Tanie loty do Kanady z Niemiec

9

Linie lotnicze Primera Air, słynące z bardzo tanich połączeń dalekodystansowych, ogłosiły uruchomienie wielu nowych rejsów z Niemiec do Kanady i Stanów Zjednoczonych.

Od sezonu letniego 2019 z Frankfurtu nad Menem będzie można polecieć do Nowego Jorku-JFK, Bostonu, Toronto-Pearson oraz Montrealu-Trudeau.

Z Berlina tani przewoźnik będzie wykonywał rejsy do Nowego Jorku-JFK, Bostonu oraz do Kanady na lotnisko Pearsona w Toronto.

Koszt?  Na trasie Toronto-Berlin $159 e jedną stronę.

Primera Air została założona w Islandii w 2003 roku jako linia czarterowa. Od tego czasu jej flota wzrosła do pięciu Airbusów A321neos i 10 Boeingów 737, obsługujących ponad 70 destynacji w rejonie Morza Śródziemnego, Bliskiego Wschodu, Azji, Karaibów i Ameryki Północnej. Oczekuj obecnie na dostawę 23 Boeingów Max 9, Airbusów A321neo i Airbusa A321LR.

Więcej

o cenach

 

Poleć:

O Autorze:

Anna Głowacka

Interesuje się polityką polską i kanadyjską. Z wyształcenia pedagog, pracuje jako pracownik socjalny.

9 Comments

  1. “Od tego czasu jej flota wzrosła do pięciu Airbusów A321neos i 10 Boeingów 737, obsługujących ponad 70 destynacji w rejonie Morza Śródziemnego, Bliskiego Wschodu, Azji, Karaibów i Ameryki Północnej.”
    (…) obsługujących 70 DESTYNACJI?
    Przytoczone zdanie świadczy o tym, że autorka/autor tego tekstu nie posiada kwalifikacji niezbędnych do pracy w gazecie.
    Tą osobę należy jak najwcześniej posłać do szkoły, aby wreszcie zaczęła poprawnie pisać.

    • Obie formy są poprawne “tę” i “tą”.
      Zamiast powoływać się na gazetowe autorytety warto przeczytać książki napisane przez polonistów.

    • Malgorzata P. Bonikowska

      Forma “tą” jest w potocznej polszczyźnie akceptowalna, ale jak Pani jest taką purystką językową, powinna Pani trzymać się zasad pełnej poprawności. To nie “gazetowe autorytety” – jestem doktorem językoznawstwa i od lat zajmuję się sprawami poprawności językowej. Zamiast się czepiać i to mało grzecznie lepiej się douczyć.

    • Odsyłam do wypowiedzi prof. Miodka:

      Destynacja to słowo używane w branży turystycznej, zwłaszcza lotniczej, określające cel podróży, czyli miejsce docelowe. Tablice na lotniskach informują o wakacyjnych destynacjach: Barcelona, Ateny, czy inna Hurgada (…)
      A najbardziej nie na miejscu są pytania strażników granicznych, których interesuje “jaka jest Pani finalna destynacja”.

      Oczywiście destynacja we wspomnianych znaczeniach to kalka z języka angielskiego destination.
      Słowo destynacja w języku polskim istnieje, rzecz jasna, ale oznacza coś zgoła innego – tzn. przeznaczenie czy też zamiar Opatrzoności, itp. Dlatego jestem w stanie zaakceptować użycie słowa destynacja w odniesieniu do lotu samolotem tylko w sytuacji, gdy ktoś jest wróżką i potrafi przewidzieć, że dany lot to finalna destynacja (final destination).

    • Malgorzata P. Bonikowska

      Sama Pani sobie przeczy – prof. Miodek potwierdziL, jak wiele innych źródeł, prawidłowość użycia tego wyrazu w tym artykule – “Destynacja to słowo używane w branży turystycznej, zwłaszcza lotniczej, określające cel podróży, czyli miejsce docelowe.” Tak właśnie było użyte. A uwaga pod adresem owych strażników granicznych – czyżby Pani nie zrozumiała? Chodzi tu o 1. język mówiony, nie będący przykładem języka z “branży turystycznej, zwłaszcza lotniczej”, a dodatkowo niefortunne jest zestawienie przymiotnika “finalny” z tym wyrazem. 2. Wiele kalek z języka angielskiego zadomowiło się w polskim, szczególnie w różnych żargonach (używam tu JĘZYNOZNAWCZEGOO znaczenia pojęcia “żargon”, nie potocznego). Przykłady: event, leasing, intefejs, peeling, fitness, fast food, etc, etc. A cytwany przez Panią prof. Miodek pisze: “Nie ma słów niepotrzebnych językowi. W tym sensie jestem i za „wow”, i za „super”, i za „ekstra”, czy za „odjazdem”, „odlotem”, „cool” i „jazzy”.” Polecam też historię rozwoju języka angielskigo, który dzięki chętnemu zapożyczaiu przez wieki jest obecnie językiem o najbogatszym sLownictwie. Piszę o tym w swoim cyklu “Odczarować angielski (i polski)”, do którego link podałam w poprzednim wpisie (“poście”? no wLaśnie…) Moja opinia jako językoznawcy jest taka: niepotrzebne są kalki gdzie polski ma swoje dobre słowo na wyrażenie danego pojęcia, ale tam gdzie brak takiegoż rodzimego, czemu nie? Pozdrawiam.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.