Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 2 maja, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Komentarze, opinie

Cała para w gwizdek,czyli na tapczanie siedzi Donek
Janusz Szajna
May 2, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Widziane z prawej


Kilka dni temu w poczcie internetowej znalazłem przeróbkę wielce pouczającego wierszyka Jana Brzechwy "Leń". Nieznany (przynajmniej mi) autor przedstawił w tymże dziele swoją opinię na temat aktywności i dokonań naszego premiera Donalda Tuska.

Wierszyk idzie tak:

Na fotelu siedzi Donek
Nic nie robi cały dzionek

O wypraszam to sobie!
Jak to, ja nic nie robię?
A kto się w lustrze przegląda
I twierdzi, że pięknie wygląda?
A kto dziś zgubił długopis
I zwalił wszystko na PiS?
A kto sprawdził,
czy Stefan nie warczy?
Czy to nie wystarczy?

Na fotelu siedzi Donek
Nic nie robi cały dzionek.

Przepraszam,
a nie uścisnąłem Bronka?
A nie usłyszałem dzwonka?
A nie powiedziałem żem bardzo dobry?
A nie skrytykowałem Ziobry?
A TVN-u nie oglądałem?
A znów nie obiecałem?
A nie zadbałem o ciało?
To dla Was ciągle jest mało?

Na fotelu siedzi Donek
Nic nie robi cały dzionek

Nie poleciał do Davos,
bo mu się nie chciało
Nie spotkał się z Prezydentem,
bo czasu miał za mało
Nie obniżył podatków,
bo nie miał ochoty
Nie pomógł emerytom,
bo z tym za dużo roboty
Z przepracowania
przyszła mu ochota na spanie
A śniło mu się …..tanie latanie.

Nie wiem, dlaczego autor (a może nadawca?) w tym miejscu przerwał, uwzględniając jedynie mizerną część ilustracji do długiego expose Tuska i prawdy spełnianych obietnic. A Może jest to swoista propozycja, aby dołączyć się z pisaniem dalszego ciągu. Od siebie proponuję nadtytuł "Cała para w gwizdek".


POPSL śpieszy się z dokończeniem wyprzedaży majątku

Kilka razy zwracałem uwagę na najważniejsze zadanie, jakie premier Tusk i jego ekipa ma do wykonania. Tak, chodzi o sprywatyzowanie tej reszty społecznego majątku, która jeszcze została po pierestrojkowej grabieży. Premier wie, a gdyby próbował zapomnieć, to czujni mocodawcy przypomną, że trzeba zapłacić za kilkuletnią (wcale nie tylko dwuletnią) kampanię wyborczą i biznesowo-medialne wsparcie, jakie uzyskał i nadal otrzymuje od zaplecza POPSL. Szczególnie, gdy marzy mu się stołek prezydencki. Tu nie ma zmiłuj się, Winnetou. Trzeba działać i to szybko, zanim niejaki Rafał Dudkiewicz, prezydent Wrocławia zdąży się opierzyć i rozwinąć skrzydła konkurencyjnej, a bardzo potrzebnej kampanii.

Pośpiech Tuska w naszej rzeczywistości ma bardzo ważne uzasadnienie. Należy właśnie rozliczyć się wobec zaplecza i tym samym zapewnić sobie wsparcie w drodze do tronu prezydenckiego. Koniecznie trzeba dać zarobić stronnikom, aby oni znowu się odwdzięczyli. Premier i jego ludzie nie mogą dopuścić do wzrostu zniecierpliwienia swoich mocodawców i ewentualne ich zawahanie się, a może i zwrot w inną stronę, i kolejne knowania polityczne z jakąś nową gwiazdą polskiego firmamentu, bo byłaby to ich sromotna porażka.

Prywatyzację trzeba przyśpieszyć również i dlatego, bo gdyby nie udało się wygrać kampanii prezydenckiej i kolejnej parlamentarnej, to chociaż kasa (reszta polskiego mająku) pozostanie we "właściwych" rękach, a w sumie to się liczy najbardziej. Szczególnie w obliczu faktycznego przejęcia rządów w Polsce przez Unię Europejską.

Narodowi wytłumaczy się znowu, że to najlepsze rozwiązanie dla Polski, a ponieważ aktualnie korzystamy z "dobrodziejstw" Unii, nie martwiąc się o różnego rodzaju konsekwencje tychże, głównie "rozbiorowe", więc i z przyswajaniem propagandy nie będzie problemów. "Gazeta Wyborcza" ma wspaniałe doświadczenia z pierwszego etapu prywatyzacji i oczywiście z późniejszego, wieloletniego, właściwego urabiania umysłów i formowania woli polskiego społeczeństwa, więc nie będzie problemów ze skutecznym przekonywaniem do "słusznych" racji, decyzji i działań.

No a jeśli komuś się nie spodoba, to przecież może wyjechać do Anglii, Niemiec, Holandii...


"Niektórzy uczą się dopiero..."

Te słowa stanowią część opinii wicepremiera Grzegorza Szetyny o kolegach z rządu. Ale nie martwmy się - "Rząd po sierpniu będzie lepszy..." Ż zapewnił polityk. Okazało się, że, doborowa kadra, nasi wspaniali politycy, "nie spodziewali się, że tak dużo będzie zależeć od nich bezpośrednio" - zdradził tajemnicę "Dziennikowi" wicepremier.

No cóż, trzeba im wybaczyć. Robią co, i jak potrafią. A że nauczyli się głównie zarządzania zgodnego z potrzebami mocodawców... no cóż, nie od razu Kraków zbudowano. Dajmy im trochę czasu, zaufajmy, przestańmy ponaglać, patrząc przy tym na ręce i krytykując.

Dosyć trudno być wyrozumiałym i dalece tolerancyjnym mając w pamięci długą i niesamowicie ostrą, a przy tym kąśliwą i jadowitą kampanię wyborczą PO i zapewnienia o "prawidłowym" rządzeniu krajem. W dodatku, gdy słyszeliśmy o uformowanym "gabinecie cieni", gotowym w każdej chwili zastąpić "niepoprawnie" działający rząd Marcinkiewicza/Kaczyńskiego.

Jaka rzeczywistość? Jedno z polskich przysłów mówi: "Czego się Jaś nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał". Zostało ono zmienione na: "Czego się Jaś nie nauczył, tego my go nauczymy". Zaczniemy od dokończenia prywatyzacji, rozpatrzymy roszczenia niemieckie i żydowskie, stwarzając precedens do szerszych i głębszych, zabezpieczymy zaplecze strzegące naszych osiągnięć, uwzględniając oczywiście potrzeby przychylnych nam mediów, a także państw. A reszta? "Przed szkodą i po szkodzie pozostanie głupia", więc nie ma się nią co przejmować, niech wyjeżdża dokąd chce, granice są otwarte.


© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Komentarze, opinie
Granice wolności
Błękitny i wonny maj
Uwaga przechodniu - nadjeżdżam!
Cztery lata minęły...
Obraźliwe słowa i pochopne decyzje
Cała para w gwizdek,czyli na tapczanie siedzi Donek
Corporate "Utopia"
Kiedy zechce nam się ponarzekać
Bohaterom kwietniowym
Biskupie napomnienie