Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 22 stycznia, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Kabaret pod Bańką

X Kabareton - strzał w 10
Małgorzata P. Bonikowska
Feb 12, 2007
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


No i bądź tu mądry i pisz wiersze... Jak napisać recenzję z sześciogodzinnego maratonu śmiechu, i to w dodatku jubileuszowego? W zeszłym roku, po IX Kabaretonie, pisałam, że ciekawe, czym zaskoczy nas Kabaret pod Bańką i jego goście w dziesiątej, okrągłej edycji. I co? Okazało się, że zawsze coś wymyślą. A inni im pomogą.


Inni pomogli

Ten punkt programu miał miejsce w drugiej (z trzech) części, ale ponieważ jest szczególny - u mnie będzie na początku. W piątek został zapowiedziany, a na sobotnim programie zrealizowany przez cały garnitur najwyższej dyplomacji RP. Był sam pan Ambasador RP w Kanadzie Jego Ekscelencja dr Piotr Ogrodziński, Konsul Generalny RP w Toronto dr Piotr Konowrocki z małżonką - i ta trójka dokonała uroczystego udekorowania trzech kabaretowych mężczyzn - Wojciecha Gawendy, Jana Kornela i Andrzeja Pugacewicza - medalami "Zasłużony dla kultury polskiej" przyznanymi im przez Ministra Kultury RP (on nie przyjechał, ale na pewno chciał).

Były mowy dyplomatyczne, ale na szczęście kabaretowo-lekkie, i mowy wzruszonych, ale zawsze dowcipnych, laureatów (prawie jak na Oscarach), a publiczność szalała. Magda Papierz z wrodzoną skromnością wspomniała, że ona już kiedyś dostała taki medal - damy pierwsze. Ale serio - należało się jak mało komu i miłośnicy Bańki byli wniebowzięci.

Odznaczona trójka


Odznaczoan trójka z Ambasadorem (drugi z prawej) i Konsulem Generalnym (pierwszy z lewej)


Pomógł też redaktor Marcin Michrowski z TV Polonia (na co dzień dziennikarz Programu I TV), delegowany do nakręcenia 25-minutowego programu o X Kabaretonie. Wraz z Rychem Pawłowskim biegali z kamerą i w piątek i w sobotę, pytając o opinie widzów, przesłuchując wykonawców i generalnie dodając całej sprawie dodatkowej rangi.


Pomysł na początek

Zwykle na imprezach rozrywkowych najważniejszy jest finał. A tu finał okazał się tak samo ważny jak pierwszy numer na tzw. dzień dobry. Pomysł rewelacja - oto przebój kabaretowy, śpiewany co roku "Ty jesteś taki jak ja", zaśpiewała, owszem, we frakach, ale nie nasza piątka pod Bańką, lecz... młode pokolenie. Wspaniała grupa wokalno-teatralna MAVO Academy of Arts and Music, czyli wychowani, wyszkoleni przez Kabaret pod Bańką ich następcy. Za chwilkę na scenę wkroczyli w wersji za lat 30 - z laskami, chodzikami, aparatami słuchowymi - staruszkowie z oryginalnej Bańki. Czy wizja przyszłości? Pewnie tak. Co prawda przy tempie, w jakim dzieciaki z MAVO się rozwijają artystycznie, kto wie, kiedy ta detronizacja nastąpi... Na razie pokazały klasę i dojrzałość (prawie) dorosłych wykonawców, racząc publiczność przez dwa wieczory próbkami swych talentów, m.in. ze spektaklu poświęconego Markowi Grechucie.

Powitało nam młode pokolenie


Bańka w wersji za lat...



Kabaret pod Bańką

Było kilka wspomnieniowych numerów, tych najbardziej przez publiczność ukochanych. Rewelacyjne pieski, niezapomniani generałowie - to skecze, których nie powstydziłyby się najlepsze kabarety w Polsce. Ale gospodarze przygotowali też zupełnie nowy, kolejny skecz-hit - w czołgu, na pustyni, dwaj żydowscy żołnierze Wojtek Gawenda i Andrzej Pugacewicz jak zwykle wywoływali i tekstami i swoją grą paroksyzmy śmiechu.

Wojtek Gawenda i Andrzej Pugacewicz w skeczu "Generałowie"


Każdy Bańkowicz osobno pokazał co miał najlepszego. Magda Papierz była uwodzicielska i seksowna w piosence "Jestem cool (kul?)" i pełna energii dynamitu i rozkosznie śmieszna w "L'Amour". Monika Goździk-Kowalczuk, która na Kabareton przyjechała specjalnie z Polski, gdzie od pewnego czasu z powodzeniem realizuje powrót do zawodu aktorskiego, jak zawsze autoironiczna, nieco neurotyczna, pokazała wielką klasę wokalno-aktorską w swoich monologach i piosenkach i, jak zawsze na Kabaretonie, towarzyszyła Wojtkowi Gawendzie w jakże aktualnych wiadomościach. Wojtek Gawenda, autor większości tekstów, elegancki konferansjer z klasą, jak zawsze na Kabaretonie przepoczwarzał sią w mgnieniu oka w stworzoną przez siebie szaloną postać DJ Zaka, w której rozśmieszał publiczność do łez komentarzami, dowcipami i samą naturą ekscentrycznego, zadowolonego z siebie megalomana. Aktorski talent Andrzeja Pugacewicza pozwala mu wcielić się w najróżniejsze postaci, z których każda jest sama w sobie perełką. A talent muzyczny pozwala nie tylko komponowć muzykę, ale znakomicie wykonywać charakterystyczne piosenki takie jak tegoroczna "Melancholija".

Kabaret pod Bańką jest z każdym rokiem coraz lepszy, i w dodatku w pełni profesjonalny we wszystkim czego się tknie - znakomite pomysły, świetne, celne teksty, doskonała muzyka, pomysłowe kostiumy i rekwizyty, a do tego - przecież to oni dbają o każdy szczegół wielkiego przedsięwzięcia zwanego Kabaretonem. I cała machina gra, mimo dzesiątków nieprzewidzianych sytuacji. Za to im - chapeau bas!

Andrzej Pugacewicz i Claudia Czechowski w piosence Marka Grechuty "Nie dokazuj"


Gra nie tylko każdy szczegół, ale orkiestra symfoniczna Kabaretu pod Baśką, czyli niezastąpieni, wierni muzycy - Jan Kornel (czcigodny laureat!), Tadeusz Drużdżel i Jerzy Węglewski.


Goście

Kabareton to ex definitione zlot kabaretowych tuzów - i z tego kontynentu i z tamtego (starego).

W tym roku po raz pierwszy goście nie występowali w blokach programowych, lecz ich numery były poprzeplatane numerami innych. Taki misz-masz - pomysł znakomity. Tak trzymać przez następną dekadę.

Od numeru drugiego Kabaretony uświetniają kabaretowe tuzy z Polski. Pierwszym gościem była Dorota Stalińska i właśnie ona powróciła na jubileusz. A knni? Marian Opania na III Kabaretonie, Stefan Friedmann na IV, na V Jacek Fedorowicz, na VI Roman Kłosowski i Maciej Damięcki, na VII Barbara Wrzesińska i Emilia Krakowska, na VIII Tadeusz Drozda i na IX Jan Pietrzak.

Na X Kabareton powrócił po dwóch latach niestrudzony kpiarz Tadeusz Drozda.

Dorota Stalińska zaprezentowała program nie tylko śmieszny, chociaż humoru nie zabrakło, w jej unikalnym autoprześmiewczym stylu, ale także liryczno-refleksyjny i bardzo osobisty. Usłyszeliśmy kilka utworów z jej najnowszego, trzeciego tomiku poezji "Agape" - pięknych, głębokich wierszy, emanujących ciepłem i miłością. To było krótkie, ale intensywnie osobiste spotkanie z tą znakomitą aktorką, która potrafi czarować głosem i w śpiewie i w recytowaniu poezji.

Dorota Stalińska


Tadeusz Drozda nie przestaje zadziwiać błyskotliwością komentarza na temat współczesnej Polski. Jak mało już kto w Polsce, uprawia ze smakiem satyrę polityczną, a że idzie pod prąd, jak zawsze (z przekonania, a nie z przekory, chociaż może z przekory też), nie jest kochany. Uwielbiana przez widzów "Herbatka u Tadka" zniknęła z Telewizji jak kamfora - dlaczego dowiedzą się Państwo już wkrótce z wywiadu, którego udzielił "Gazecie". Jego występ to nieprzerwana kpina z tego, z czego nie da się nie kpić - inaczej trzeba by płakać. Drozda jest przewrotny, potrafi śmiać się też z siebie, a to rzadka cecha, dodająca jego tekstom jeszcze więcej blasku. No cóż, chichot do kwadratu, od początku do końca.

Tadeusz Drozda okazał się też utalentowanym wiolonistą


Kabaret pod Bańką gości od samego początku kolegów ze stolicy - Kabaret "Po Ósmej". Siódemka ottawskich kabareciarzy rozbawiła publiczność pomysłowymi scenkami, dobrymi piosenkami, a szef - Roman Górny, wspomagał gospodarzy konferansjersko, chwilami obejmując rolę współgospodarza. Ottawski męski balet w czarnych rajstopach z kwiatkami pod seksownymi brzuchami pozostanie na pewno jednym z kabaretonowych przebojów. Podobnie jak skecz z siusianiem, który ocierając się o granicę dobrego smaku, nigdy jej nie przekroczył. Czarek Cichoński wspaniale zaśpiewał rozczulającą piosenkę o tym jak chciałby być biustonoszem (i dlaczego), a pełna temperamentu Rosjanka, piękna Galina Sokołowa, dała popis swego kunsztu wokalnego, przy akompaniamencie kolejnego gościa - wirtuoza skrzypiec Wasyla Popadiuka.

Męski balet z Ottawy


Piękna Galina Sokołowa


Wasyl jest nasz, stąd, ale rodem z Ukrainy. Potrafi ze skrzypiec wydobyć dźwięki dowolnego instrumentu, a jego wyczyny smyczkiem i bez graniczą z ekwilibrystyką. W piątek wywołany do bisu pokazał też swoją maestrię w repertuarze lirycznym. Mało kto gra tak jak on, a jego talent jest doceniany licznymi nagrodami i dziesiątkami koncertów na najbardziej prestiżowych scenach. To wspaniale, że jedną z nich jest nasza, kabaretonowa.

Wasyl Popadiuk


Kabareton prezentuje także tradycyjnie wykonawców indywidualnych.

Znana z jazzowych sukcesów wokalistka Ola Turkiewicz już dwa lata temu zaskoczyła i zadziwiła wszystkich swoim komediowym talentem, który od tego czasu jeszcze się rozwinął. W monologu żony skazanej za znęcanie się nad mężem, pokazała solidny warsztat aktorski i duży temperament, który potwierdził się w drugim numerze - piosence-modlitwie o męża - byle bogatego!

Adam Burak skończył ponoć siedemdziesiątkę, ale werwy w nim moc. Jest uroczy w swoich monologach, w których najczęściej śmieje się sam z siebie, jak ulubionych jego tekstów i jego idol, niezapomniany Marian Załucki. Piosenki Buraka często nawiązują do dawnych Hemarowych tradycji i do kabaretu w stylu Ludwika Sempolińskiego. To właśnie z jego repertuaru pochodziła wybrana - inna na każdy z dwóch wieczorów - piosenka. Adam Burak to wielki ulubieniec torontońskiej publiczności, która ceni go za delikatność, wielką kulturę sceniczną i ten już rzadko spotykany kabaretowy czar. Wkrótce jego benefis w After Hours Club - Burak Show.

Marian Kamiński wywołał ogromną furorę chińskim numerem, który wykonywał na jednym z pierwszych Kabaretonów, a także piosenką "Czołgiem po ulicach". Tym świetnie zaśpiewanym utworem przypomniał nieodżałowanego Jacka Janowskiego, jego piosenki i występy, także na Kabaretonach, gdzie wraz ze swoją Szufladą Jacek bywał i śpiewał.

Spotkaliśmy się także z Wacławem Bielawą, który wystąpił w monologu przegranego życiowo pantoflarza-Żyda, zagranym z dużym smakiem, i w kocim duecie bez jednego słowa z przyjaciółką Kabaretu pod Bańką jeszcze z Szuflady, słowikiem Toronto Teresą Klimuszko.


Jak było?

Najlepszym wskaźnikiem popularności Kabaretonu są wypchane po brzegi sale, a najlepszymi recenzjami - komentarze podsłuchane w kuluarach, przy barach i w toaletach, a także wytrwałość widzów, którzy nie tylko w prawie 100 proc. pozostali do końca, ale jeszcze po 2 rano nie bardzo spieszyli się do domu.

A więc na podstawie tych i innych danych, na pytanie: jak było? można odpowiedzieć tylko jednym słowem: SUPER!!!

Małgorzata P. Bonikowska
(Proud to be a sponsor!!!)

Scena zbiorowa
  

Scena zbiorowa numer dwa


Fot. Witold Liliental i Adam Orzechowski


© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Kabaret pod Bańką
Niepowtarzalna Magda
Prawda o wieku Magdy Papierz
Cała masa gości z Polski
Czas na zrywanie boków po raz jedenasty
Z Mississaugi do Hollywood
Benefis godny Magdy
After Hours Club Goes INTERNATIONAL
Interesujący marzec w After Hours Club
Bańka i jej przyjaciele
X Kabareton - strzał w 10