Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 2 kwietnia, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Finanse

Huśtawka jakich mało
Piotr Figura
Apr 2, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Z parkietu giełdowego


Każdy nowy dzień na giełdzie powinien zaczynać się obecnie od przypomnienia inwestorom i tym, którzy obserwują to, co dzieje się na światowych rynkach finansowych, że trzeba zapiąć pasy bezpieczeństwa, bo inaczej turbulencja z jaką mamy do czynienia ostatnio, powyrzuca ich z wygodnych foteli już w pierwszych kilku minutach po otwarciu giełdy. Przedświąteczny tydzień był chyba tego najlepszym przykładem.

Zaczęło się oczywiście w Dzień Św. Patryka - 17 marca, kiedy to zanotowaliśmy kolejne rekordy cen złota i ropy. Złoto, po przekroczeniu magicznej bariery 1000 dolarów za uncje, osiągnęło rekordowy poziom 1032,70 dol., a to zaraz po tym, kiedy szef Federalnego Biura Rezerw Ben Bernanke ogłosił, iż poziom stóp procentowych zostanie zmniejszony o 75 punktów bazowych. Cena ropy osiągnęła, w tym samym czasie, poziom bliski 112 dolarów za baryłkę. Tak było w poniedziałek.

Już od wtorku rano, sytuacja zaczęła wyglądać diametralnie różnie. Widać było wyraźnie, że te cięcia o 75 punktów bazowych, które początkowo przyniosły pewnego rodzaju euforię, nie są już w stanie zadowolić inwestorów, a sytuacja kryzysowa w gospodarce amerykańskiej jest na tyle poważna, że ta redukcja mo-że okazać się niewystarczająca.

Okazało się również, że większość spodziewała się obniżki o cały procent, a byli i tacy, dla których 125 punktów bazowych było rozwiązaniem niemal koniecznym. I dlatego też, tak cena złota, jak i ropy zaczęła spadać, zaś dolar amerykański stopniowo zyskiwał na wartości.

Choć słowo spadać nie odzwierciedla w pełni tego co się działo. Bo spadek w ciągu jednego tylko dnia o pięćdziesiąt dolarów na uncji jest wynikiem nie tyle rekordowym, co zaskakującym.

Tego rodzaju wahania, nie tylko że nie pomagają w zorientowaniu się w tym, co tak naprawdę dzieje się na rynkach finansowych, ale dodatkowo sieją panikę nawet wśród tych najbardziej spokojnych i nastawionych na długoterminowe inwestowanie. A efekt końcowy zwykle bywa taki, że mimo iż na giełdzie wiele jest znaków wskazujących na najlepsze, od niemal dwudziestu lat, możliwości zakupu cen akcji, to jednak kupujących jest dość niewielu.

I tym razem zanim wszyscy rozjechali się na wielkanocną przerwę, złoto w ciągu tylko czterech dni straciło ponad 11 procent swej wartości, co było największym spadkiem w ciągu jednego tygodnia na przestrzeni niemal 40 lat. Ale złoto to tylko początek. Platyna straciła ponad 20 procent swej wartości, podobnie srebro, wiele zaś innych surowców straciło to, co zarobiło od początku tego roku. Głosy o światowej recesji i spadku zapotrzebowania na surowce naturalne zaczęły stawać się coraz silniejsze.

Mówiło się nawet o tym, iż ropa już wkrótce cena złota będzie się wahać w okolicach 850 dolarów za uncję, zaś ropa dość szybko spadnie do poziomu 90 dolarów za baryłkę.

Wystarczyło jednak ponownie przeanalizować to, co się dzieje w ciągu weekendu, na podstawie wyników z rynku nieruchomości w USA (poziom cen spada przez kolejne 13 miesięcy, w 20 największych centrach w Stanach Zjednoczonych, zaś przeciętne ceny były niższe w styczniu o 10,7 procent od cen tych samych nieruchomości jeszcze rok temu).

To z kolei spowodowało, iż poziom zaufania konsumenta amerykańskiego osiągnął najniższy pułap od blisko 5 lat, a więc wzrost wartości dolara został gwałtownie zatrzymany (tylko we wtorek amerykański dolar stracił przeciętnie około 1 procenta w porównaniu do większości walut światowych), a złoto i ropa ponownie zaczęły "iść w górę".

Jak to wszystko się skończy, a zwłaszcza kiedy, trudno jest w tej chwili przewidzieć. Konieczność kolejnej ingerencji Federalnego Biura Rezerw wydaje się raczej nieunikniona, a obniżka poziomu stóp procentowych o kolejne 50 punktów bazowych raczej pewna. Kwestia jedynie pozostaje w tym, czy decyzja ta zostanie podjęta na kolejnym posiedzeniu biura w kwietniu, czy też znacznie wcześniej.

Niepewność z jaką mamy od dłuższego czasu do czynienia w sposób niezwykle negatywny odbija się na psychice inwestorów, co z kolei wyraża się niecodziennymi wahaniami cen akcji giełdowych.

Ostatnio bowiem obserwujemy największe tego rodzaju wahania od 70 lat. Jedynie rok 1938 był gorszy (ale i to nieznacznie) od tego co obecnie obserwujemy. Za dwa tygodnie rozpocznie się okres sprawozdań finansowych i ogłaszania wyników za pierwszy kwartał. Aż strach pomyśleć, że to co będzie się wówczas działo, może jedynie dolać oliwy do ognia.


© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Finanse
Jak pomóc Fannie i Freddie?
Czego się teraz bać?
Ostrzeżenie przed inflacją i kryzysem finansowym
Trochę optymizmu?
Jeśli nie recesja to co?
General Motors (i nie tylko) na rozdrożu
Ryzyko istnieje dalej
Kiedy strata zyskiem jest
Ropa może z... Brazylii
Lakshmi Mittal znowu najbogatszy