W ubiegłym tygodniu ukazał się w list od pana D.G. z Mississaugi, w którym mowa jest o zniesieniu wiz wjazdowych dla Polaków do Kanady. Słowo ciałem się stało - wizy zostały zniesione z dniem 1 marca (sobota), ale czytając list zdałam sobie sprawę, iż nie mogę go zostawić bez komentarza.
Autor listu szeroko prezentuje swoją opinię na temat osób, które rzekomo nie kwalifikowałyby się na otrzymanie wizy wjazdowej, a teraz bez przeszkód będą mogły pojawić się w Kanadzie. Poza tym, autor również wypowiada się na temat tego, iż wizy są (teraz już: były) dobrą w sumie rzeczą, bowiem w sposób naturalny i uczciwy selekcjonują tych, którzy się kwalifikują, aby do Kanady wjechać, od tych, którzy się nie kwalifikują, bo są... "podejrzani", bowiem nie mają stałej pracy, domów, mieszkań - czyli czyhają na pracę oraz nielegalne pozostanie w Kanadzie. Dalej w liście czytam, że "jest tak, co tu ukrywać, że odmowy zawsze dostawali ci podejrzani…"
No cóż, wszystko inne to opinie i każdy ma prawo do swojej własnej, ale tego jednego nie mogę pozostawić bez komentarza. Nie wiem, skąd osoba pisząca tenże list ma tego rodzaju wiadomości, iż zawsze osoby "podejrzane" otrzymywały odmowy? Podejrzewam, że jest to również tylko opinia piszącego, a nie wiedza oparta o rzeczywiste statystyki. Nie mogą to być statystyki, bowiem zajmuję się prawodawstwem imigracyjnym od trzynastu lat i w ciągu swojej praktyki zawodowej pomagałam dostać się do Kanady wielu osobom, które otrzymały odmowę wizy wjazdowej z powodu… hm, właśnie bez powodu. Tak naprawdę, to powód miały - i to na dodatek bardzo poważny - aby do Kanady przyjechać! Naoglądałam się takich spraw mnóstwo, nasłuchałam skarg pokrzywdzonych niesprawiedliwą decyzją odmowną - proszę mi wierzyć - niejeden raz była to prawdziwa tragedia: osoba otrzymała odmowę, a w Kanadzie rozgrywała się jakaś naprawdę tragiczna sprawa! Bardzo często - o wiele za często - oficer imigracyjny podejmujący decyzję w Ambasadzie kierował się... sama nie wiem czym. Bo na pewno nie współczuciem, oraz na pewno nie przeanalizował całej sprawy z zaangażowaniem. Bo i kiedy? Tak naprawdę, to urzędnik podejmujący decyzję ma parę minut na przeczytanie dokumentów i podania, sprawdzenia wnioskodawcy i przeprowadzenia z nim rozmowy.
Jak łatwo w takich okolicznościach jest popełnić zwykły błąd i przeoczyć ważny fakt? Bardzo łatwo. Jak łatwo jest zaklasyfikować kolejną osobę do wspólnej kategorii: "podejrzani"? Bardzo łatwo. No cóż, będę miała na pewno o wiele mniej pracy (zbiję o wiele mniejszą fortunę!), bowiem ten rozdział - pomoc wnioskodawcom w przygotowaniu spraw o otrzymanie wizy wjazdowej - został zamknięty. Jestem bardzo zadowolona z tego obrotu rzeczy. Rozmawiałam z posłem Borysem Wrzesnewskym po sobotnim spotkaniu z panią minister imigracji na temat tego, że ta działka pracy - interwencje w Ambasadzie - została również zamknięta. Oboje jesteśmy niezmiernie zadowoleni, bowiem wiele tragedii dzięki temu zostanie na pewno wyeliminowanych. A czy rzeczywiście "nieudacznicy" będą tłumnie walić do Kanady? W tym samym liście czytamy, że przecież Europa jest otwarta. To co? Tylko ci "udani" jeżdżą do Europy?
Proszę przeczytać w moim cotygodniowym artykule o imigracji - opisuję tam ze szczegółami prawne zasady, którymi celnicy kanadyjscy będą się kierowali, kiedy zobaczą polski paszport.
Moje imię jest Marian Stefaniak - często ogłaszałem się w waszej gazecie - głównie w rubryce - poszukuję pracy. Otóż sytuacja życiowa zmusiła mnie i moją rodzinę do tymczasowego zamieszkania w Polsce - ponieważ teściowa moja oraz mój brat są poważnie chorzy - z tego powodu będzie wymagana nasza pomoc finansowa dla nich obojga. Z tego też powodu zwracałem się wielokrotnie do manager RBC-Royal Bank przy Dixon Rd-Islington o transfer wszystkich naszych oszczędności z tamtego banku, którego jesteśmy klientami. Wysyłałem listy, faxy, emaile i dzwonilem. Jak do tej pory bez żadnego skutku. Zrobiłem wszystko czego wymagał bank - podałem im w listach numer konta w Polsce, adres i nazwę Banku, również mój i mojej żony podpis w tym liście - podaniu. 25 lutego do Banku PKO w Bogatyni, tj. tam gdzie teraz tymczasowo mieszkamy dzwoniła pani - mówiąca po polsku, rozmawiając z władzami lokalnego Banku PKO - pani ta po przesłuchaniach i upewnieniach, że strony RBC, powiedziała, że pieniądze z Kanady - RBC będą przelane do Polski w przeciągu 24 godzin 26 lutego. Rozmawiałem z menagerką z RBC (Dixon-Islington) panią Laurą, która powiedziała mi, że pieniądze zostaną wysłane szybko. Korespodencję z RBC w sprawie mojej prośby prowadzę od grudnia 2007. Nie mam pojęcia o co chodzi, i dlaczego ten Bank po prostu mnie olewa - dodam, że jestem klientem tego Banku od ponad 25 lat.
Prosiłbym o opublikowanie tego listu w waszej gazecie, ażeby i innych ludzi ostrzec przed podobnymi kłopotami. Kiedyś myślalem, że komuna to ostatnie dno, ale system, jaki istnieje w społeczeństwie kanadyjskim jest takim samym szambem jak za czasów komuny w Polsce
Pozdrawiam Redakcję Gazety - może jednak ktoś mi pomoże w zaistniałym problemie, o co bym prosił redakcję Gazety lub kogoś z ludzi czytajacych ;Gazetę. Za chęć pomocy z góry dziekuję.
Wasz czytelnik
Marian Stefaniak z rodziną
Może mógły pomóc ktoś kto pracuje w banku? Oto adres e-mailowy pana Stefaniaka:
marianek2000@hotmail.com
Dziękujemy w imieniu
Czytelników za ostrzeżenie!
•••
"BLIND PERSONS ON SLOPES"
W ostatnią sobotę (1 marca 2008) w Oshawa Ski Club - niedaleko KIRBY, okolo15 km od Oshawa - najbardziej przyjaznym niewidomym narciarzom klubie - pojawiły się tablice jw. Oshawa Ski Club corocznie (już od ponad 30 lat) przyjmuje na swoje stoki niewidomych narciarzy ze swoimi opiekunami, czyli Guides – bez żadnych opłat za korzystanie z wyciągów.
Miejscowy Lion Club ze swoimi ochotnikami pracującymi w podobny sposób jak Guides, przygotował barbeque, aby poczęstować (znowu bezpłatnie) ciepłym posiłkiem całą grupę niewidomych narciarzy i ich opiekunów, goszczoną w OSC podczas obiadowej przerwy.
Było to jednocześnie zakończenie sezonu narciarskiego 2007/08 dla niewidomych narciarzy w Szkole HAWKS.
Dzieci i dorośli dotarli ze swoimi rodzinami, aby cieszyć się piękną pogodą i przyjemnością oglądania jak ich niewidome dzieci, czy partnerzy - szusują na stoku razem z innymi (widzącymi) narciarzami. Pełni podziwu dla programu, a jednocześnie bardzo pomocni i życzliwi są członkowie klubu, którzy służą pomocą na każdym kroku, rozumiejąc ważność tematu.
Szkoda, że nasza społeczność nie dorobiła się ani jednego podobnego obiektu.
Członkowie OSC są oswojeni z widokiem jeżdżących niewidomych (posiadają żółte, bardzo widoczne kurtki) narciarzy, gdyż widok taki mają co roku.
Jest to możliwe jedynie poprzez pełne zaangażowanie i zbudowanie programu przez Państwa Barbarę i Rona Lusherów ponad 30 lat temu. Państwo Lusher robią to z pełnym zaangażowaniem. Szkoła HAWKS umożliwia ludziom niepełnosprawnym poczuć się wolnym przynajmniej przez te krótkie momenty szusowania na nartach w dół stoku.
Są to przeważnie członkowie rodzin dobrze sytuowanych finansowo.
Polonia Przyszłości chciałaby to zmienić. Chcielibyśmy, aby takie same szanse miały dzieci (czy tez dorośli - jeżeli tylko będą chcieli) z rodzin uboższych. Jest to możliwe jedynie tylko wtedy, jeżeli będziemy posiadali jakieś pieniądze na ten cel. Bardzo zależy nam aby więcej niewidomych (szczególnie dzieci) mogło korzystać z tego programu i uczestniczyć w rekreacji na wolnym powietrzu.
Szkoła Hawks nie posiada żadnych dotacji - koszty (sprzęt, ubranie, dojazd) pokrywają rodzice lub opiekunowie.
Nie jest tajemnicą, że większość rodzin pilnuje podstawowych potrzeb swoich pociech i nie myśli o takich dodatkowych rzeczach jak rekreacja, która bardziej niż ludziom widzącym potrzebna jest niewidomym - jakby otrzymali jakąś pomoc, na pewno by się to zmieniło.
Dlatego nawołuję i namawiam od lat: nie bądźmy obojętni na ten - tak ważny - temat. Temat, który niestety jest ignorowany przez wszystkie programy rządowe. Po prostu programy te nie obejmują tak ważnej rzeczy jak udzielanie pomocy w rekreacji ludziom tak bardzo tego potrzebującym.
Naprawdę moglibyśmy (mam na myśli Polonię) zostać zauważeni w Kanadzie jako pozytywna społeczność, gdybyśmy dopomogli w realizacji tego programu -programu już istniejącego, czyli gotowego.
Ciągle mamy w posiadaniu obraz podarowany przez Panią Marylę Kwiatkowską (można go obejrzeć otwierając naszą stronę www.poloniaprzyszlosci.org ), po sprzedaniu którego zapewnilibyśmy jazdę na nartach dla wielu niewidomych, z rodzin mniej zamożnych. Niestety trzeba go najpierw sprzedać i ciągle szukamy nabywcy.
Można również dopomóc dzieciom niewidomym, wpłacając na konto charytatywne Nr 81529 w Naszej Credit Union, czy też przesłać czek do Polonii Przyszłości (215 Roncesvalles Ave., Toronto, ON M6R 2L6) z zaznaczeniem "rekreacja dla niewidomych". Nie mamy żadnych kosztów administracyjnych i wszystkie pieniądze uzyskane od Państwa przeznaczone będą na ten cel.
Rozumiem, że nie wszyscy czują ten problem, a szczególnie ci, którzy nigdy nie zetknęli się z nim - to naturalne. Ja też kiedyś nie wiedziałem jak to jest ważne. Trudno zrozumieć, dlaczego rekreacja dla niewidomych nie figuruje w programach rządowych?
Może dlatego, że ci ludzie (większość z nich) są tak ambitni, że potrafią własnymi siłami zorganizować takie kluby jak: TRAILBLAZERS, czy Blind Sailing Canada. Niestety, te dwa kluby są klubami tylko dla dorosłych niewidomych (sprawa ubezpieczenia).
Dzieci niewidome mogą korzystać z rekreacji jedynie w HAWKS Ski School.
Pomóżmy rodzinom, które borykają się na bieżąco ze zdecydowanie większą ilością problemów, mając niewidome dziecko w swoim domu. Dopomóżmy takim rodzinom i dzieciom niewidomym, aby nie popadały w depresje.
Proszę mi wierzyć, że ta grupa ludzi naprawdę potrzebuję wsparcia, a szczególnie ci z rodzin mniej zamożnych.
Proszę Państwa. Przyrzekam, że nie odstąpię od tematu, aż nie znajdę dla Nich wsparcia.
Tak dla przypomnienia: początkujący niewidomy narciarz, czy potencjalny "guide" (przewodnik), który musi być doświadczonym narciarzem - pierwsze kroki robią pod okiem bardzo doświadczonych instruktorów na terenie ośrodkanarciarskiego UPLANDS przy Yonge St. i Hwy #7. Potrzeba poświęcić na ten cel ok. 2 godziny tygodniowo.
Piszę razem o "guides" i początkujących narciarzach, gdyż temat jest absolutnie wspólny.
Aby pomóc młodym niewidomym narciarzom, potrzebni są doświadczeni narciarze.
Jak już pisałem, grupa ta pomału wykrusza się i potrzebni są zastępcy, którzy chcieliby to robić. Jako grupa etniczna moglibyśmy świecić wspaniałym przykładem - ludzi dobrej woli, pomagającym niewidomym. Jestem przekonany, że zyskalibyśmy wiele w oczach Kanadyjczyków. Wszystko jest pięknie zorganizowane i pracuje jak w zegarku, brakuje tylko pieniędzy i następnych chętnych do kontynuacji tak wspaniałego dzieła jakim jest HAWKS. Wierzę jednak, że taka kontynuacja będzie miała miejsce.
Myślę, że byłaby to wspaniała wizytówka naszej polonijnej społeczności i zrobilibyśmy wiele dobrego.
Zapraszam do współpracy
Leszek Kociuba
Tel. 416-253-4412
Polonia Przyszłości
www.poloniaprzyszłości.org
•••
Droga Redakcjo,
Piszę w sprawie "Naszej Klasy", o której ostatnio czytałem w felietonie p. red. Lilientala, a przedtem w reportażu red. A. Krupak. Jak wszyscy, i ja zajrzałem do niej, aby zorientować się co i jak.
Znalazłem swoją dawną klasę w technikum, a potem kolegów i koleżanki z roku na Polibudzie. Wpisałem się, nawiązałem kontakty - i wszystko skończyło się na jednym czy dwóch e-mailach i telefonach. Mieszkam w Kanadzie, a większość z nich w Polsce lub gdzie indziej w Europie, więc może to za duża odległość... Nie wiem. Okazało się, że po wymienieniu informacji o tym, co robimy, gdzie mieszkamy, ile mamy dzieci, psów i kotów, po przypomnieniu śmiesznych chwil ze szkoły czy ze studiów - nie wszyscy zresztą mają te same wspomnienia - nastąpiła cisza. Jakoś nie bardzo jest sens dalej to ciągnąć, ponieważ każdy jest zajęty i ma swoje życie i tak naprawdę, to dawne nie jest mu już potrzebne.
Może inaczej byłoby gdybym był na miejscu i można by się spotkać, dokądś wybrać razem poznać swoje żony i mężów i może dzieci. Ale tak na odległość, przez Ocean, chyba to nie działa.
Co innego red. Liliental, który w ten sposób znalezł bezcenne wiadomości o swojej Matce - to piękna historia, że ci ludzie pamiętają Ją i teraz mogą mu opowiedzieć rzeczy, których nie mógą wiedzieć. To jedna z piękniejszych funkcji tego portalu.
Poza tym jednak - nie jest to chyba coś, co utrzyma się na długo. Nie wszyscy mają czas i nawet ochotę na odgrzebywanie przeszłości, a jeżeli już - to tylko na chwilkę i na tym się to kończy.
Może jak ktoś ma dużo wolnego czasu po pracy, może siedzieć przyklejony do komputera. Ja mówię "pas".
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.