Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 8 kwietnia, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH

W maleńkim miasteczku w stanie Kansas
Witold Liliental
Apr 7, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


W maleńkim miasteczku Uniontown w stanie Kansas, z dala od większych ośrodków kultury, czy nauki, jest szkoła, o której prawdopodobnie Polska i świat nie wie. Nie tylko o miasteczku nie wie świat, ale Polska nie dowiedziałaby się o swojej cichej bohaterce z lat okupacji, gdyby dziewięć lat temu nauczyciel z tego miasteczka nie polecił swoim uczniom wykonania pewnego samodzielnego zadania badawczego.


Norm Conard, o nietuzinkowym stylu nauczania, przekraczającym tradycyjne granice pomieszczenia klasowego, wykładający przedmiot zwany "Social studies", zachęcał swoich uczniów do podejmowania projektów badawczych promujących tolerancję i różnorodność. Już od lat liczni jego uczniowie zdobywali uznanie wszechstanowe w dniu Narodowego Konkursu Historii. On sam jest laureatem wielu prestiżowych tytułów i nagród w dziedzinie oświaty.

W 1999 roku, w tejże szkole w Uniontown, trzy uczennice klasy dziewiątej: Megan Stewart, Elizabeth Cambers i Jessica Shelton wraz ze starszą koleżanką z klasy jedenastej Sabriną Coons, podjęły się sprawdzenia wiarygodności lakonicznej, choć nieprawdopodobnej notatki, wyciętej ze starego numeru News and World Report, w której można było przeczytać, że "Irena Sendler uratowała 2500 dzieci żydowskich z warszawskiego getta w latach 1942-43".

Nauczyciel powiedział dziewczętom, że notatka musiała zawierać oczywisty błąd w druku. On sam nigdy o tej kobiecie, ani o historii uratowania nie słyszał, a liczba podana w notatce wydawała się zbyt fantastyczna, by mogła być prawdą. Uczennice zaczęły swoje poszukiwania i znalazły zaledwie jedną informację w Google. Ale kiedy napisały do instytucji Yad Vashem, otrzymały zdumiewające potwierdzenie. Rzeczywiście, polska pielęgniarka, Irena Sendler otrzymała medal "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata" za uratowanie dwóch i pół tysiąca dzieci z getta warszawskiego. Uczennice z Uniontown nie wiedziały wówczas nawet, że ta skromna bohaterka, dziś schorowana staruszka, żyje i mieszka nadal w Warszawie, praktycznie nieznana szerszemu ogółowi własnego społeczeństwa. O tym dowiedziały się później.

Kontynuowały swe badania, których wyniki tak je zafascynowały, że postanowiły napisać sztukę teatralną o jej bohaterstwie. Irena Sendler, będąc pielęgniarką, miała przepustkę do getta, skąd wyprowadzała dzieci na aryjską stronę, by je ukryć po polskich domach, sierocińcach i klasztorach. Ponieważ dane o prawdziwej tożsamości ratowanych przez siebie dzieci przechowywała w słoikach zakopywanych w ziemi, uczennice z Uniontown nazwały sztukę swoją "Life in a Jar" (Życie w słoiku).

W monokulturowym, protestanckim miasteczku w Kansas, szkolne przedstawienie zyskało powszechne uznanie. Cztery dziewczęta, natchnione swym odkryciem, stwierdziły, że historia Ireny Sendler musi być udostępniona całemu światu, co pomoże zmienić ten świat na lepszy.

Wiadomość o przedstawieniu obiegła Stany Zjednoczone i trafiła do Polski. Uczennice - aktorki, poszukujące informacji o miejscu pochowania bohaterki z czasów wojny dowiedziały się, że Irena Sendler żyje. Odszukały ją i napisały do niej list. Przyszedł czas na odwiedzenie Polski i na emocjonalne spotkanie się z ich bohaterką.

Paradoksalnie, Polska o swojej bohaterce dowiedziała się dzięki akcji czwórki uczennic z odległego Kansas. To one przypomniały Polsce o Irenie Sendler. Od tego czasu jej nazwisko obiegło świat. Jak wiadomo, Irena Sendler jest dziś powszechnie znana i była nawet nominowana do pokojowej Nagrody Nobla.

Uczennice z Uniontown założyły fundację "Naprawić świat", której celem jest nauka o tragedii, jaką był Holocaust oraz promowanie szacunku i zrozumienia dla wszystkich ludzi, bez względu na rasę, czy wyznanie. Z taką misją, której ekspresją jest sztuka "Life in a Jar" objechały Stany Zjednoczone, część Kanady i szereg krajów europejskich. Wzruszającym, a zarazem symbolicznym momentem było granie tej sztuki w warszawskim Teatrze Żydowskim, przed polską widownią, kiedy przedstawienie nagrywała telewizja niemiecka.

Będąc w Polsce, uczestniczki przedstawienia nauczyły się wiele o historii naszego kraju. One wiedzą bardzo dobrze, kto na polskiej ziemi tworzył obozy koncentracyjne. Dziś są nie tylko propagatorkami czynu Ireny Sendler, ale również wspaniałymi i entuzjastycznymi ambasadorami Polski.

Dzięki ich sztuce i ich bezpośredniej rozmowie z widownią, niepolscy widzowie dowiadują się o tej innej, mniej znanej im Polsce. Polsce ludzi dobrych, współczujących, Polsce bohaterów czasu nieludzkiego, o Żegocie.

W dniu 27 marca, w Al Green Theatre na rogu Spadina i Bloor mieliśmy i my, mieszkańcy Toronto i okolic, okazję do spotkania się z zespołem z Uniontown i ich sztuką. Sala wypełniona była po brzegi. Na widowni, oprócz ludzi, którzy cudem przeżyli Holocaust, widać było wielu Polaków.

Na widowni byli też: Konsul Generalny RP dr Piotr Konowrocki oraz konsul RP do spraw Polonii, dr Andrzej Krężel. Ich obecność podkreśliła wagę, jaką rząd polski przywiązuje do wzajemnego zrozumienia Polaków i Żydów. Przybyła też specjalnie z Montrealu Renata Zajdman, jedna z tych uratowanych przez Irenę Sendler. Jej rodzice zginęli w Treblince.

Przedstawienie było współorganizowane przez Polish-Jewish Heritage Foundation, organizację dedykowaną sprawie budowania mostów porozumienia między społecznością polską i żydowską. Po powitaniu przez dyrektorkę ośrodka Miles Nadal Jewish Community Centre, panią Harriet Wichin, do przybyłych na widowni kilka słów wprowadzenia powiedział Prezes PJHF Piotr Jassem.

Podziękował on wszystkim, którzy przyczynili się do wystawienia sztuki w Toronto, a w szczególności młodym aktorom i ich nauczycielowi. Powiedział także, że zależy nam na ocaleniu od zapomnienia tych Polaków, którzy narażając się na nie dające się opisać niebezpieczeństwo, ratowali swoich żydowskich współbraci, jak, przykładowo, Henryk Sławik - polski Raoul Wallenberg, wybawca ok. 5000 polskich Żydów na Węgrzech.

Jego pamięci poświęcony był wcześniejszy program, organizowany wspólnie przez Konsulat Generalny RP i PJHF.

Przed rozpoczęciem przedstawienia z widownią spotkali się nauczyciel szkoły z Uniontown, Norm Conard i dwie z młodych aktorek występujących w pierwszych spektaklach: Megan Stewart-Felt i Jessica Shelton-Ripper. Z dużą dozą emocji, cała trójka opowiadała o początkach swojego zadania szkolnego, o tym, jak poznawana była historia o Irenie Sendler, o odwiedzinach w Polsce, o tym, jak skromna polska pielęgniarka stała się ich (i nie tylko) bohaterką.

Po dziewięciu latach, już tylko te dwie wspomniane, dziś młode dorosłe kobiety, grają w swojej sztuce: Megan grała samą Irenę Sendler, Jessica grała Marię Szulc, przyjaciółkę i pomocniczkę Ireny.

Do zespołu dołączył brat Megan, Travis Stewart grający dwie role: dr Wosa (podejrzewam, że chodziło o nazwisko Łoś), zgadzającego się na przechowanie w swoim domu pary żydowskich dzieci oraz niemieckiego żandarma.

Jaime Walker, z miasta Ottawa w stanie Kansas, dołączyła do grupy w roku 2005. W sztuce gra panią Rosner - matkę w getcie, która, przekonana przez Irenę Sendler, godzi się, pomimo osobistego bólu i rozpaczy na wyprowadzenie swoich dzieci z getta, żeby choć one mogły przeżyć. Najnowszym członkiem zespołu artystycznego jest Beth Perrey, która też gra dwie role: sierotę z getta oraz szmalcowniczkę po stronie aryjskiej. Jedna z aktorek przedzierzgnęła się też, w jednej ze scen, w polską zakonnicę przyjmującą żydowskie dzieci do swojego sierocińca.

Sztuka grana jest z absolutnym minimum rekwizytów scenograficznych i dekoracji. Dzieci pani Rosner widzimy tylko w wyobraźni, sugestywnie stymulowanej gestami aktorek na scenie.

W niektórych momentach, gra ściśle aktorska przerywana jest narracją. Raz, jedna z aktorek, po zakończeniu swojej kwestii, zwróciła się wprost do widowni, mówiąc o tym, jakie wrażenie ta scena zrobiła na niej samej, gdy grała ją w Polsce. Podczas trwania sztuki, na widowni panowała taka cisza, że można byłoby słyszeć bzyczenie muchy. Po zakończeniu, zespół dostał od całej sali długą owację na stojąco. Obserwowałem twarze. Wiele osób miało łzy w oczach.

Po spektaklu pięcioro młodych aktorów - społeczników spotkało się z widzami w hallu teatru. Do słoika - podobnego do tego, w którym Irena Sendler kryła nazwiska ratowanych dzieci, można było wkładać donacje, przeznaczone na pomoc dla leciwych ludzi w Polsce, ongiś ratujących życie Żydom, dziś samych potrzebujących pomocy, z uwagi na trudne warunki u schyłku życia.

Rozmawiałem z otwartym i bezpośrednim Travisem Stewartem oraz z absolutnie uroczą w swojej szczerości i zaangażowaniu Jaime Walker. Ileż dobra płynie z serc tej wspaniałej grupy młodych idealistów. Tacy, jak oni, rzeczywiście naprawiają świat. Możemy się wszyscy od nich wiele nauczyć.

Tekst i zdjęcia
Witold Liliental

Na scenie po spektaklu, od lewej: Jessica Shelton-Ripper, Jaime Walker, Megan Stewart-Felt, Beth Perrey i Travis Walker

  
Jessica Shelton-Ripper, Megan Stewart-Felt i nauczyciel Norm Conard

  
Travis Stewart

  
Beth Perrey

  
Krystyna Swirska (P) z grupą swoich studentów. W środku Jaime Walker (z gwiazdą).
 
 
Jaime Walker (w głębi Konsul Generalny RP w Toronto dr Piotr Konowrocki)



© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
Miejscowości i ludzie zmieceni z powierzchni ziemi
Atak na polską ambasadę w Bagdadzie
W maleńkim miasteczku w stanie Kansas
Dwa dni premiera Kanady w Polsce
Polacy będą zwolnieni z podatku od dochodów uzyskanych za granicą
Misja Jana Pawła II była misją pokoju i miłości
Polska podpisuje umowy o zabezpieczeniu społecznym z USA i Kanadą
Wyniesienie na ołtarze Jana Pawła II coraz bliższe
Godzina w ciemnościach
Obudził ekologiczne sumienie świata