Zła radość

1

Ile radości wśród elektoratu PiS oraz w polskim rządzie wywołałaby wiadomość o ciężkiej chorobie Donalda Tuska? Albo, chociaż jakieś pogłoski o jego rodzinnych kłopotach czy konfliktach z innymi politykami Wspólnoty?

Ogrom.

Nienawiść PiS do Donalda Tuska nie jest spowodowana tylko różnicami politycznymi. Tusk jest, oczywiście, potencjalnym kandydatem w wyborach prezydenckich. A więc stanowi dla PiS zagrożenie. Jest też symbolem powrotu Polski do demokratycznego porządku i otwartego społeczeństwa. Ale szef Rady Europejskiej jest również wybitnym politykiem, człowiekiem szanowanym i lubianym; kimś, kto porusza się często bez obstawy, uśmiecha się, ma rozległe znajomości, sporo wdzięku i jest ważnym graczem we Wspólnocie. I to wystarczy, aby nienawidził go Jarosław Kaczyński, który nie posiada i prawdopodobnie nigdy nie będzie posiadał takich zalet. A pewnie chciałby.

Pospolitość i w wielu przypadkach małość polityków PiS jest uderzająca. Weźmy kilka twarzy z obozu „dobrej zmiany”. Ustawmy ich w jednym szeregu dla lepszego efektu. Postacie z pierwszych ławek: Jarosław Kaczyński, Beata Szydło, Stanisław Piotrowicz, Zbigniew Ziobro, Krystyna Pawłowicz, Andrzej Duda, Beata Kempa, Ryszard Terlecki, Anna Zalewska, Joachim Brudziński, Dominik Tarczyński (ten od nauki posługiwania się widelcem). Nie wszyscy, ale czołówka.

Co możemy o nich powiedzieć po kilku latach aktywności na scenie politycznej?

Są to ludzie raczej pospolici, w kilku przypadkach bez dobrego wychowania, z przeciętnym wykształceniem i wiedzą. Do wybitności im daleko. Żadne z nich nie cieszy się specjalnym szacunkiem w narodzie i poza Polską. Zero charyzmy. Brak wizji dla wszystkich Polaków. Pospolitość zmieszana z arogancją i skłonnością do awantur. I wulgarność. Co więcej, żadne z nich nie posiada jakiejś patriotycznej biografii. Nikt z nich nie uczestniczył w przełomowych wydarzeniach dla Polski jak Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk czy Adam Michnik. Wszyscy spali do południa. Które z nich mogłoby zastąpić Donalda Tuska na jego stanowisku?

Być może jest to pytanie poniżej pasa, ale wyobraźmy sobie na chwilę, że do urzędu szefa Rady skrada się Beata Kempa, albo Krystyna Pawłowicz. Albo Ryszard Terlecki. Donald Tusk na ich tle wygląda jak gwiazda, która może oślepić. 

Teoria resentymentu mówi, że jeżeli człowiek nie może posiąść jakiejś wartości, to budzi się w nim nienawiść wobec tych, którzy tę wartość posiadają. Gdy barbarzyńca wtargnął na tereny wyższej cywilizacji, nie tylko dokonywał mordów, ale niszczył wszelkie dobra kulturalne, książki, obrazy, nieznane mu instrumenty muzyczne, architekturę, których wartości nawet nie mógł ocenić. Pospolita osobowość nie tylko rezygnuje z wartości, której nie może osiągnąć, ale pragnie ją też zniszczyć. Rzecz jasna, razem z drugim człowiekiem, który tę wartość osiągnął.

Często więc marny aktor (i pospolity człowiek) nie tylko nienawidzi aktora wybitnego, ale pragnie skrycie, aby zapomniał roli, albo aby stracił pracę i miał wypadek samochodowy. Kiepski publicysta życzy wszystkiego najgorszego publicyście podziwianemu. Marny polityk modli się o upadek polityka wybitnego. Aby wybitność, zdolność, kreatywność i pracowitość nie biły w oczy nieudacznika, nieudacznik, gdy otrzyma władzę  –  podobnie jak to się stało w przypadku PiS  –  będzie się mścił za urojone krzywdy i poczucie niższości, aby chociaż pozornie zniwelować różnice (których i tak nie da się wyrównać).

Osobowość mała i pospolita znajduje powód do radości w cudzym nieszczęściu (mówił o tym wielokrotnie profesor Zbigniew Mikołejko). I chociaż nie ma z tego jakiejś korzyści, człowiek mały raduje się, kiedy dziennikarze tracą pracę, sędziowie są dymisjonowani, emerytowanym oficerom odbiera się emerytury, albo gdy szykanuje się wybitnych aktorów. Pospolity tłum ma ogromną radochę, kiedy politycy PiS pieprznym językiem wyzywają opozycję. Dołożyć im, cholernym komuchom! Zła radość (schadenfreude) to sposób pospolitych ludzi na dowartościowanie się cudzym nieszczęściem. PiS i jego elektorat mają powód do tej radości: ci, których uznawano za inteligentnych, zdolnych, mądrych, wpływowych i popularnych, lecą dzisiaj na dół.

Zamiana miejsc nadal trwa. Gdy Adam Michnik razem z Gazetą Wyborczą przewrócą się, to wtedy może Gazeta Polska nabierze blasku. Jeżeli Krystyna Janda zamknie swój teatr z powodu braku funduszy, to słabi aktorzy przesuną się do góry i może będą też podziwiani. Jan Pietrzak, wulgarny i zgorzkniały człowiek, który starzeje się w jakiś przykry sposób, jest dzisiaj lansowany na narodowego barda. Dla miernot i ludzi pospolitych jest teraz piękna pogoda. Ale pogoda musi się kiedyś zmienić. Już trochę się zmienia.

Pozdrawiamy Donalda Tuska.

Dariusz Wiśniewski

Poleć:

O Autorze:

Studio Opinii

Dość długo grupa doświadczonych – i, niestety, na ogół niemłodych – dziennikarzy myślała o założeniu własnego pisma internetowego. W końcu, w roku 2008, pomysł ten został zrealizowany w postaci pierwszej wersji „Studia Opinii”.

1 Comment

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.