Kilka dni temu w poczcie internetowej znalazłem przeróbkę wielce pouczającego wierszyka Jana Brzechwy "Leń". Nieznany (przynajmniej mi) autor przedstawił w tymże dziele swoją opinię na temat aktywności i dokonań naszego premiera Donalda Tuska.
Wierszyk idzie tak:
Na fotelu siedzi Donek
Nic nie robi cały dzionek
O wypraszam to sobie!
Jak to, ja nic nie robię?
A kto się w lustrze przegląda
I twierdzi, że pięknie wygląda?
A kto dziś zgubił długopis
I zwalił wszystko na PiS?
A kto sprawdził,
czy Stefan nie warczy?
Czy to nie wystarczy?
Na fotelu siedzi Donek
Nic nie robi cały dzionek.
Przepraszam,
a nie uścisnąłem Bronka?
A nie usłyszałem dzwonka?
A nie powiedziałem żem bardzo dobry?
A nie skrytykowałem Ziobry?
A TVN-u nie oglądałem?
A znów nie obiecałem?
A nie zadbałem o ciało?
To dla Was ciągle jest mało?
Na fotelu siedzi Donek
Nic nie robi cały dzionek
Nie poleciał do Davos,
bo mu się nie chciało
Nie spotkał się z Prezydentem,
bo czasu miał za mało
Nie obniżył podatków,
bo nie miał ochoty
Nie pomógł emerytom,
bo z tym za dużo roboty
Z przepracowania
przyszła mu ochota na spanie
A śniło mu się …..tanie latanie.
Nie wiem, dlaczego autor (a może nadawca?) w tym miejscu przerwał, uwzględniając jedynie mizerną część ilustracji do długiego expose Tuska i prawdy spełnianych obietnic. A Może jest to swoista propozycja, aby dołączyć się z pisaniem dalszego ciągu. Od siebie proponuję nadtytuł "Cała para w gwizdek".
POPSL śpieszy się z dokończeniem wyprzedaży majątku
Kilka razy zwracałem uwagę na najważniejsze zadanie, jakie premier Tusk i jego ekipa ma do wykonania. Tak, chodzi o sprywatyzowanie tej reszty społecznego majątku, która jeszcze została po pierestrojkowej grabieży. Premier wie, a gdyby próbował zapomnieć, to czujni mocodawcy przypomną, że trzeba zapłacić za kilkuletnią (wcale nie tylko dwuletnią) kampanię wyborczą i biznesowo-medialne wsparcie, jakie uzyskał i nadal otrzymuje od zaplecza POPSL. Szczególnie, gdy marzy mu się stołek prezydencki. Tu nie ma zmiłuj się, Winnetou. Trzeba działać i to szybko, zanim niejaki Rafał Dudkiewicz, prezydent Wrocławia zdąży się opierzyć i rozwinąć skrzydła konkurencyjnej, a bardzo potrzebnej kampanii.
Pośpiech Tuska w naszej rzeczywistości ma bardzo ważne uzasadnienie. Należy właśnie rozliczyć się wobec zaplecza i tym samym zapewnić sobie wsparcie w drodze do tronu prezydenckiego. Koniecznie trzeba dać zarobić stronnikom, aby oni znowu się odwdzięczyli. Premier i jego ludzie nie mogą dopuścić do wzrostu zniecierpliwienia swoich mocodawców i ewentualne ich zawahanie się, a może i zwrot w inną stronę, i kolejne knowania polityczne z jakąś nową gwiazdą polskiego firmamentu, bo byłaby to ich sromotna porażka.
Prywatyzację trzeba przyśpieszyć również i dlatego, bo gdyby nie udało się wygrać kampanii prezydenckiej i kolejnej parlamentarnej, to chociaż kasa (reszta polskiego mająku) pozostanie we "właściwych" rękach, a w sumie to się liczy najbardziej. Szczególnie w obliczu faktycznego przejęcia rządów w Polsce przez Unię Europejską.
Narodowi wytłumaczy się znowu, że to najlepsze rozwiązanie dla Polski, a ponieważ aktualnie korzystamy z "dobrodziejstw" Unii, nie martwiąc się o różnego rodzaju konsekwencje tychże, głównie "rozbiorowe", więc i z przyswajaniem propagandy nie będzie problemów. "Gazeta Wyborcza" ma wspaniałe doświadczenia z pierwszego etapu prywatyzacji i oczywiście z późniejszego, wieloletniego, właściwego urabiania umysłów i formowania woli polskiego społeczeństwa, więc nie będzie problemów ze skutecznym przekonywaniem do "słusznych" racji, decyzji i działań.
No a jeśli komuś się nie spodoba, to przecież może wyjechać do Anglii, Niemiec, Holandii...
"Niektórzy uczą się dopiero..."
Te słowa stanowią część opinii wicepremiera Grzegorza Szetyny o kolegach z rządu. Ale nie martwmy się - "Rząd po sierpniu będzie lepszy..." Ż zapewnił polityk. Okazało się, że, doborowa kadra, nasi wspaniali politycy, "nie spodziewali się, że tak dużo będzie zależeć od nich bezpośrednio" - zdradził tajemnicę "Dziennikowi" wicepremier.
No cóż, trzeba im wybaczyć. Robią co, i jak potrafią. A że nauczyli się głównie zarządzania zgodnego z potrzebami mocodawców... no cóż, nie od razu Kraków zbudowano. Dajmy im trochę czasu, zaufajmy, przestańmy ponaglać, patrząc przy tym na ręce i krytykując.
Dosyć trudno być wyrozumiałym i dalece tolerancyjnym mając w pamięci długą i niesamowicie ostrą, a przy tym kąśliwą i jadowitą kampanię wyborczą PO i zapewnienia o "prawidłowym" rządzeniu krajem. W dodatku, gdy słyszeliśmy o uformowanym "gabinecie cieni", gotowym w każdej chwili zastąpić "niepoprawnie" działający rząd Marcinkiewicza/Kaczyńskiego.
Jaka rzeczywistość? Jedno z polskich przysłów mówi: "Czego się Jaś nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał". Zostało ono zmienione na: "Czego się Jaś nie nauczył, tego my go nauczymy". Zaczniemy od dokończenia prywatyzacji, rozpatrzymy roszczenia niemieckie i żydowskie, stwarzając precedens do szerszych i głębszych, zabezpieczymy zaplecze strzegące naszych osiągnięć, uwzględniając oczywiście potrzeby przychylnych nam mediów, a także państw. A reszta? "Przed szkodą i po szkodzie pozostanie głupia", więc nie ma się nią co przejmować, niech wyjeżdża dokąd chce, granice są otwarte.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.