Wszyscy kochamy nasze psy. Kochamy jednak również i nasze ogrody. Niestety, zdarza się jednak i to wcale nierzadko, że te dwa wielkie pasje nagle znaleźć się mogą w autentycznym konflikcie. Przecież każdy młody piesek lubi sobie porozrabiać w przydomowym ogrodzie. Nie można go jednak wcale winić za jakąś, z jego strony, złą wolę. Szczeniaki bowiem, podobnie jak dzieci, nie wiedzą po prostu, jak należy się w otoczeniu roślin zachować. Trzeba je zatem tego nauczyć.
Na przykład, młode psy uwielbiają biegać na skróty, a to oznacza prosto przez grządki. Łamią wówczas po drodze każdą napotkaną roślinę. Lubią też kopać dziury i nory, a także regularnie "podlewać" ogrodowe krzewy oraz zielony trawnik. Często, po prostu dla zabawy, wcinają najpiękniejsze okazy spośród naszych ogrodowych kwiatków. Co gorsze, pogryzą je często, a potem wyplują.
Aby zatem dwie wymienione na początku artykułu pasje mogły ze sobą harmonijnie współistnieć, potrzebny jest pewien wysiłek i to na obu frontach. Z jednej strony, trzeba bowiem już od szczeniaka trenować swojego psa, aby wiedział, co wolno mu robić w ogrodzie, a co jest mu tam z pewnością zabronione. Pamiętajmy przy tym, że nie da się jednak zupełnie zwalczyć prawdziwą psią naturę. Jeżeli zdarzy się nam, na przykład, w domu prawdziwa psia "koparka", to z pewnością trzeba wówczas mały fragment ogrodu poświęcić na rodzaj psiej piaskownicy. Tutaj, nasz czworonożny przyjaciel kopać będzie mógł sobie naprawdę do woli.
Warto go nawet do tego zachęcać, poprzez zakopywanie w ziemi co bardziej smacznych kości, czy też jego ulubionych zabawek. Tutaj dochodzimy natychmiast do drugiej, jakże ważnej reguły. Jeżeli już mamy psa, to trzeba do jego obecności również dostosować nasz przydomowy ogródek.
Tak jak każdego psa nauczyć można z czasem przyzwoitego zachowania w mieszkaniu, podobnie stać się i może w naszym ogrodzie. Pierwszą, najbardziej oczywistą prawdą jest fakt, że najbardziej psotnymi są zawsze psy po prostu na śmierć zanudzone. Jeżeli natomiast chodzić będziemy z nimi na regularne spacery, podczas których, stymulowane będą one do wykonywania zmuszających je do pewnego wysiłku ćwiczeń, jak np. aportowania, wówczas ich aktywność w naszym ogrodzie z pewnością wyraźnie zmaleje. Nasi czworonożni przyjaciele lubią też, gdy jesteśmy konsekwentni odnośnie wymaganego od nich zachowania. Nie można, na przykład, pozwalać psu biegać wczesną wiosną po zarośniętych chwastami grządkach, a w dzień po ich oczyszczeniu i posadzeniu tam kwiatów oczekiwać od niego, że nigdy na ten teren już nie wejdzie. Należy raczej oddzielić niedużymi płotkami tereny, gdzie pies może swobodnie przebywać od tych, gdzie mu nigdy nie wolno wchodzić. Szybko nauczy się on wówczas pewnych prostych reguł. Wiernie będzie już potem przez całe życie je przestrzegał.
Szczególnie ważnym jest regularny trening odnośnie właściwego zachowania się psa w ogrodzie. Zadziwiającym jest bowiem fakt pokładania olbrzymiego wysiłku przez wielu właścicieli psów w uczenie ich przeróżnych bezużytecznych sztuczek, jak np. okręcania się wokół własnego ogona. Tymczasem, tę samą energię zużytkować można w nauczenie psa, jak prawidłowo zachowywać się w naszym ogrodzie. Nieustanne przypominanie mu krótkimi komendami, co wolno, a czego nie wolno robić mu w ogrodzie, nauczy go szybko, jak poprawnym zachowaniem sprawić przyjemność swojemu właścicielowi.
Do stymulowania odpowiedniego zachowania obok komend głosowych, używać można również nieszkodliwych dla psa środków zapachowych. Spośród domowych preparatów używać można ocet, albo amoniak. W Kanadzie sklepy ogrodnicze oferują natomiast doskonały, bo nie zawierający żadnych chemicznych elementów środek odstraszający, którego działanie oparte jest na zapachu suszonej papryki. Nosi on nazwę "Critter Ridder". W przeciwieństwie do octu, czy też amoniaku, nie powoduje on także żadnych zniszczeń wśród roślinności. Inną metodą zniechęcania psa do odwiedzin pewnych części ogrodu jest układanie na tych obszarach ściętych gałązek malin. Chodzenie po nich nie należy bowiem do psich przyjemności. Nie powinny one mieć jednak żadnych ostrych kolców, które mogłyby skaleczyć delikatne stopy naszych czworonożnych przyjaciół.
Niezwykle ważnym jest również prawidłowe zaprojektowanie rozkładu całego naszego ogrodu. Warto pamiętać, że prawie każdy pies uwielbia bieganie wzdłuż ulicznego płotu i obszczekiwanie przechodzących tam psów, kotów, oraz naszych sąsiadów. Dlatego, w kompozycję ogrodu warto włączyć właśnie taką "biegową" ścieżkę dla naszego psa. Można wysypać ją żwirem, albo wyłożyć kostką brukową, aby mu się dobrze po niej biegało. Prowadzący do niej dobieg od ogrodowych drzwi domu powinien przebiegać w linii prostej. Dla psa bowiem niezwykle ważnym jest, aby znaleźć się w okolicach płotu dosłownie w jednej chwili. Tylko wówczas może on zaskoczyć, a przede wszystkim, przestraszyć delikwenta po drugiej stronie ogrodzenia.
Przede wszystkim bezpieczeństwo!
Na psa w naszym ogrodzie mogą czyhać pewne niebezpieczeństwa. Oto te najczęściej spotykane:
• Należy zachować szczególną ostrożność odnośnie kontaktu psa z chemicznymi środkami ochrony roślin stosowanymi przez nas w ogrodzie. Obowiązuje tutaj prosta zasada nie wypuszczania psa do ogrodu przez okres 24 godzin po zastosowaniu każdego chemicznego środka. Należy również zapoznać się dokładnie z instrukcją na jego opakowaniu, czy przypadkiem nie podaje one innych jeszcze bardziej restrykcyjnych informacji.
• Nawozy naturalne zawierają w sobie często sporą domieszkę mączki kostnej, albo też sproszkowanej rybnej masy. Dlatego ich zapach bardzo podobać się może naszemu czworonożnemu przyjacielowi. Nie zawsze nawozy te są jednak bezpieczne dla zwierząt i dlatego, w przypadku obecności psa w ogrodzie, raczej należy je unikać.
• Warto zdawać sobie sprawę, że psy szczególnie uczulone są na teobrominę - specyficzną substancję znajdującą się w czekoladzie. Jej spożycie może doprowadzić nawet do śmierci zwierzęcia! Zapytacie z pewnością: a cóż to ma wspólnego z ogrodem? W niektórych ogrodach stosuje się czasami ściółkę z łusek owoców czekoladowych. Zawierają one w sobie również pewne ilości tej właśnie substancji. Dlatego, w przypadku obecności psa w ogrodzie, ściółki takiej nie należy nigdy stosować.
• Jeżeli podejrzewasz, że twój pies spożył jakąś trującą roślinę i zauważasz pewne objawy zatrucia, jak najszybciej zbierz wszystkie możliwe informacje o tej roślinie i skontaktuj się z weterynarzem. Im szybciej to zrobisz, tym lepsze uzyskasz rezultaty. Aby sprawdzić listę trujących dla psów roślin, zajrzyj na internetową stronę:www.canadogs.com. Dzisiejszy artykuł poświęcony jest pamięci mojej wiernej suczki Biluni, która przed kilkoma dniami odeszła na zawsze w krainę psich niebios. Niech sobie biega tam już na zawsze po jej zielonych murawach, których jest tam z pewnością pod dostatkiem.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.