Rzecznik departamentu spraw zagranicznych w Ottawie powiedziała, że kanadyjska ambasada w Kairze świadoma jest wypadku autokaru, w którym ofiarami byli Kanadyjczycy.
Autobus z 40 turystami z Kanady i krajów europejskich, m.in. Włoch, W. Brytanii, Rosji, Ukrainy i Rumunii, zmierzał z kurortu Szarm el-Szejk na południu półwyspu Synaj do Kairu.
Wypalony wrak egipskiego autobusu PAP EPA
Krótko po godz. 6 rano czasu lokalnego kierowca z nieznanych przyczyn stracił panowanie nad kierownicą, po czym, w momencie skrętu, uderzył w betonową barierkę. Nie potwierdzono wersji, jakoby w autobusie pękła opona. Włoszka, która przeżyła katastrofę, relacjonowała, że wrak wybuchł chwilę po tym, jak udało jej się z niego wydostać. Zdaniem kobiety, autobus jechał bardzo szybko, co niepokoiło wielu pasażerów. Trwa ustalanie narodowości ofiar.
Według władz egipskich, na które powołuje się agencja France Presse, dziewięciu zabitych to prawdopodobnie Kanadyjczycy i Brytyjczycy. Trzy ciała są całkowicie zwęglone i nie da się ich rozpoznać - dodał informator agencji.
Kanadyjczycy przebywają w szpitalu w stanie stabilnym. Jedna z ofiar, Kanadyjka, musiała mieć amputowaną lewą rękę.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.