O godzinie 11.00 w sobotę miały miejsce dwie niezależne uroczystości - jedna w domu pogrzebowym w oddalonym o 350 km od Vancouver Kamloops, gdzie mieszka Zofia Cisowski, matka zabitego 14 października taserem na lotnisku w Vancouver Roberta Dziekańskiego, a druga na lotnisku w Vancouver, gdzie świeży imigrant, mający rozpocząć nowe życie w Kanadzie, zakończył je przedwcześnie i niespodziewanie, w wieku zaledwie 40 lat.
Foto Jerzy Kuśmider
Ta druga uroczystość, jak opowiedział "Gazecie" Ludwik Tokarczuk, prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej, Okręg BC, została zorganizowana spontanicznie z inicjatywy studentki, która nie mogła pojechać do Kamloops. Zaapelowała na internetowym portalu Facebook, aby wszyscy, którzy chcą pożegnać Roberta Dziekańskiego, zebrali się na lotnisku w Vancouver dokładnie o tej samej godzinie, kiedy w Kamloops odbyć się miała uroczystość Celebration of Life.
Okazało się, że na apel zareagowało około 700 osób. Prezes Tokarczuk objął spotkanie patronatem Kongresu, kiedy skontaktował się z nim w tej sprawie zarząd lotniska. Uroczystość składała się z modlitwy, spontanicznych przemówień. Były świece i dużo kwiatów.
Uroczystość w Kamloops, według relacji, jaką przekazali "Gazecie" państwo Danuta i Ludwik Tokarczukowie, była piękna, wspaniale przygotowana i prawdziwie poruszająca. Pojawili się na niej dziennikarze wszystkich głównych mediów, a także wiele osób, które pragnęły okazać współczucie i wsparcie matce Roberta Dziekańskiego Zofii Cisowski.
Uroczystość prowadziła pastor Mary Widmir z Kamloops, a piękną homilię, jak opowiada Danuta Tokarczuk, wygłoszoną z głębi serca, bez kartki, wygłosił irlandzki ksiądz katolicki Nicolas Forde z Kamloops. Mszę koncelebrował ojciec Waldemar Karciarz z Kamloops.
Przepięknym akcentem, nadającym ceremonii dostojnego podniosłego tonu, zdaniem Danuty Tokarczuk, był występ kwartetu kanadyjskiego Blue Moon band, śpiewającego utwory gospel.
Oficjalnymi gośćmi byli Maciej Krych, Konsul Generalny RP w Vancouver, Ludwik Tokarczuk, Prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej BC, Trudy Dirk, Kamloops Immigrant Services, Arjun Singh, radny z Kamloops, Riki Bagnell, matka Roberta Bagnella, który zmarł po ataku taserem w Vancouver 23 czerwca 2004 roku, prowadząca stronę internetową TRUTH ... not TASERS. http://truthnottasers.blogspot.com.
Mowę pożegnalną wygłosił przyjaciel rodziny Jurek Baltakis, który opowiedział o życiu Roberta Dziekańskiego i jego przyjeździe do Kanady. "Nowy imigrant Robert dojechał tylko na lotnisko w Vancouver i być może przejdzie do historii jako ten, który miał najkrótsze życie jako kanadyjski imigrant".
Jurek Baltakis opowiadał o wielkiej pasji Roberta, jaką była geografia. Tylko jedna z jego walizek wypełniona była ubraniami, a pozostałe dwie - mapami, atlasami i czasopismami takimi jak National Geographic. Roert znał wszystkie nazwy rzek, jezior i stolic na świcie. Do trumny włożono mu dwie strony z pisma National Geographic. Zawsze pamiętał o urodzinach i imieninach matki, którą bardzo kochał. Na kartce wysłanej z takiej okazji pisał różne cytaty, m.in. "Ludzie stają się dobrzy poprzez praktykowanie dobroci; rzadko się zdarza człowiek dobry z natury."
Danuta Tokarczuk wspomina jako wspaniały sposób na to, aby obecni mogli wczuć się w stan ducha Roberta na lotnisku w Vancouver, mały eksperyment, który w czasie swojej mowy przeprowadził Jurek Baltakis. Poprosił po polsku, aby wszyscy podnieśli prawą rękę. Ponieważ większość zgromadzonych była anglojęzyczna, wszystkie te osoby czuły się zakłopotane, nie wiedząc, co robić. Tak właśnie czuł się Robert na lotnisku, nie rozumiejąc tego, co wokoło niego się działo, a do tego głodny, spragniony i przez wszystkich zignorowany.
Jurek Baltakis wspomniał swój przyjazd z żoną i dziećmi 20 lat temu - on otrzymał wszelką pomoc, ale Robert i Zofia nie mieli takiego szczęścia.
Jurek Baltakis zakończył wyrażając nadzieję, że nic takiego już nigdy się nie stanie, a także prosząc wszystkich, aby, pamiętając o słowach przytoczonych przez Roberta w kartce do matki, czynili dobro, każdego dnia, wobec wszystkich.
W swoim wystąpieniu prezes Ludwik Tokarczuk zapewnił Zofię Cisowski, że jakkolwiek nikt nie może zwrócić jej syna, wszyscy dołożą starań, aby winni odpowiedzieli za to, co się stało i aby nic takiego już nigdy się nie powtórzyło.
W czasie ceremonii odtworzono także nagraną w dwóch jązykach piosenkę pożegnalną, przysłaną z Toronto. Był też przygotowany przez dom pogrzebowy, jako dar dla bliskich zmarłego, z dostarczonych zdjęć pokaz slajdów z życia Roberta i jego najbliższych.
Po zakończonej ceremonii, Zofia Cisowski wygłosiła przed domem pogrzebowym kilka słów do zebranych, dziękując wszystkim za przybycie i za tak wiele serca i wsparcia.
-----------
Mowa pożegnalna Jurka Baltakisa:
Hi.
My name is Jurek Baltakis.
In Kamloops we have a very small Polish community, so we are all very close and know each other well. The last 4 weeks have brought us closer than ever before. Unfortunately we did not have a chance to meet and welcome a new member of our community.
As a new Canadian immigrant Robert made it only as far as Vancouver airport, possibly going into the history books as the shortest life of a Canadian immigrant ever.
Robert was born 40 years ago in Bielawa, a mid sized town, in the south west of Poland.
As a young boy he moved with his mother to a much larger town Gliwice where Zofia could find a better job to support him. Life for a single mom was not that easy in Poland at that time.
In Gliwice he graduated from the technical High school as a miner. This was a very popular occupation in Glivice, which is famous for its pit coal mining industry. After upgrading his training, he enjoyed working in construction before immigrating to Canada.
Like I said before I did not have a chance to meet Robert but in the last 4 weeks I have learned a few amazing stories about his life.
Just imagine yourself, you are leaving Canada and going to some unknown country 9000km away. You have only 3 small suitcases. What would you take with you? Tough decision, is it not?
Not for Robert. He stuffed one suitcase with some clothes and gifts for relatives and two suitcases full of geography books, atlases and magazines like National Geographic.
As Zofia has said he was a geography freak. He knew the names of major rivers, lakes and capitals on every continent on the earth.
And You know what?
He was buried with two front pages of National Geographic.
One of them was showing Poland and the other Beautiful BC.
2 weeks ago when Zofia said her final goodbye to Robert, she brought these two pages so he can make his last trip to eternity and remember that he was a Polish–Canadian.
One more thing, which comes to my mind, is Robert's love to his mom.
He always remembered Zofia's birthday, namesday (a European tradition) and sent nice post cards from every trip he went on. And as you will see on the slide show, not only was his handwriting one of a kind but the content was very nice and thoughtful.
Just take a look on the last page of the memorial card. This is from the post card Robert sent to his mom Zofia:
Quotations:
"Ludzie staja sie dobrzy poprzez praktykowanie dobroci,
rzadko sie zdarza czlowiek dobry z natury."
"Dobroc istnieje wcale nie po to by z niej korzystac"
"Dobroc nie moze wyplywac ze slabosci tylko z potegi"
Gliwice, 26/07/2006
Free translation of Roberts notes to his mom:
People become good by doing good; it is rare that a person is good by nature alone.
Goodness does not exist so one can make use of it.
Goodness does not flow from a place of weakness but one of power.
Just from the quotations he wrote to Zofia I can say that Robert would be a great Canadian Citizen and we would be all very proud of him.
Now I would like to try a small experiment here.
"Wszyscy ktorzy mowia po Polsku prosze podniesc prawa reke do gory."
(put your right hand up)
[ wait for 5 seconds or long enough for the English speaking people feel a little confused ]
[ repeat Polish instructions ]
I can see that most of you are confused and cannot follow this simple instruction.
Looks like you do not understand Polish.
This is how Robert felt for over 9 hours at the airport.
Lost, confused, thirsty and hungry and ignored by all.
I made the same trip over 20 years ago. With two small children, Maria and I, we arrived at Vancouver airport tired and our hearts pounding. We were so uncertain and afraid. Fortunately people from immigrant services welcomed us and helped us at the Vancouver and Kamloops airports. They were like guardian angels for us.
Robert was not so fortunate. The airport services failed him and Zofia. There were no guardian angels or any other helpful human beings working there to prevent this tragedy.
There are many questions which need to be answered and I am certain that one day they will, that Robert's tragic death will leave us this legacy and this will never happen again.
In closing, let Robert's spirit live on in each of you. Love your mother, father, family and friends as Robert loved Zofia and his family. Let your love reach out to Zofia and the rest of Robert's family to comfort them and sustain them.
In Robert's words, it is rare that a person is good by nature alone
People become good by doing good.
Today when you leave here, do something good. And tomorrow, when you get out of bed, make it your first choice to do something good. And everyday after that, do good things.
People become good by doing good, Robert said.
You become good by doing good.
Be good people.
•••
Ludwik Tokarczuk
Eulogy
On behalf of the Canadian Polish Congress, all polish organizations and the whole polish community I am here to give our condolences to you Zofia Cisowski.
Please, know that our hearts goes to you and our thoughts and prayers are with you at this most difficult and daring time of your life.
Robert’s life was cut short and your life will never be the same.
We can only offer prayers and support.
I would like to thank everybody who demonstrated willingness to help, offered their support and are willing not to forget. I would like especially to thank our Consul General and the polish government for demonstrating the highest involvement in assisting us in this crisis.
Zofia we will never be able to bring your son back, but we will try our best to make sure that people responsible for his tragic death, will be brought to justice, and by doing so, we hope that lessons will be learn which in a process will prevent of any such occurrence in the future and therefore Roberts death will not be in vain.
God bless you.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.