W Kanadzie w poniedziałek rozpoczęło się publiczne dochodzenie w sprawie używania przez policję paralizatorów (taserów) - poinformowały media. Śledztwo ma związek ze śmiercią polskiego imigranta Roberta Dziekańskiego, śmiertelnie porażonego taką bronią przez ochronę lotniska w Vancouver w październiku 2007 roku.
Pierwsza faza prowadzonego w Kolumbii Brytyjskiej dochodzenia będzie sprawdzała zasady korzystania z taserów przez policję, sposoby szkolenia funkcjonariuszy i świadectwa medyczne, dotyczących broni energetycznych.
Klatka z filmu video z październikowego incydentu na lotnisku międzynarodowym w Vancouver. Podenerwowany Dziekański trzyma krzesełko. Film nagrał jeden z pasażerów który był świadkiem zajścia PAP/EPA
Przewiduje się, że ta część potrwa około trzech tygodni. Swoje opinie na temat paralizatorów przedstawiać będą specjaliści ds. medycyny ratunkowej, inżynierowie-elektrycy, kardiolodzy i psychiatrzy.
Druga faza śledztwa będzie natomiast wyjaśniała okoliczności śmierci 40-letniego Dziekańskiego.
Publiczne dochodzenie to takie, w którym dowody i zeznania są jawne.
•••
W październiku ubiegłego roku Dziekański przybył na lotnisko międzynarodowe w Vancouverze, gdzie spędził 10 godzin.
Inny pasażer nagrał na kamerę ostatnie kilka chwil życia Dziekańskiego, do którego podeszli funkcjonariusze RCMP i razili go dwukrotnie taserem. W kilka chwil później, Dziekański nie żył.
Przeprowadzone na jego zwłokach badania potwierdziły, że w jego organizmie nie było alkoholu ani narkotyków.
Z powodu śmierci Polaka oraz kilku innych takich przypadków w Kanadzie, kwestionowane jest bezpieczeństwo stosowania taserów oraz niejedna osoba zastanawia się, czy policja za bardzo na nich nie polega. Matka Dziekańskiego, Zofia Cisowski, ma nadzieję, że dzięki temu śledztwu, tasery nie będą używane przez policjantów.
Podczas zeznań przed komisją, ekspert i inżynier elektronik J. Patrick Reilly powiedział, że ryzyko spowodowania czyjejś śmierci lub poważnego zranienia rażeniem paralizatora jest niezmiernie małe.
Reilly wytłumaczył dokładnie w jaki sposób tasery działają na organizm ludzki i dlaczego mogłyby spowodować śmierć. Powiedział, że pomimo że tasery wysyłają znaczne uderzenie elektroniczne, nie jest to niebezpieczne, ponieważ prąd nie płynie stale, ale pulsując.
Reilly zaznaczył, że chociaż tasery niosą niewielkie ryzyko, nie można pominąć możliwości, że użycie ich może wpłynąć na serce, a nawet może spowodować śmierć.
Reilly wskazał na raporty naukowe, które twierdzą, że tasery są bezpieczne, zaznaczając, że próby na których oparte są owe raporty nie dotyczą uderzeń taserem w klatkę piersiową.
W poniedziałek przewodniczący komisji Braidwood powiedział, że wiele jeszcze trezba się dowiedzieć o taserach i że do końca tego śledztwa ma nadzieję ustalić, czy broń ta powinna pozostać w użytku policji w Kolumbii Brytyjskiej.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.