Powiedz to dobrym słowem

0

Lepsze życie. Felieton z psychologią w tle

Jestem psychologiem z wykształcenia, jednak od zawsze interesowało mnie nie tyle wyjaśnianie ludzkich zachowań, ile korzystanie z wiedzy psychologicznej na co dzień i wykorzystywanie jej tak, by życie było lepsze, milsze i bardziej wartościowe. Nie lubię zajmować się przeszłością, chyba że po to, by wyciągać z niej wnioski i zmieniać jej znaczenie na lepsze. Koncentruję się na tym, co jest w życiu ludzi teraz i wykorzystuję wiedzę i doświadczenie do tego, aby ta teraźniejszość była możliwie najlepsza i pięknie rokowała na przyszłość. I tym chcę się tu dzielić. Będę pisać w zgodzie z własnym planem, ale jeśli zdarzy się tak, że jakiś temat zainteresuje Czytelników szczególnie, chętnie poświęcę mu więcej czasu.

Zatytułowałam ten felieton tak samo jak swoją dość obszerną książkę na temat roli słowa w życiu zarówno pojedynczych osób, jak całych narodów, a nawet świata. Słowo ma nie tylko pewien zakres znaczeniowy, ma również zakres emocjonalny. To odnośnie tego emocjonalnego zakresu mówię o dobrym słowie. Są słowa, które są obojętne emocjonalnie, jak “zeszyt”, “chłopiec”, “pani” czy “nauczyciel”, oraz słowa, które mają negatywny zakres emocjonalny, np. “bazgroły”,” chłopaczysko”, “baba” czy “belfer” oraz słowa o zabarwieniu pozytywnym – “chłopczyk”, “dama”, “mistrz”, “mentor”. Podałam tu kilka rzeczowników, ale podobnie jest z czasownikami: inaczej wibruje energią “odpoczywam”, a inaczej “leniuchuję”, inaczej “pracuję”, a inaczej “zasuwam” albo jeszcze dosadniej… Przymiotniki i przysłówki również są albo obojętne albo niosą ładunek negatywny lub pozytywny. To raczej oczywiste jaki ładunek niosą słowa “piękny”, “mądry”, “dobry”, a jaki “brzydki” “głupi”, “zły”.

Oczywiście wszelkie słowa wulgarne, zarówno po polsku jak i w każdym innym języku są słowami niosącymi negatywy ładunek.

Z każdym wypowiedzianym słowem, wprowadzamy do przestrzeni, w której żyjemy czy pracujemy, energię o określonym znaku. Wprowadzamy tę energię również do świata, choć tutaj ma jakby szansę równoważyć się przez miliardy innych cząstek energetycznych wchodzących do atmosfery. Jednak w pokoju jedna osoba używająca wielu negatywnych słów jest w stanie zanieczyścić atmosferę i – w sposób zazwyczaj nieuświadamiany – obniżyć nastrój znajdujących się w nim osób, łącznie z własnym. Może się to objawiać większym zmęczeniem, rozdrażnieniem, a nawet przygnębieniem, zależnie od tego jakiego rodzaju słowa będą padać. Nie pozwalamy ludziom palić w obecności innych, a pozwalamy im używać równie zanieczyszczających atmosferę słów.

Dobre słowa ważne są nie tyle dla naszej świadomości ile dla podświadomości – budują w niej pozytywne nastawienie, pogodny stosunek do rzeczywistości. Pozwala to nie tylko tolerować czy nawet akceptować wydarzenia, postawy i opinie innych ale w sytuacji konfrontacji ułatwia nam kontrolowanie naszych wypowiedzi. Jeśli jeszcze dodamy do naszych wypowiedzi więcej takich słów jak “proszę”, “przepraszam”, “dziękuję”, język może mieć wręcz kojące znaczenie.

Czy to znaczy, że nasze wypowiedzi mają być cukierkowe? I czy przypadkiem nie stracimy zdolności dokładnego wyrażania tego, co myślimy? Nie sądzę. Wypowiadam się w taki sposób kilkanaście lat i nie odnoszę wrażenia aby mnie nie rozumiano. Jeśli ktoś mnie nie rozumie, to nie z powodu słów, jakich używam, ale idei, które są mu nieznane. Chodzi po prostu o to, aby nie epatować “silnymi” słowami, zwłaszcza tymi określającymi ważne dla nas i innych rzeczy, ludzi, zdarzenia. Zamiast powiedzieć “To była kompletna porażka” można powiedzieć “To było nieudane przedsięwzięcie”. Jeśli do słowa z pozytywnym zakresem emocjonalnym dołożymy “nie” jego przekaz treściowy się zmieni znacznie, natomiast emocjonalny nieznacznie, albo wcale. Podświadomość nie odróżnia bowiem słowa “nie” jako przedrostka.

Bardzo mocno zachęcam aby pobawić się słowem i zamieniać słowa niedobre na dobre. Nie tylko wszyscy wokół nas lepiej się poczują, ale zafundujemy sobie trening umysłu, wszak czasem trzeba się lekko wysilić, by znaleźć pozytywny zamiennik. W poprzednim felietonie namawiałam do tego, by wypowiadać się świadomie. Już sam ten fakt może wpłynąć na to, że nasze słowa staną się lepsze, milsze, bardziej przyjazne. Jednak to nie wystarczy. Przyzwyczajeni bowiem do używania słów, które dobre nie są, nawykowo będziemy ich używać nawet wtedy, kiedy nasze wypowiedzi będą świadome. Aby naprawdę mówić wyłącznie dobrymi słowami trzeba zbudować nowy nawyk i czasem nowe słownictwo. Jednak jest to możliwe i po pewnym okresie mówienia dobrym słowem w korze mózgowej wytwarzają się nowe ścieżki i buduje się nawyk.

Od kilku lat z mojej inicjatywy w dziesiątkach polskich szkół, przedszkoli ale także w niektórych urzędach i firmach 13 dnia każdego miesiąca obchodzi się Dzień Dobrego Słowa. To taki dzień świadomości języka, dzień odpowiedzialnego posługiwania się słowem.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.