Tasery (inaczej: paralizatory) to broń ręczna, wysyłająca ładunek elektryczny do 50 tysięcy wolt na odległość do 10,6 metrów. Ładunek ten jest w stanie "przebić się" przez ubranie o grubości do pięciu centymetrów.
Niepotrzebna śmierć naszego rodaka, Roberta Dziekańskiego, na lotnisku w Vancouver uświadomiła nam, jak niebezpieczną bronią są używane przez policjantów tasery. Co więcej - jak się okazuje, jest to broń, o której skutkach nikt nie wie zbyt wiele.
***
Tasery (inaczej: paralizatory) to broń ręczna, wysyłająca ładunek elektryczny do 50 tysięcy wolt na odległość do 10,6 metrów. Ładunek ten jest w stanie "przebić się" przez ubranie o grubości do pięciu centymetrów.
Broń powoduje oszołomienie ofiary poprzez porażenie jej mięśni. Niezależnie od osobistej tolerancji na ból, osoba, do której oddano strzał paralizatorem, upada na ziemię i nie jest w stanie się poruszyć.
Historia nazwy "taser" jest bardzo niewinna. Ta niebezpieczna i tajemnicza, bo nie do końca jeszcze broń wzięła swoją nazwę od serii opowiadań dla dzieci o przygodach Toma Swifta, napisanych na początku XX wieku. TASER to skrót od "Thomas A. Swift Electronic Riffle", tytułu jednej z historyjek.
***
Tasery produkuje firma amerykańska z Arizony, Taser International. Firma ta specjalizuje się w produkcji różnych typów broni paraliżującej.
Taser International zaopatruje w broń rażącą ponad 11 tysięcy organizacji z 44 krajów na świecie. Zaopatrują się tam służby bezpieczeństwa, więziennictwo, wojsko itp. Od 1988 roku policja zakupiła ponad 260 tysięcy taserów.
Jak się okazuje, produkcja taserów to dobry biznes. W minionym tygodniu prasa podała, że w trzecim kwartale tego roku dochód ze sprzedaży taserów wzrósł dwukrotnie - z 28,5 milionów do 18,3.
Firma "rzuciła" właśnie na rynek nowy rodzaj broni paraliżującej, "Taser C2". Jest to produkt przeznaczony dla osób cywilnych, kóre potrzebują go w celach obronnych.
Wietrząc zapotrzebowanie rynku na swoje produkty, Taser International planuje wprowadzenie do sprzedaży w 2008 roku dwóch kolejnych rodzajów taserów - "Shockwave" i "eXtended Range Electronic Projectile".
Nic dziwnego, że przy tak dużym zapotrzebowaniu na jej produkty, stale wzrasta wartość akcji firmy. Podczas gdy w roku 2006 wynosiła ona 4 centy, to w tym roku akcje osiągnęły wartość 9 centów.
***
W Stanach Zjednoczonych tasery nie są uznawane za "broń palną". Korzystanie z nich przez osoby cywilne nie jest zabronione w większości stanów.
Jednak ze względu na poważne skutki, jakie wywołuje użycie tej broni, w niektórych miastach USA istnieją restrykcje w kwestii korzystania z tej broni przez osoby cywilne. Istnieje tam jednak możliwość starania się o uzyskanie specjalnego zezwolenia, przez osoby, zainteresowane zakupem tej broni.
***
W Kanadzie używanie taserów jest generalnie zabronione. Na podstawie specjalnego zezwolenia może ich używać jedynie RCMP. Podobnie ma się z ich sprzedażą. Tylko jedna firma ma monopol na sprzedaż tej broni w naszym kraju. Zaopatruje się w niej, oczywiście, RCMP. Każdy zakup tej broni jest skrzętnie rejestrowany.
Tasery wywołują wiele kontrowersji, nie tylko w Kanadzie. Policjanci zwracają uwagę na wyjątkową użyteczność tej broni w sytuacjach, gdy ma się do czynienia z niebezpiecznymi osobami, używającymi przemocy. Jak twierdzi policja, tasery pozwalają na obezwładnienie takiego osobnika, bez konieczności zabijania go. Dla policjantów jest także ważne, że zabłąkana kula nie trafi przypadkowego przechodnia czy gapia.
Kapitan kanadyjskiej policji, Gillis, który zajmuje się szkoleniem policjantów w zakresie użycia taserów, twierdzi, że najnowsza historia policyjnych interwencji udowadnia, iż tasery zaoszczędziły policjantom biorącym udział w interwencjach konieczności użycia broni o jeszcze większej sile rażenia.
"Gdy używa się broni palnej, istnieją tylko dwa rezultaty takiego działania - śmierć lub zranienie przeciwnika, które często prowadzi do trwałego uszczerbku na zdrowiu", twierdzi.
Liczni krytycy używania taserów przez policję argumentują, że skutki działania broni nie są do końca zbadane naukowo. Przytaczają dane, z których wynika, że od 2001 roku w Ameryce Północnej zginęło od taserów ponad 50 osób. Wszystkie te zgony zostały spowodowane skutkami elektrycznego szoku.
(Na swojej stronie internetowej kompania produkująca tę broń stwierdza, że o nieszkodliwości taserów zadecydowali "niezależni eksperci", zatrudnieni przez Taser International.)
Gdy nastąpi śmierć osoby, wobec której użyto tej broni, największym problemem dla koronerów, orzekających o przyczynie zgonu jest to, że trudno jest wyraźnie i z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że to właśnie szok elektryczny był bezpośrednią przyczyną śmierci danej osoby. Zawsze znajdowały się inne przyczyny, które mogły być uznane za bardziej prawdopodobne.
Przełom w tym orzecznictwie nastąpił w 2005 roku, gdy lekarz z Chicago, po przeprowadzeniu sekcji zwłok nagle zmarłej po interwencji policji osoby, stwierdził, że przyczyną jej śmierci było tylko i wyłącznie użycie wobec niej tasera. Lekarz wydał tę autorytatywna opinię pomimo, że zmarły miał w organizmie dużą ilość narkotyku.
Śmierć Roberta Dziekańskiego na lotnisku Vancouver International Airport, wzmogła falę krytyki, z jaką spotyka się w Kanadzie fakt zezwolenia policji na użycie tej niebezpiecznej i nie do końca zbadanej naukowo broni. Pomimo że nie ma jeszcze oficjalnych wyników dochodzenia w tej sprawie, już wiadomo, że policja wypracowała teorię, jakoby Dziekański zginął z powodu tzw. "excited delirium", stanu, powodującego nieregularne bicie serca i - w konsekwencji - śmierć.
Krytycy tej linii obrony słusznie jednak podnoszą, że "excited delirium" nie jest oficjalnie uznawaną przez medycyną jednostką chorobową.
Już po śmierci Dziekańskiego, z powodu użycia tasera zmarł w Montrealu inny młody człowiek, Quilem Registre. Był on siedemnastą ofiarą użycia tej broni przez policję w Kanadzie.
***
Policja w Kanadzie wysuwa argument, że od czasu ich wprowadzenia w 1999 roku, tasery uratowały życie ponad czterem tysiącom osób.
Nie wszyscy policjanci są tak bezkrytyczni w kwestii użycia tej broni. Zdaniem wielu, należy co najmniej uznać je za broń śmiercionośną.
Sierżant sztabowy Peter Sherstan wyraził - w audycji radiowej CBC Radio - swoją opinię o tym, że użycie przez policję tej broni może być jednak tragiczne w skutkach. Na końcu swojej wypowiedzi, zaznaczył jednak, że należy wciąż mieć w polu widzenia korzyści, płynące z użycia broni, szczególnie oczywiste w porównaniu z istniejącą dla policjantów alternatywą.
Po śmieci Roberta Dziekańskiego Amnesty International Canada ponownie zażądała, by wstrzymano zezwolenie dla policji na użycie taserów, przynajmniej do czasu przeprowadzenia kompletnych badań tej broni.
"Jest oczywiste, że policja powinna starać się o to, by w czasie akcji używać jak najmniej niebezpiecznej broni", stwierdził Alex Neve, sekretarz generalny organizacji. "Lecz nawet w takim wypadku, gdy korzysta się z tej alternatywy, społeczeństwo ma prawo do pełnej i rzetelnej informacji na temat działania takiej »alternatywnej broni«. Musimy wiedzieć, jakie ryzyko jest związane z jej użyciem".
Jedna z działaczek Amnesty International z Quebecu twierdzi, że jak dotąd nie przeprowadzono niezależnej ekspertyzy taserówi. Fakt, że policjanci próbowali testować ją, używając na sobie, jej zdaniem, o niczym nie świadczy, gdyż jest to grupa osób o szczególnie dobrej kondycji fizycznej. Natomiast jest już wiadome, że użycie taserów wobec osób znajdujących się na przykład pod działaniem narkotyku, może okazać się tragiczne w skutkach. Należałoby więc przetestować broń pod kątem jej użycia wobec takich osób.
W Kanadzie istniało kilka prób testowania taserów na zwierzętach. Stwierdzono na przykład, że są one bronią śmiercionośną, jeżeli używa się ich wobec świń z wszczepionym rozrusznikiem. Dziesięć lat później stwierdzono, że broń o słabszej sile elektrycznego rażenia niż tasery, zwiększa ryzyko zatrzymania pracy serca u osób cierpiących na dolegliwości serca.
Ponadto, zdaniem krytyków, uznanie taserów za broń całkowicie bezpieczną może doprowadzić do sytuacji, w jakiej policjanci nabiorą skłonności do jej nadużywania. Na razie, policjanci kanadyjscy nie mają nawet ściśle określonych zasad używania taserów. Generalną zasadą zdaje się być, że nie należy używać ich więcej niż trzykrotnie wobec jednej osoby w czasie jednej akcji. Lecz nawet ta ogólnie zarysowana zasada może ulec modyfikacji, w zależności od sytuacji.
W czasie szkoleń funkcjonariusze dowiadują się między innymi tego, że użycie taserów wobec osób chorych umysłowo, czy tych, które znajdują się w określonym stanie psychicznym związanym z użyciem przez nie przemocy, jest bezskuteczne. Jak wynika na przykład z poruszającej historii śmierci Kelvina Geldarta, nauka ta często "idzie w las".
5 maja 2005 roku, z oddziału psychiatrycznego szpitala Moncton Hospital w Nowym Btunszwiku, niezauważony przez personel szpitala, wyszedł na ulicę Kevin Geldart, pacjent tegoż oddziału. Kilka godzin później mężczyzna zginął wskutek akcji policjantów, którzy próbowali aresztować go. Ten ważący 300 funtów człowiek nie był łatwym przeciwnikiem dla czterech policjantów, którzy użyli tasera wielokrotnie.
Gdy funkcjonariusze w końcu zakuli Geldarta w kajdanki i spętali mu nogi, uświadomili sobie, że ich przeciwnik nie oddycha. Jego zgon stwierdzono w pobliskim szpitalu.
Rozprawa mająca na celu ustalenie przyczyn śmierci Geldarta odbyła się w lutym tego roku. Stwierdzono co prawda, że akcja policji została spowodowana agresywnym postępowaniem poszkodowanego, który był w stanie delirium, lecz niepotrzebna śmierć Geldarta nie poszła jednak na marne. Wydano zalecenie, by policjanci zostali bardziej dokładnie przeszkoleni w zakresie używania taserów.
Naczelny koroner Nowego Brunszwiku, Diane Kelly, zasugerowała, by prowincja powołała niezależną agencję, której zadaniem byłoby prowadzenie dochodzeń w sytuacjach, gdy osoby zatrzymane, umierają.
***
Nie jest dobrze, gdy komukolwiek nadaje się prawo do używania broni o nie do końca zbadanej sile i skutkach jej użycia. Jest bardzo źle, gdy w wyniku użycia tej broni, która powstała w celu uniknięcia bardziej poważnych skutków, ginie człowiek. Po, owocnej w mocne postanowienia naprawy sytuacji, tragedii Geldarta doszło do wielu innych, niepotrzebnych śmierci.
Ile jeszcze trzeba dowodów na to, że tasery nie są, jak wskazywałaby na to ich nazwa, niewinną zabawką?
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.