Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 3 kwietnia, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




List oceaniczny - dodatek kulturalny

Aria
Dariusz Pawlicki
Apr 3, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Dodatek Kulturalny "Gazety" pod redakcją Joanny Sokołowskiej-Gwizdka, marzec 2008, nr 63


Za oknem widać było fragment nieba z chmurami i pojedyńczymi gwiazdami.

Drzewa rosnące wokół domu głośno szumiały.

Na biurku stała lampka, a obok niej czajniczek z niedawno zaparzoną herbatą. Tomasz nalał z niego do filiżanki Marka, potem do swojej.

Po kilku minutach zapytał:

- I jak ci smakuje?

- Doskonała. Co to za gatunek?

- Darjeeling – wyjaśnił Tomasz – mój ulubiony.

Powrócili do korekty tekstów autorstwa Tomasza. Jedynie, raz po raz, rozlegał się brzęk filiżanek odstawianych na podstawki.

Półtorej godziny później pracę zakończyli.
Gdy wychodzili z domu, wiatr już nie wiał i zrobiło się bardzo cicho.

Towarzyszył im Kudłacz.

Drogi leśnej, którą szli, nigdy wcześniej nie przemierzali o zmroku. Okazałe świerki, które mijali, wyglądały tajemniczo. Nad głowami mieli pas nieba usianego gwiazdami.

Idąc, co pewien czas, wymieniali uwagi na temat tekstów niedawno przeczytanych. Ale tak było tylko przez pierwsze pół godziny. Potem zamilkli. Zaczęli za to przypatrywać się uważnie miejscom, przez które szli, wychwytywać dobiegające z lasu nieliczne dźwięki.

Gdy wyszli na otwarty teren, zatrzymali się. Kudłacz przysiadł obok nich. Przed sobą mieli kilka zabudowań należących do niewielkiej wsi Wysoki Most. I stojąc tam, po chwili, usłyszeli dobiegający z oddali śpiew. Ktoś śpiewał arię z Rigoletta.

- Wiesz kto jest tym tenorem? – zapytał Marek.

- Tak.

- Kto?

- Nie pamiętam, w tej chwili, jego nazwiska, ale przez dwadzieścia lat pracował w Bibliotece Narodowej; ostatnio jako kierownik jakiegoś działu. Ale rzucił tę pracę. Miał jej dość, tak jak i życia w wielkim mieście. Trzy lata temu przyjechał tu i zatrudnił się w parku narodowym. Teraz oprowadza wycieczki. Wraz z żoną mieszka w dawnej leśniczówce w Wysokim Moście... Aha, i jest członkiem chóru amatorskiego, który działa w Maćkowej Rudzie.

- Często ma takie występy?

- Tylko wtedy, gdy trochę wypije. Nie wiem, co o tym sądzą jego sąsiedzi. Faktem jest jednak, że rzadko pije.

Oparci o poręcz, stali na moście nad Czarną Hańczą. Z trzech stron otaczał ich las.

Drogą nie przejeżdżały samochody. Widzieli, znacznie od siebie oddalone, światła w kilku domach.

Stojąc tam, słuchali śpiewu operowego przybysza z wielkiego miasta.



Joanna Sokolowska-Gwizdka  dodatek@jsokolowska.com   www.jsokolowska.com

© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



List oceaniczny - dodatek kulturalny
RODY POLSKIE. Tarnowscy z Dzikowa.
Powojenne losy rodu Tarnowskich
Wokół Katynia
Aria
Na Zachodzie Zachodu
Kształt miłości
Milczeć czy się narazić? Ratowanie Instytutu Polskiego w Paryżu.
Nasze miesiące: marzec
Józef Korzeniowski – pisarz z Berdyczowa
Powrót z Kazachstanu