczów, które w swoich audycjach natychmiast i całym sercem zaangażowało się w akcję wpłacania pieniędzy na konto wspierania leczenia chorej. I to właśnie goście tegoż radia, Adam Makowicz oraz jego muza i najbliższy człowiek, Joanna Zeman, słysząc o chorobie Joanny Orzeł, zadeklarowali koncert charytatywny dla jej ratowania. Nie sposób pominąć tu wyjątkowo pięknego i liczącego się gestu ze strony dyrektora Konserwatorium, pana Vitka Winczy, polskiego społecznika z Hamilton, który oddał całkowicie za darmo salę koncertową, jak okazało się, z wyjątkowo dobrą akustyką. Dar serca p. Vitka Winczy ma tu szczególne znaczenie, gdyż koszty wynajmu sal koncertowych są na ogół bardzo wysokie. Tym bardziej należy mu się wielkie uznanie. Resztę dopełnili liczni sponsorzy – polskie biznesy, lekarze, osoby prywatne.
Podczas obydwu z dwóch koncertów sala była wypełniona. Wśród przybyłych w piątkowy wieczór był Konsul Generalny R.P. w Toronto dr Piotr Konowrocki. Niedzielny koncert rozpoczął się nie bez pewnej dozy emocji. Mistrz perfekcji na klawiaturze, jak się okazało, miał samochód o nieco niższym stopniu perfekcji. W drodze na koncert samochód odmówił jazdy dopóki nie nadjechała pomoc drogowa. Widownia jednak spokojnie czekała i doczekała się. Wchodzących mistrza i muzę powitano gromkimi brawami.
Prowadząca koncert Urszula Madej-Wojnarowicz przywitała gości honorowych, w tym posłankę do parlamentu prowincyjnego Sophię Aggelonitis, M.P.P. Posłanka, z kolei, na ręce Aleksandry Konstanty i Urszuli Madej-Wojnarowicz wręczyła dyplom uznania dla Komitetu Organizacyjnego, za wybitny wkład do społeczności Hamiltonu. Wielki to zaszczyt dla Polonii, że rząd Ontario uhonorował te dwie Polki. Bo przecież Komitet Organizacyjny, to właśnie one. Tym dwóm paniom, za ich społeczne zaangażowanie w pełni uznanie takie się należy.
Sophia Aggelonitis Fot. W. Liliental
Aleksandra Konstanty Fot. W. Liliental
No i wreszcie mistrz zasiadł do fortepianu. Czy łatwo uwierzyć, że Adam Makowicz za każdym razem improwizuje? Że nigdy nie gra dokładnie tak samo? Tylko że tego nie potrafię nazwać inaczej, jak, z całym poszanowaniem dla innego Adama, Wielką Improwizacją. Mistrz fortepianu był, jak zawsze, wręcz fenomenalny. Już od pierwszego uderzenia w klawisze, czuje się tę lekkość, jakby żart, opowiadany dźwiękami, ale oto żart przechodzi w nastrój sentymentalny, by znów rozchmurzyć się i przejść się swobodnym spacerem po Piątej Alei na Manhattanie. To już nie zwykła gra, to żonglerka palcami, czasem jednym palcem wzdłuż całej klawiatury. Obserwowałem twarz Adama Makowicza. Nie wiem nawet, czy on sam zdaje sobie sprawę z tego, że grając, cały czas lekko się uśmiecha, jakby do swoich myśli. A może jego myśli i jego muzyka są zespolona jednością?
Z pierwszej części recitalu, wiele utworów wpadło w ucho i w pamięć. Ze szczególną rewerencją zagrał mistrz popularną piosenkę „When Johnny comes marching home", którą zadedykował żołnierzom polskim i kanadyjskim, wysłanym do Iraku i Afganistanu. Oby powrócili cali o zdrowi! Piękna była interpretacja „Blue skies" I. Berlina, przeżywałem emocjonalnie dźwięki, w których rozpoznałem „When they begin the beguine" Cole Portera. Adam Makowicz zagrał nam też własną kompozycję zatytułowaną „Pieśń przeszłości". Wielokrotnie, jego wirtuozeria nagradzana była oklaskami całej sali w trakcie utworu.
Myślę, że gdybym odważył się powiedzieć, kiedy byłem młody, że Chopina można zagrać w stylu jazz, wygoniono by mnie z pokoju za „profanację kultury". Takie to niegdyś obowiązywały opinie. W niedzielę wysłuchaliśmy improwizowanej wersji jazzowej dwóch preludiów Fryderyka. A ja pomyślałem sobie, że jazz już dziś jest sam w sobie formą muzyki klasycznej.
Zasłuchana sala Fot. W. Pachovich
W drugiej części koncertu rozmarzyłem się, gdy spod palców artysty wzbiły się liryczne dźwięki ukochanej przeze mnie kołysanki G. Gershwina „Summertime" z operetki „Porgy and Bess". Ale jazz lubi zmiany rytmów i nastrojów i już w następnym utworze mogłem sobie wyobrazić Freda Astaire'a i Ginger Rogers tańczących „Cheek to cheek".
Ile znaczy dla Adama Makowicza Joanna Zeman przekonaliśmy się wszyscy, gdy mistrz jej zadedykował utwór: „When I fall in love". Końcowy utwór drugiej części koncertu, „Interface" był istnym pokazem wirtuozerii, przerywany kilkakrotnie oklaskami słuchaczy. Nie puszczono mistrza bez bisu, na który zagrał utwór Duke’a Ellingtona „Warm Valley". Ponad dwieście osób zebranych na sali koncertowej zgotowało mistrzowi długą owację na stojąco.
Joanna Zeman i Adam Makowicz Fot. W. Liliental
Po występie, Adam Makowicz podpisywał płyty CD ze swoimi nagraniami. Wielu jest wielbicieli jego talentu, ale wielu, wśród nich autor tego sprawozdania, też docenia jego piękny gest wystąpienia w koncercie charytatywnym dla ratowania człowieka w potrzebie.
Kiedy tyle wielkich serc zgodnie bije dla Joanny Orzeł w takt Wielkiej Improwizacji mistrza klawiatury, wierzymy, że ta ludzka solidarność pomoże osiągnąć najważniejszy cel, zahamowanie jej choroby i powrót do zdrowia. Tego jej wszyscy życzymy.
Witold Liliental
PS. Dla tych, którzy chcieliby złożyć donacje w celu pomocy w finansowaniu leczenia Joanny Orzeł, podajemy, że można to zrobić dokonując wpłaty na konto nr 112451 w dowolnym oddziale polskiej Credit Union. Wszelkich informacji może udzielić p. Aleksandra Konstanty tel. 905-574-6407. E-mail: konstanty@sympatico.ca
Urszula Madej-Wojnarowicz i Adam Makowicz Fot. W. Liliental
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.