Kiedy w ubiegły wtorek Beb Bernanke, szef Federalnego Biura Rezerw ogłosił, iż Rząd planuje wprowadzenie na rynek 200 miliardów dolarów, a w zamian weźmie, otoczone ostatnio samymi problemami, pożyczki hipoteczne jako zastaw, giełda tak w Nowym Jorku, jak i w Toronto jakby obudziła się z zimowego letargu, a właściwie jakby otrząsnęła z siebie wszelkie obawy, czy może jeszcze być gorzej i czy zmierzamy nieustannie w stronę recesji.
Nowy Jork zanotował wzrost o ponad 400 punktów, zaś Toronto nie pozostało daleko w tyle, zamykając dzień o 373 punkty wyżej. To co stało się w Nowym Jorku, to największy od ponad pięciu lat wzrost poziomu giełdy.
Ta euforia została wywołana chyba tylko tym, iż kwota, którą zaproponował Rząd Federalny wydaje się być niebotycznie wysoka. Wielu zapomniało, że z tym manewrem z zastrzykiem gotówki dla "poobijanego" sektora finansowego mieliśmy już do czynienia pod koniec ubiegłego roku, kiedy to zaproponowano 40 miliardów dolarów. I wtedy to rozwiązanie wcale nie zadziałało. Dlaczego więc teraz miałoby być inaczej?
Wszystkie te manewry Bena Bernanki’ego zmierzają do tego, aby rozluźnić znacznie bardziej rygorystyczne obecnie regulacje, jeśli chodzi o udzielania pożyczek i aby banki znowu tę część swojej działalności uznały za priorytet. Problem jednak w tym, że nikt w zasadzie nie zna rozmiarów problemu. Bo mimo iż niektóre instytucje finansowe potwierdziły, że ich biznes jeśli chodzi o pożyczki nie wygląda najlepiej, jedynie nieliczne zdecydowały się, już na samym początku, dokonać analizy jak bardzo dotkliwe będą poniesione przez nie szkody. Dzisiaj mówi się o trylionie, lub nawet dwóch trylionach dolarów ulokowanych w dość kiepskich pożyczkach.
Dlatego też, po wtorkowej euforii, przyszła nieco chłodniejsza ocena sytuacji i giełdy nie reagowały już tak spontanicznie na to, co stało się we wtorek.
Najbardziej widoczne było to w kursie dolara amerykańskiego, kiedy to waluta ta zanotowała kolejny spadek w porównaniu z Yenem, euro i szwajcarskim frankiem. I już dzisiaj mówi się, że Federalne Biuro Rezerw będzie w zasadzie zmuszone do kolejnego cięcia jeśli chodzi o poziom stóp procentowych. Przewiduje się, że na posiedzeniu, które odbędzie się w przyszłym tygodniu, cięcie to wynosić będzie 75 punktów bazowych. A wszystko to po to, aby odwrócić ryzyko recesji.
Według niektórych analityków rynkowych, poczynania Federalnego Biura Rezerw przypominają podanie aspiryny pacjentowi, któremu niezbędna jest operacja, w nadziei, że wszystkie kłopoty jakoś same się rozwiążą. Bo z całą pewnością, posunięcia Bena Bernankiego są korzystne, ale jednak niewystarczające. Uważa się bowiem, że Federalne Biuro nie zareagowało wystarczająco szybko wtedy, kiedy kryzysem objęty był w zasadzie wyłącznie sektor finansowy. Teraz, kryzys ten przedostał się do wielu innych gałęzi gospodarki, a jego powstrzymanie i odwrócenie negatywnego trendu jest znacznie bardziej trudne i skomplikowane.
Widać to wyraźnie po poziomie wzrostu w handlu, który był znacznie niższy w lutym aniżeli w styczniu. Jest to o tyle znaczący wskaźnik, iż wydatki konsumenckie stanowią siedemdziesiąt procent amerykańskiej gospodarki.
Negatywna jest również prognoza jeśli chodzi o gospodarkę światową. Głównie dlatego, że istnieją uzasadnione obawy, iż spowolnienie w Stanach Zjednoczonych odbije się negatywnie na szybkości rozwoju w Azji.
Prognozy są dość pesymistyczne jeśli chodzi o następny kwartał. Uważa się wręcz, że obawa przed inflacją będzie głównym motorem niepewności inwestorów. Dopiero w drugiej połowie roku będzie można wykorzystać inwestycyjne możliwości wynikające z obniżonego poziomu stóp procentowych.
Wszystko to nie brzmi zbyt zachęcająco. Jedynie co pozostaje na pocieszenie, że jak nigdy dotąd, Federalne Biuro Rezerw i Rząd Federalny starają się za wszelką cenę odwrócić ryzyko recesji i używają do tego celu wielu instrumentów finansowych i oczywiście, ogromnych, niespotykanych dotąd kwot.
A wszystko to w roku wyborów prezydenckich w USA. Roku, w którym z założenia recesji być nie powinno, bo oznacza to, ni mniej ni więcej, tylko kłopoty dla partii, której przedstawiciele są obecnie u steru władzy.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.