Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 5 maja, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Prawo

Bezpieczeństwo publiczne ważniejsze
Małgorzata P. Bonikowska
May 5, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Najwyższy sąd Ontario odrzucił wniosek, którego autorzy próbowali przekonać sąd, że ontaryjski rejestr przestępców winnych przestępstw o charakterze seksualnym jest sprzeczny z konstytucją. Zdaniem sądu, prawo obywateli do bezpieczeństwa jest ważniejsze niż możliwe zagrożenie dla prywatności sprawcy.


Sąd przyznał, że rejestr jest faktycznie w pewnym stopniu naruszeniem praw obywatelskich sprawców, ale jednocześnie orzekł, że przestępcy winni tego rodzaju czynów mają tendencje do recydywy.

Sędzia sądu apelacyjnego Robert Blair wydał 39-stronicowe uzasadnienie swego wyroku, w którym wyraźnie podkreśla, że nie wiadomo nigdy, który z przestępców powróci na drogę przestępczą i dlatego właśnie potrzebny jest ich rejestr.

Rejestr, jak orzekł sędzia Blair, jest także ważnym narzędziem w rękach policji, niezwykle pomocnym w prowadzeniu śledztw.

Umieszczenie nazwiska jakiejś osoby na liście rejestru, nie przeszkadza jej w prowadzeniu normalnego życia.

Wniosek podważający zgodność z konstytucją rejestru ontaryjskiego został zapoczątkowany przez skazanego przestępcę Abrama Dycka w 2002 roku.

Sprawa przeszła przez sądy dwóch niższych instancji, aż w listopadzie trafiła do sądu apelacyjnego.

Dyck twierdził, że umieszczenie go w rejestrze to okrutna i niezwykła kara, która jest pogwałceniem jego praw obywatelskich zagwarantowanych przez Kartę Praw i Swobód.

Adwokat reprezentujący Dycka Stephen Gehla argumentował w sądzie, że osoba skazana za drobne przewinienie, np. dotknięcie ciała kobiety, jest umieszczana na liście tuż obok niebezpiecznego pedofila. To właśnie powoduje, że jest to naruszenie praw i swobód obywateli.

Rejestr został powołany na mocy tzw. Christopher's Law (dla upamiętnienia 11-letniego Christophera Stephensona, ofiary recydywisty), 23 kwietnia 2001 roku, dzień po zwolnieniu Dycka z więzienia po 11 miesiącach za kratkami.

Podkreśla się także, że rejestr nie pomógł wcale w ograniczeniu przestępczości o charakterze seksualnym.

Craig Jones, dyrektor John Howard Society of Canada, grupy broniącej ludzi mających przeszłość kryminalną, zwraca uwagę na to, że prawo karne jest instrumentem tępym.

Ponadto, rejestr powoduje niezdrowe zainteresowanie mediów przestępczością o charakterze seksualnym i przez to, poważne poczucie zagrożenia w społeczeństwie. Osoby, które wychodzą na wolność po odbyciu kary i po resocjalizacji, także czują się pod zwiększoną presją i mają problemy w rozpoczęciem produktywnego życia. Muszą zmieniać miejsce zamieszkania i czują się prześladowani, a to prowadzi do frustracji i większej możliwości popełnienia kolejnego czynu przestępczego.

Ontaryjski rejestr, pierwszy w Kanadzie, w listopadzie składał się z 7.909 przestępców.

W rejestrze jest umieszczone nazwisko i imię, data urodzenia, adres, fotografia i opis przestępstwa.

Każdy skazany, po odbyciu kary musi się tam zarejestrować i meldować się co roku przez 10 lat.Recydywiści i osoby skazane na ponad 10 lat muszą się meldować co roku do końca życia.

W 2004 roku rząd federalny ustanowił też rejestr ogólnokanadyjski, stale atakowany przez przeciwników.

© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Prawo
Kontrowersyjne "bezpieczne igły"
O zniesieniu wiz nigdy nie za wiele
Komu powierzamy nasz los?
Prawne znaczenie słowa "Przepraszam"
Bezpieczeństwo publiczne ważniejsze
Wizy do Kanady zniesione, a problemów wcale nie mniej
Bez prawa do litości
Ciszej nad tą tragedią!
Na wolność... tylko w trumnie
Casus Homolka?