Ludzie porozrzucani na świecie, jadają przeróżne rzeczy. Czy wiedzą Państwo jednak o tym, że można również ze smakiem jeść, jako przystawkę na obiad razem z mięsem i kartoflami, paprocie?! A kto mi powie jak smakuje paprociowa zupa? Podaje się ją przecież w najbardziej eleganckich lokalach Toronto.
W Kanadzie każdej wiosny, zaczynając od kwietnia do końca maja, w tutejszych działach warzywniczych sporej grupy spożywczych sklepów spotkać można przedziwnie zwinięte w klasyczną trąbkę zielone pędy. Aby lepiej uzmysłowić sobie, jak one właściwie wyglądają, podpowiem, że swoim wyrafinowanym wyglądem przypominają one naprawdę wyraźnie napinającą struny końcówkę rękojeści klasycznych skrzypiec. Nic więc dziwnego, że po angielsku nazywa się je po prostu fiddleheads. To stale jeszcze duże kuriozum, stąd ceny tego przysmaku wcale nie są takie małe. Warto się jednak chociaż raz na niego pokusić i spróbować. A wówczas, będziemy mogli pochwalić się przed znajomymi, że jedliśmy już w swoim życiu paprocie!
Paproci nie jada się zresztą tylko w Kanadzie. W różnych częściach świata jak np. w Australii, Nowej Zeladnii, Korei, Japonii, a nawet na rosyjskiej Kamczatce, wcinają je tubylcy regularnie od wieków. Również w całej Południowo-Wschodniej Azji jada się je stosunkowo często.
Warto jednak zdawać sobie sprawę, że poza Kanadą, do stołu podaje się paprociowe potrawy przyrządzane z zupełnie innych gatunków tych roślin. W całej wschodniej Kanadzie natomiast, do przyrządzania smacznych, zwiastujących nadejście wiosny posiłków używa się młodych, zwiniętych jeszcze "w trąbkę" pędów pióropusznika strusiego (łac. Matteuccia struthipteris). Anglicy nadali tej paproci tyleż prostą, co adekwatną nazwę: ostrich fern. W dosłownym tłumaczeniu na polski oznacza ona paproć strusia. Otwarte bowiem jej liście są bardzo efektowne w swoim wyglądzie. W zwartej grupie przypominają naprawdę pierzasty ogon strusia.
Jak dotychczas, nikt jeszcze nie zaczął uprawiać wspomnianych wyżej paproci jako rośliny uprawnej na polu, czy też w warzywniku. Młode pędy zbiera się wiosną z roślin rosnących naturalnie, czyli dziko, w tutejszych lasach. Śmiało można uznać je, zatem, za klasyczną żywność organiczną.
Wiosenne zbiory paprociowych pędów w Północnej Ameryce obejmują nie tylko tereny całego Ontario. Zbiera się je również powszechnie w Quebeku, na terenie Nowego Brunszwiku, oraz w USA na obszarze całej Nowej Anglii. Położone w samym sercu Nowego Brunszwiku, miasteczko Tide Head z dumą uważa się za paprociową stolicę świata (ang. Fiddlehead Capital of the World). W stanie Vermont, w wielu restauracjach, wiosną oferowana jest oryginalna paprociowa przystawka - ugotowane pędy polewa się tam winnym octem, albo gorącym masełkiem, zupełnie jak szparagi. Są i tacy, którzy specjalizują się w ich kiszeniu, ale to już naprawdę wyższa szkoła jazdy.
Wybierając do spożycia to, oferowane coraz częściej w naszych sklepach, przedziwne paprociowe "warzywo", należy zwrócić szczególną uwagę, aby pędy zawsze zwinięte były w bardzo ścisłą "trąbkę". Kiedy tylko bowiem zaczynają się one otwierać, nie nadają się już niestety do spożywania, bo natychmiast gorzknieją. O ich świeżości świadczyć powinien równeż intensywny ciemnozielony kolor. Nie radzę natomiast wybierać się samemu do lasu w celu samodzielnego zbierania pędów jadalnej paproci. Wiele bowiem innych gatunków tych roślin wygląda na początku wiosny nieomal identycznie. Uwaga! Bywają one jednak trujące! Mogą też zawierać w sobie karcinogeny, które po rozłożeniu uważa się nawet za silnie rakotwórcze.
Przed przystąpieniem do przygotowywania potrawy, przyniesione do domu pędy paproci należy starannie oczyścić z jakichkolwiek złotych i brązowych części. Następnie, trzeba koniecznie dokładnie wypłukać je kilkakrotnie świeżą wodą. Pamiętajmy, że naturalnie rosną one w lesie, gdzie osadzać się mogą na nich bakterie zupełnie obce dla naszego organizmu.
Z dnia na dzień rośnie liczba przepisów na przyrządzanie potraw z paprocich pędów. Można je po prostu ugotować (8/10 minut) i podawać jako przystawkę do obiadu, zupełnie podobnie jak szparagi. Jeżeli chce się jednak pozbyć lekko gorzkawego smaku, warto pędy zagotować dwa razy, za każdym razem w nowej wodzie. Inny ciekawy sposób, to polewanie ich, tak jak brokuły, gorącym płynnym serem. Niektórzy twierdzą, że paprociowe pędy duszone razem z innymi warzywami niszczą w innych warzywach wszelkie niezdrowe dla nas toksyny. Uwaga. Niedogotowane pędy mogą natomiast powodować różnego rodzaju zatrucia. Sezon na paprociowe potrawy jest jednak stosunkowo krótki. Aby go nieco przedłużyć, warto je mrozić, a następnie przechowywać w zamrażarce.
A cóż można powiedzieć o smaku omawianych dzisiaj roślin? Jest on skrzyżowaniem smaku szparagów z brokułami z dodaniem niewielkiej ilości orzechów. A może ktoś z Państwa znajdzie jeszcze ciekawsze określenie? Zapraszam do dyskusji...
O jadalnych paprociach w Internecie:
www.umext.maine.edu/onlinepubs/htmpubs/4198.htm
www.atlas-rosli.pl/gatunki/Matteuccia_stuthiopteris.htm
www.wild-harvest.com/pages/fiddelhead.htm
www.recipe=for-travel.com/fiddleheads.html
www.wild-harvest.com/pages/fiddlehead.htm
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.