Tybetański przywódca duchowy Dalajlama XIV powtórzył we wtorek w Delhi, że ustąpi ze stanowiska, "jeśli nadal będą trwać "manifestacje z użyciem przemocy". Odniósł się w ten sposób do tybetańskich protestów antychińskich.
"Zawsze jasno mówiłem, że głębokie emocje należy wyrażać w sposób kontrolowany. Gdy traci się nad nimi kontrolę, nie mamy wyboru. Jeśli manifestacje z użyciem przemocy będą nadal trwać, ustąpię" - oznajmił Dalajlama w wypowiedzi dla indyjskiej agencji PTI. Dalajlama zaapelował do Tybetańczyków o pohamowanie się i unikanie przemocy wobec narodu chińskiego.
Dalajlama odpowiada na pytania dziennikarzy po przybyciu do Delhi PAP/EPA Money Sharma
"Zawsze szanowałem chińską ludność i chiński komunizm. Wielu tybetańskich manifestantów jest pod względem ideologicznym komunistami. Jestem całkowicie przeciwny uciekaniu się do przemocy podczas manifestacji zarówno w Chinach, jak i poza ich granicami" - podkreślił.
10 marca w Lhasie, stolicy Tybetu, w 49. rocznicę krwawego stłumienia tybetańskiego powstania przeciwko Chinom, mnisi buddyjscy zorganizowali pokojowe marsze. W kolejnych dniach przerodziły się one w największe od 20 lat antychińskie demonstracje, obejmujące także zamieszkane przez Tybetańczyków regiony poza granicami Tybetu. Tybetańskie władze na uchodźstwie twierdzą, że w starciach zginęło co najmniej 140 osób.
Dalajlama, który od 1959 roku żyje na uchodźstwie w Dharamśali na północy Indii, w tym tygodniu przebywa w Delhi, gdzie prowadzi kursy medytacji i wygłasza wykłady o buddyzmie.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.