Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 21 kwietnia, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




W krzywym zwierciadle

O molestowaniu seksualnym dzieci - dokończenie tematu
Wanda Kasprzycka
Apr 21, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Nic nie cieszy tak jak życie


Jak pisałam w poprzednim tygodniu, ofiarami dewiacji seksualnych mogą być dzieci z najróżniejszych środowisk: dzieci kochane i niekochane, dzieci z biednych rodzin i dzieci z zamożnych rodzin. Nie ma tu reguł i żadnych zasad.

Jakie konsekwencje ponoszą dzieci będące ofiarami seksualnego molestowania? Nam, dorosłym nasuwa się jedna odpowiedź, muszą być skrzywione psychicznie do końca życia!

Proszę mi jednak wierzyć, że sprawy komplikują się w tym punkcie. Konsekwencje zależą bowiem od wiele czynników: czy przemoc dotyczyła tylko zachowań seksualnych, czy ofiara była zmuszana fizycznie, czy "delikatniej nakłaniana" na przykład obietnicami nagrody za okazane posłuszeństwo. Oczywiście, im więcej było przemocy, tym poważniejszy będzie uraz, tym trudniej dziecku "poradzić sobie" z zaistniałym problemem.

Wiele zależy od tego, kim była dla ofiary osoba dewianta. Inaczej reagujemy, jeśli skrzywdził nas obcy człowiek, inaczej jeśli był to ktoś znajomy lub nawet bliski dziecku. Inaczej oceniamy zachowanie, które zdarzyło się raz, inaczej trwający długo proces powtarzających się zachowań.

Wiek dziecka również odgrywa tu niemałą rolę. Inaczej patrzą na świat i zachowania dorosłych małe dzieci, inaczej te starsze, już rozumiejące pewne istniejące struktury społecznoprawne. Każdy przypadek jest absolutnie uwikłany, wymagający indywidualnej oceny, uwzględniającej dosłownie setki elementów zagadnienia.

We wszystkich jednak wypadkach, ogromnie ważne jest jak świat ludzi dorosłych przyjmie oświadczenia i osobę dziecka, które stało się ofiara, molestowania. Choć trochę trudno nam w to uwierzyć: to nasze reakcje, dorosłych, tworzą fundament, na jakim dziecko usiłuje znaleźć odpowiedzi i odbudować poczucie akceptacji i miłości ważnych dla niego osób dorosłych.

To nie sam fakt bycia ofiarą (choć jest oczywiście ogromna różnica pomiędzy tym, że jedno dziecko "bawiło" z dorosłym w miłość, a inne, na przykład, zostało brutalnie zgwałcone), a fakt, jak świat dorosłych zareaguje na te wydarzenia będzie stanowił podstawę rozległości i głębokości doznanego urazu.

Posłużę się tu takim obrazem - przykładem: dziewczynka, lat 7, namawiana była do dość "dorosłych" zabaw przez swego opiekuna, emeryta mieszkającego przez ścianę, który czasem opiekował się nią jak mama pracowała na popołudniową zmianę.

Zabawy te polegały na dotykaniu przez ubranie narządów płciowych, na zabawie w konika, kiedy to dziewczynka siadywała mu na kolanach i "hasali" jak na koniu.

Dla nikogo nie było wątpliwości, że ów pan traktował te zabawy jako sposób na zaspokajanie swego apetytu seksualnego, doznawał podniecenia, przeżywał orgazmy.

Ten utajniony sposób zabaw trwał ponad rok, nim przypadkiem mama coś odkryła i zaniepokojona zwróciła się o pomoc do policji. Oczywiście natychmiast zmieniły się układy sąsiedzkie: ów pan został usunięty z domu tego samego dnia, a na rozprawę sądową oczekiwał w areszcie.

Mama za radą psychologa powiedziała córce jedynie tyle, że sąsiad musiał wyjechać z miasta. Powoli terapeuta wraz z mamą uświadamiali dziewczynkę, że to, co miało miejsce, było czymś niewłaściwym, ale całkowitą odpowiedzialność ponosi osoba dorosła.

To opisywane zdarzenie miało miejsce wiele lat temu, kiedy dzieci nie wiedziały nic, lub prawie nic o możliwości bycia wykorzystanym seksualnie przez osoby dorosłe. Dziewczynka wydarzenia owe przeżyła dość spokojnie. Zaś jej niefortunny "opiekun" dostał solidną karę i przymus podjęcia terapii.

Miałam sposobność obserwować życie tej dziewczynki. Rosła zdrowo, w szkole nie miała problemów, skończyła studia. W tej chwili jest mamą 5 letniego syna. Rozmawiałam z nią o tym wydarzeniu z przeszłości, opowiadała o nim dość niechętnie, ale otwarcie. Powtórzyła mi szereg razy, że najważniejsze dla niej było poczucie wsparcia zrozumienia i miłości, jaką okazała jej matka.

A oto inna historia: chłopak umieszczony w domu dziecka stał się ofiarą seksualnego molestowania pracującego tam dozorcy. Ten trzymał chłopca w szachu strasząc go, że jeśli komukolwiek opowie coś o tym, to straci swego młodszego brata, bo dozorca "postara się", by brata przeniesiono do innego domu dziecka. Po kilku latach, inny z wychowanków tego domu próbował popełnić samobójstwo.

Po nitce do kłębka odkryto tajemnice tego tragicznego wydarzenia. Wszystkich wychowanków "przepytano" na tę okoliczność i wyszło na jaw, że ofiar jest kilkanaście.

Kiedy ja miałam okazję rozmawiać z tymże chłopcem, już wtedy raczej młodym mężczyzną, dowiedziałam się, jak sposób wyjawiania tajemnicy zwielokrotnił bolesne przeżycia chłopca.

Otóż forma, w jakiej rozmawiano z chłopcem, a raczej sposób, w jaki go przesłuchiwano okazała się być kolejnym wielce traumatycznym wydarzeniem.

Nieprzygotowany do tego właściwie personel placówki potraktował go jako współwinowajcę wydarzeń, zwłaszcza że będąc pierwszą ofiarą, nigdy nikomu o tym nie powiedział. Poczucie winy wytworzone taką postawą wobec chłopca i jego przeżyć, w sposób tragiczny spotęgowało poczucie doznanej krzywdy.

Poziom lęku i agresji zarazem sprawił, że chłopak stał się trudnym dzieckiem, trudnym wychowankiem i notorycznie uciekał z kolejnych placówek wychowawczych.

Kilka lat później dowiedziałam się, że zajmował się prostytucją na ulicach dużego miasta.

Jestem głęboko przekonana, że popełnione błędy przez otaczających go dorosłych, w istotnym stopniu przyczyniły się do takiego obrotu sprawy.

To bowiem właśnie postawa i zachowania dorosłych w stosunku do ofiar seksualnie molestowanych dzieci, mogą ich przeżycia zamienić w niefortunne wydarzenia z przeszłości, za które dziecko nie ponosi żadnej odpowiedzialności, lub też zamienić je w dramat życia, piętnujący boleśnie ofiarę po raz drugi.

Osobiście, przerażeniem napawa mnie fakt, że w tutejszym systemie prawnym dzieci zeznają oficjalnie w sądzie, jako świadkowie wydarzeń. Sama myśl o tym, jak traumatycznym przeżyciem jest postawienie dziecka w takiej pozycji, wzbudza we mnie opór. Bywa przecież, że dzieci zeznają o poczynaniach osób dorosłych, darzonych szacunkiem i sympatią przez dziecko, lub przez jego rodzinę, co moim
zdaniem, pomnaża krzywdę, wzbudza zwielokrotniony lek.

Zdecydowanie wolałam nasze polskie prawo, które umożliwiało proces sądowy bez udziału ofiary. Dziecko pracowało tylko z przeszkolonym odpowiednio psychologiem i to on składał zeznania, czy raczej formułował bieg wydarzeń w imieniu dziecka, a ekspertyza zespołu psychologów stanowiła materiał sądowy.

Proszę sobie uświadomić, że w przypadkach wmanipulowania dzieci w aktywność seksualną dorosłego, małe dziecko nie mając świadomości kontekstu działań przyjmuje je stosunkowo "niewinnie" jak na przykład zabawę, której inni dorośli by nie akceptowali.

Tym niemniej, nadal bardziej jako niedozwolona, zabawę, niż przestępstwo kryminalne. W tych specyficznych przypadkach, mniej krzywdy wyrządzamy dziecku nie wtajemniczając je we wszystkie detale, jak na przykład prawne konsekwencje takich czynów.

Jeśli bowiem brać pod uwagę możliwie najpełniejszą ochronę ofiary - dziecka, im mniej szumu wokół takiego wydarzenia, tym łatwiej jest mu "zapomnieć" o tym i przejść do kolejnych doświadczeń życiowych w miarę zdrowy sposób.

To moje podejście nie dotyczy oczywiście winnego przemocy dorosłego, który dopuścił się takiego czynu. Albowiem, to osoba dorosła ponosi pełną odpowiedzialność, w tym także prawną z wszelkimi jej konsekwencjami.

Wanda Kasprzycka - psychoterapeuta

Tel./faks 705 898-2994. Adres e-mailowy: kasprzycki@sympatico.ca Zapraszam do dyskusji, dzielenia się swoimi przemyśleniami, proszę o sugerowanie tematów.

© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



W krzywym zwierciadle
Amok
Ćwir, ćwir
Sztuka handlowania
Przekażmy sobie
Żeby było sprawiedliwie
Lucky Donek
Adres europejski
Plagi
Rzeczywistość medialna
Wolność słowa