Podczas demonstracji w Mińsku z okazji Dnia Wolności, w której wzięło udział ok. 4 tys. osób, doszło do przepychanek z milicją rozpraszającą tłum. Ponad stu demonstrantów aresztowano, wielu zostało pobitych.
Opozycjoniści zebrali się na placu Jakuba Kołasa w centrum miasta. Milicja starała się wypchnąć ludzi na sąsiednie ulice, podzielić tłum, który ruszył główną arterią Mińska - Prospektem Niepodległości w kierunku gmachu administracji prezydenckiej, jednak droga była zablokowana przez kordony OMON.
Demonstranci krzyczeli: "Precz z Łuką", "Wolność", "Europejska Białoruś". Nieśli flagi Unii Europejskiej i zakazane biało-czerwono-białe flagi narodowe.
Widać też było transparenty z napisem: "Uwolnić Kazulina!" i wezwania do uwolnienia więźniów politycznych.
Opozycjonistów, głównie młodych ludzi, wyciągano siłą z tłumu i pakowano do podstawionych samochodów. Według świadków, wywieziono ich na komisariaty milicji bądź bezpośrednio do aresztów.
Aresztowano m.in. działaczy Młodego Frontu: Źmiciera Daszkiewicza, który w styczniu wyszedł z więzienia, i Artura Finkiewicza. Do aresztu trafił też jeden z organizatorów demonstracji, młody działacz Białoruskiego Frontu Narodowego (BNF) Franak Wiaczorka, syn lidera tej partii Wincuka Wiaczorki.
"Władze zastosowały nadzwyczajne środki. Czyniąc to, pokazują światu, że Białoruś jest dyktaturą bez swobody wypowiedzi ani swobody zgromadzeń" - powiedział Anatol Labiedźka, przywódca opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. Według niezależnej inicjatywy Karta-97, wielu demonstrantów zostało brutalnie pobitych; część aresztowanych ma połamane żebra, jest wielu z ranami głowy i twarzy. Dziennikarz agencji AP widział kobietę wciąganą do milicyjnego autobusu za włosy.
Jeszcze przed demonstracją władze zatrzymały prewencyjnie część opozycjonistów, niektórym wytoczyły procesy; znanego malarza, przewodniczącego Związku Białorusinów "Baćkauszczyna" Aleksieja Maroczkina skazano na 5 dni za rzekome przeklinanie w miejscu publicznym.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.