Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 18 kwietnia, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Prawo

Zawrócony do Polski
Izabela Kowalewska
Apr 18, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Imigracja do Kanady - "Ask Isabella"


Od czasu zniesienia wiz wjazdowych do Kanady jestem wręcz zasypywana pocztą elektroniczną z przeróżnymi pytaniami. Nie jestem w stanie odpisywać terminowo na Państwa pytania, aczkolwiek obiecuję, iż robię to metodycznie, i w końcu, powinni się Państwo doczekać odpowiedzi. Natomiast zapraszam do telefonowania do mojego biura - jest to o wiele szybszy sposób, aby się ze mną skontaktować i uzyskać odpowiedź na swoje pytanie.

W ubiegły piątek ukazała się wypowiedź na łamach prasowych, iż wraz z zniesieniem wiz wjazdowych, każdy z obywateli polskich, który przyleciał od tego czasu do Kanady, został wpuszczony do Kanady i nie musiał wracać z powrotem do Polski.

Cóż, informacja ta była już nieaktualna (o czym nie wiedziały ani media, ani przedstawiciel PLL LOT), bowiem w zeszłą środę do Kanady nie wpuszczony został obywatel Polski. Urzędnik imigracyjny na lotnisku wiedział, iż mężczyzna ten miał już jedną odmowę wizy wjazdowej do Kanady sprzed kilku lat i usilnie próbował dowiedzieć się, jakie zmiany nastąpiły w jego osobistej sytuacji od tamtego czasu. Kolejną rzeczą, do której miał urzędnik imigracyjny zastrzeżenia, był bilet powrotny. Bilet wystawiony był na 6 miesięcy, natomiast turysta mówił, iż jego zamiarem jest pozostanie w Kanadzie przez 3 miesiące. Ta różnica nie przypadła do gustu pracownikowi Immigration. Nie uwierzył w turystyczne intencje i podjął decyzję o nie wpuszczeniu go do Kanady. Poprzez tłumacza dał mu dwie opcje: albo podpisze dokument, iż dobrowolnie wyjedzie z Kanady (tym samym samolotem), albo zostanie zatrzymany, przewieziony do aresztu imigracyjnego i w ciągu 48 godzin odbędzie się sąd imigracyjny. Zmęczony, głodny, sfrustrowany mężczyzna, który tak naprawdę nie rozumiał prawnych terminów, które mu tłumaczył tłumacz (a już na pewno nie rozumiał konsekwencji) - podpisał dobrowolny wyjazd z Kanady. Upłynęło kolejnych parę godzin i okazało się, że nie ma już tej nocy lotów do Polski. Odbyła się więc procedura zatrzymania i w końcu, po około 8 godzinach od przylotu - nieszczęśnik znalazł się na Rexdale Blvd., gdzie znajduje się tzw. Immigration Detention. Następnego wieczora - wyjechał z powrotem do Polski. I w tej sytuacji, nie mógł NIC zrobić. Dlaczego - wyjaśnię poniżej.

Dlaczego o tym piszę? Powodów jest kilka. Przede wszystkim, powyżej opisana sytuacja być może jest pierwsza od czasu zniesienia wiz wjazdowych dla obywateli polskich - ale nie sądzę, iż jest ostatnia. Jestem, niestety, przekonana, iż takie sytuacje będą się zdarzały częściej. W związku z tym, należałoby powiadomić przyjeżdżających do Kanady, co ewentualnie może ich czekać, i w jaki sposób uchronić się od nieprzyjemnego incydentu (mówiąc bardzo delikatnie) - bowiem do takich należy zaliczyć skucie w kajdanki (z rękami do tyłu) mężczyzny dość dużego, którego nadgarstki były po prostu do tych kajdanek... za małe. I który to mężczyzna, już z powrotem w Polsce, przestrzega wszystkich przed jakimkolwiek sprzeciwem, porównując swój strach do tego, jak mógł czuć kilka miesięcy wcześniej... Robert Dziekański na lotnisku w Vancouver.

Przede wszystkim ważne jest, aby definitywnie nie kupować biletu lotniczego... np. w jedną stronę. Na pewno rozumiecie Państwo, iż jest to podstawa. Jeżeli turysta na lotnisku w Kanadzie mówi, iż przyjechał tu tylko na dwa tygodnie, czy na miesiąc, czy na ilekolwiek - niech jego bilet powrotny mówi dokładnie to samo!

Jeżeli pada pytanie, co się zmieniło w jego osobistej sytuacji od czasu ostatniej odmowy wizy wjazdowej w Warszawie - lepiej zacząć recytować, co się zmieniło!

Jeżeli pomimo wszystko decyzja zostanie podjęta, iż osoba nie zostanie wpuszczona do Kanady - jeżeli podpisze dokument, iż dobrowolnie wraca do Polski - NIC nie można już zrobić. Na dodatek, jeśli nie będzie samolotu tego dnia (czy nocy) do Polski - i tak osoba będzie aresztowana i spędzi noc w Immigration Detention. Jeśli tak się stanie - proszę pamiętać, że wszystko zostanie zabrane: bagaż, portfel, wszystko! Jeżeli osoba nie zna na pamięć numerów telefonów do rodziny w Kanadzie - nie będzie w stanie zadzwonić. Nie będzie w stanie również zadzwonić, jeśli nie poprosi, aby mu zostawili 20 dolarów na kratę telefoniczną. Tyle osobie aresztowanej wolno zabrać - ale o tym nikt nie informuje, a w Detention nie ma tłumacza!

Co natomiast zrobić, jeżeli osoba, która przyjechała do Kanady z wizytą nie zgadza się z werdyktem oficera imigracyjnego i chce walczyć o swoje prawa? Czy można coś zrobić? Można. Ale w takim przypadku nie można podpisywać dobrowolnej zgody na wyjazd. Wtedy osoba zostanie aresztowana i przewieziona do Immigration Detention, i w ciągu 24-48 godzin odbędzie się w Trybunale Imigracyjnym rozprawa o uwolnienie. Wtedy to sędzia zdecyduje, czy oficer imigracyjny miał rację, iż nie wpuścił tejże osoby do Kanady, oraz ewentualnie można będzie prosić, aby jednak wpuścić tę osobę do Kanady, nawet za kaucją (zwracalną!). Oczywiście, ta cała procedura pociągnie za sobą koszta - ale jeśli się tego nie zrobi, to i tak koszta będą: nawet podróży do Kanady (bilet). Trzeba więc sobie zadać pytanie: i tak płacę za bilet do Kanady i z powrotem. Czy warto więc zrobić przesłuchanie imigracyjne i wpłacić zwracalną kaucję, ale być wpuszczonym do Kanady, czy lepiej stracić pieniądze wydane na bilet, przeżyć nieprzyjemne 24 godziny w areszcie i wylądować z powrotem w Polsce, na dodatek z rekordem w Kanadzie, że osoba nie była wpuszczona, lecz dobrowolnie zgodziła się z decyzją urzędnika i wróciła do Polski? Niestety, ale jestem przekonana, iż nie był to odosobniony przypadek w zeszłym tygodniu...

Izabela Kowalewska
Konsultant Imigracyjny

Zapraszam wszystkich zainteresowanych sprawami imigracyjnymi Kanady do zadawania pytań.
Można do mnie dzwonić do biura: 416-604-3325, lub przesłać e-mail:
e-immigration@bellnet.ca.

IZABELA KOWALEWSKA JEST CZŁO-NKIEM CANADIAN SOCIETY OF IMMIGRATION CONSULTANTS (CSIC) - LICENCJA ZAWODOWA NUMER M041014, oraz CANADIAN ASSOCIATION OF PROFESSIONAL IMMIGRATION CONSULTANTS (CAPIC).


© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Prawo
Kontrowersyjne "bezpieczne igły"
O zniesieniu wiz nigdy nie za wiele
Komu powierzamy nasz los?
Prawne znaczenie słowa "Przepraszam"
Bezpieczeństwo publiczne ważniejsze
Wizy do Kanady zniesione, a problemów wcale nie mniej
Bez prawa do litości
Ciszej nad tą tragedią!
Na wolność... tylko w trumnie
Casus Homolka?