Miłość po kanadyjsku

0

Wielu ludzi podejmuje się podróży przez Kanadę – drugi co do wielkości kraj na świecie. W POLcaście prezentowaliśmy już Kanadyjkę polskiego pochodzenia, która przejechała na rowerze przez Kanadę, a także dwójkę ludzi, którzy podróżowali z czerwoną sofą, aby uczcić 150. urodziny Kanady. Monika Grzelak, fotografka, przyjechała do Kanady siedem lat temu tylko na rok, poznała swojego obecnego męża, zakochała się i została na dobre. Właśnie wróciła z samotnej podróży z Toronto do wyspy Vancouver na zachodnim wybrzeżu w poszukiwaniu kanadyjskich “love stories”. “Miłość w Kanadzie” – to temat jej podróży.

Małgorzata P. Bonikowska: Niedawno wróciłaś z tej niesamowitej podróży, którą odbyłaś sama. Bardzo podoba mi się temat, który obrałaś jako cel podróży. Powiedz jak wpadłaś na ten pomysł?
Monika Grzelak: Pomysł powstał w lipcu zeszłego roku. Jestem fotografem na ślubach i było to właśnie w trakcie sezonu – w Kanadzie jest to maj-październik. Jest to dość krótki okres, kiedy to my fotografowie mamy dużo pracy. Czułam się wtedy już trochę zmęczona i uznałam, że przez te pięć miesięcy nie chcę być tylko fotografem na weselach i chciałabym również zrealizować mój osobisty projekt. Co ciekawe, wpadłam na ten pomysł w windzie i od razu wiedziałam jaki będzie miał tytuł “Miłość w Kanadzie”. Plan był taki, aby podróżować po Kanadzie i robić zdjęcia osobom wśród niesamowitych kanadyjskich krajobrazów. Zazwyczaj nie dzielę się od razu moimi pomysłami z innymi, bo nie jestem pewna, czy one rzeczywiście wypalą, więc jestem w tej kwestii ostrożna. Jednak tym razem uznałam, że na pewno zrealizuję ten plan. Dotarłam na ślub, który fotografowałam tego dnia i od razu podzieliłam się tym pomysłem z koleżanką fotografką. Bardzo się jej podobał, ale zaczęła mnie wypytywać o szczegóły – jak to mam zamiar zrobić, kiedy. Od razu po skończonej pracy zaczęłam planowanie i wiedziałam, że muszę to zrobić w miarę szybko, bo później najdą mnie wątpliwości i wszystko spali na panewce.

M.P.B.: Czy to, że jesteś fotografem weselnym i widziałaś tyle zakochanych par zainspirowało cię w jakikolwiek sposób, aby podjąć taki właśnie temat? Czy to może efekt lektur, czy własnych doświadczeń? Jaki był tego powód?
M.G.: Było kilka powodów. Jednym z nich była właśnie fotografia i wesela, podczas których wszystko dzieje się szybko i jest dopięte na ostatni guzik. Widzi się zakochanych ludzi, ale będąc fotografem, trzeba uchwycić ten właściwy moment. Ja chciałam spędzić z parami więcej czasu, poznać je lepiej, zadając im pytania o ich związki, jak czują się w Kanadzie, co je inspiruje w tym kraju. Pytania były trochę związane ze mną i moją sytuacją, ponieważ starałam się o kanadyjskie obywatelstwo i nie chciałam ot tak tylko dostać obywatelstwa. Chciałam na własny użytek zrozumieć dlaczego to robię, jak ten kraj na mnie wpływa. Poza tym chciałam po prostu przejechać przez Kanadę, odczuć ogrom tego kraju.

This slideshow requires JavaScript.

M.P.B.: Nie czułaś obaw, co zrobisz gdy zepsuje ci się samochód albo będziesz miała jakiś problem? Musiałaś czuć choć trochę strachu, bo to przecież było ogromne przedsięwzięcie!
M.G.: Byłam całkiem dobrze przygotowana. Wiedziałam, że będę podróżowała sama, więc ubezpieczyłam się na wypadek nieoczekiwanych zdarzeń w CAA (Canadian Automobile Association i zapisałam się na inny program, który gwarantował, że gdyby coś się stało z moim samochodem, poprzez połączenie satelitarne zostałaby wezwana pomoc. Oprócz tego przeszłam kurs pierwszej pomocy (osiem godzin w Toronto), aby wiedzieć jak zareagować, jeśli byłabym świadkiem jakiejś groźnej sytuacji.

M.P.B.: Ile kilometrów przejechałaś?
M.G.: 13.500 km, w obie strony, w 5 tygodni. Zaczęłam w Toronto i jechałam w kierunku zachodnim do Tofino na wyspie Vancouver, a w drodze powrotnej zatrzymywałam się w różnych miejscach.

M.P.B.: Oczywiście, głównym motywem tej podróży była miłość. Jak znalazłaś pary, którym robiłaś zdjęcia?
M.G.: Zaczęłam od Facebooka. Dołączyłam do lokalnych grup, zaczęłam od dużych miast takich jak Vancouver, Calgary, Edmonton, Victoria i wysłałam moje ogłoszenie o castingu. Skontaktowałam się z kilkoma parami w tych miastach i zapytałam, czy ci ludzie również kogoś nie znają. Zależało mi na różnorodności, szukałam par w różnym wieku, nie tylko Kanadyjczyków, ale również imigrantów. Skontaktowałam się również z moimi znajomymi mieszkającymi w Kanadzie, czytelnikami mojego bloga.

M.P.B.: Ile osób ostatecznie się zgłosiło?
M.G.: Sfotografowałam osiemnaście par, a otrzymałam około osiemdziesięciu zgłoszeń – dostałam bardzo dużo maili. To było dosyć trudne ponieważ miałam tylko sześć tygodni na moją podróż, więc wszystko musiało być dokładnie zaplanowane, bo zazwyczaj przyjeżdżałam do danej miejscowości i miałam 1-2 dni na zrobienie sesji. Początkowo miałam sfotografować 15 par, ale ostatecznie było to o 3 pary więcej.

M.P.B.: Powiedz, kim były te osoby, które fotografowałaś, jaki był ich wiek, pochodzenie etniczne, gdzie mieszkają?
M.G.: Przedział wiekowy par to 24-86/87 lat. Fotografowałam moje pary w różnych prowincjach Kanady, głównie w Kolumbii Brytyjskiej i Albercie: Kolowna, wyspa Vancouver, Campbell River, Vancouver, Squamish, Calgary i oczywiście w pobliskich Górach Skalistych. Jedną parę fotografowałam w Winnipeg, tak więc były to różne miejsca. Fotografowałam ludzi o różnych korzeniach etnicznych – jedną polską parę, polsko-kanadyjską parę, Tajwankę i Meksykanina, ludzi, którzy albo urodzili się w Kanadzie, albo imigrowali do Kanady w różnych okresach swojego życia. Jestem szczęśliwa, że udało mi się spotkać z ludźmi z całego świata. Dla niektórych z nich Kanada jest nowym miejscem. To było świetne doświadczenie. Zadawałam każdej z par te same dziewięć pytań na temat ich związku i Kanady. Za każdym razem, poprzez ich odpowiedzi, czułam coraz większy związek z tym krajem.

This slideshow requires JavaScript.

M.P.B.: A czego nauczyłaś się o miłości?
M.G.: (śmiech) Nauczyłam się, że miłość jest tym, co my sami chcemy widzieć i co zależy od tego jak postrzegamy innych ludzi czy świat. Jeśli jesteśmy szczęśliwi, będziemy widzieć więcej miłości wokół nas, a gdy będziemy smutni będziemy postrzegali świat jako bardziej ponury. Co było ciekawe, każda z par była w innym momencie swojego związku: niektóre pary miały dzieci, inne były dopiero zaręczone i przygotowywały się do ślubu. Mogłam zobaczyć miłość ludzi na różnych etapach ich związku. To było dla mnie bardzo inspirujące. W wiadomościach, które otrzymywałam od moich par po sesji zawsze powtarzało się, że dziękują za spotkanie i za to, że mogli się choć na chwilę zatrzymać i w spokoju pomyśleć o swoim związku.

M.P.B.: Czego dowiedziałaś się, jeśli chodzi o ich ich postrzeganie Kanady?
M.G.: Dowiedziałam się, że ludzie niestety mało podróżują po Kanadzie, że zwiedzają inne kraje, ale nie znają Kanady wystarczająco dobrze. Mam nadzieję, że moje pytania, projekt i moja podróż skłonią ich, aby lepiej poznali ten kraj.

M.P.B.: Co masz zamiar zrobić z tymi wszystkimi materiałami, nagraniami, zdjęciami? Myślisz o wydaniu książki?
M.G.: Tak, zaczęłam już nawet pisać książkę o Kanadzie i o moim projekcie. Mam też zamiar zrobić w listopadzie wystawę w Toronto na temat tego projektu. Oprócz tego udostępnię zdjęcia, radząc jak podróżować po Kanadzie, na mojej stronie internetowej i opiszę całą podróż przez Kanadę na moim polskim blogu – jak podróżować po Kanadzie, ile to kosztuje. Podróżowałam przez 5 tygodni i wiem jak kosztowne jest to przedsięwzięcie,więc chciałabym przekazać ludziom trochę wskazówek na czym mogą zaoszczędzić pieniądze. M.P.B.: Która para była twoją ulubioną? M.G.: To była najstarsza z par. Fotografowała tych ludzi w Campbell River na wyspie Vancouver i dotarłam do nich z pomocą innej pary, którą fotografowałam w Calgary. Powiedziałam im, że nie mam nikogo do sfotografowania na wyspie Vancouver i tak ich poznałam. Mają 87 i 83 lata i są ze sobą razem od 63 lat. To było niesamowite, bo dopiero wrócili ze swoich trzytygodniowych wakacji na Hawajach. Byli prawdziwą inspiracją dla mnie, pełni energii. Kiedy dostali informację o moim projekcie od córki, od razu się zgodzili bo potraktowali to jako kolejną przygodę. Bardzo mi się podoba ich stosunek do życia bo traktują je jak przygodę, nie mają obaw przed próbowaniem nowych rzeczy. Byli niesamowicie otwarci podczas rozmowy na temat swojego związku, trudności w ich relacjach. Byli pełni zapału. To było dla mnie niezwykle inspirujące i dało mi ogromny zastrzyk energii.

This slideshow requires JavaScript.

M.P.B.: Powiedz kilka słów na temat swojego bloga. Nie jesteś tutaj długo, ale wyraźnie widać z niego twoją ogromną miłość do Kanady. Jesteś osobą, która uważa, że jeżeli chce się zostać obywatelem tego kraju, trzeba o nim więcej wiedzieć niż wiedza z książek. Oddajesz jakby hołd Kanadzie. Tytuł twojego bloga ma w sobie wiele cyfr…
M.G.: Strona mojego bloga nazywa się 6757km.com. Może nie jest to najlepszy tytuł do zapamiętania, ale 6757 km to dystans pomiędzy Toronto a moim rodzinnym miastem Wałbrzychem. Blog powstał sześć lat temu i na początku jego celem było po prostu dzielenie się doświadczeniami z moimi przyjaciółmi i rodziną. Nie myślałam o tym, aby pisać dla ludzi, których nie znam, ale to właśnie oni spowodowali, że mój blog tak się rozrósł. Zmieniał z czasem – na początku pisałam, jak to jest być w Kanadzie, jak się czuję w Toronto, jak to jest być imigrantem. Z biegiem czasu zaczęłam więcej podróżować i zaczęłam o tym pisać. Obecnie nie publikuję tam treści regularnie, ale chcę to zmienić, bo mi tego brakuje. Teraz piszę więcej o życiu codziennym tutaj, nie tylko o Toronto, ale o Kanadzie jako o kraju, o moich podróżach po Kanadzie, o tym co ten kraj dla mnie znaczy. Wybrałam się w tę podróż, ponieważ uważałam, że to jedyna możliwość, aby nawiązać bliską relację z tym krajem i poznać go. Nie chcę tu tylko mieszkać, chcę znać powód dlaczego tu mieszkam.

M.P.B.: Jaki jest powód?
M.G.: Najważniejszym jest oczywiście mój mąż. Ale bardzo lubię tu mieszkać. Zimy trochę mnie dołują, szczególnie ostatnia, kiedy było wyjątkowo zimno. Jednak ciągle mam wrażenie, że nie poznałam Kanady tak bardzo jak bym chciała, dlatego myślę, że chęć poznania bliżej tego kraju jest tym, co mnie tu trzyma.

M.P.B.: Czyli można powiedzieć, że Kanada nie jest tylko celem podróży, ale samą podróżą i odkrywaniem?
M.G.: Właśnie tak.

Małgorzata P. Bonikowska

Tłumaczenie wywiadu M.P.Bonikowskiej z jęz. angielskiego Adam Wrona

Ta historia i wywiad po angielsku były prezentowane w naszym POLcaście w odcinku 54  Warto posłuchać!

Blog Moniki Grzelak:

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.