Historia Powstania Salonu Poezji, Muzyki i Teatru w Toronto

0

Wywiad z Marią Nowotarską przeprowadziła Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska: Twoje postanowienie pozostania w Kanadzie na pewno zaskoczyło niejedną osobę w Polsce. Czy był to długo planowany zamysł, czy nagle podjęta decyzja?

Maria Nowotarska

Maria Nowotarska: Podczas mojej 33-letniej pracy aktorskiej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie nigdy nawet nie przyszło mi na myśl, abym mogła opuścić moje rodzinne, ukochane miasto. Nastał jednak taki moment, w którym doszliśmy wraz z mężem (Jerzym Pilitowskim) do wniosku, że jesteśmy ogromnie potrzebni naszej córce Agacie i jej malutkim dzieciom mieszkającym w Kanadzie.

Nasz wyjazd nie był więc poszukiwaniem nowych perspektyw ekonomicznych, lecz po prostu spełnieniem obowiązków rodzinnych, chociaż mieliśmy rozdarte serce pozostawiając w Polsce syna Piotra z wnuczką Zosią. Decyzję rozstania z teatrem ułatwił mi generalny remont teatru im. J. Słowackiego, połączony z zamknięciem jego działalności na cały 1991 rok. Zostaliśmy zatem w Kanadzie, szczęśliwi, że możemy się przydać najbliżej rodzinie w tym trudnym losie emigracyjnym.

B.G.: Pożegnałaś się z zawodem, wybrałaś rodzinę. Co skłoniło Cię do powrotu na “scenę”?
M.N.: Przez pierwsze miesiące w ogóle nie przyszło mi do głowy, że mogę kontynuować w Kanadzie zawód aktorki. Po pewnym czasie zaczęliśmy poznawać nowych, ciekawych ludzi. W czasie spotkań towarzyskich byłam często proszona o recytację wierszy i zauważyłam jakie jest wśród pewnej grupy Polonii wielkie przywiązanie do języka ojczystego i polskiej kultury. Poczułam się temu środowisku bardzo potrzebna. Po roku postanowiłam – stworzę Salon Poezji i Muzyki. Jeszcze nie wierzyłam, że będę mogła do tej nazwy dopisać słowo “teatr”.

B.G.: Jakie były początki Salonu?
M.N.: W Toronto w latach 90. znacząco zarysowała się działalność Polsko-Kanadyjskiego Towarzystwa Muzycznego i orkiestry Toronto Sinfonietta, prowadzonej przez Macieja Jaśkiewicza. Zwróciłam się zatem do maestro z propozycją wzbogacenia koncertów muzycznych polską poezją. Już po paru dniach zostałam zaproszona na zebranie zarządu Towarzystwa Muzycznego, które odbyło się w domu jednego z jego członków, wielkiego miłośnika sztuki, prof. Stanisława Dubiskiego. Moja oferta spotkała się z dużym zainteresowaniem

Pamiętam doskonale ten dzień i osoby uczestniczące w tym spotkaniu, z którymi przez wiele lat dane mi było pracować. Byli to: wspomniany prof. S. Dubiski, Alicja i Krzysztof Libertowie, Agnieszka Goesing, Halina Kwiatkowska, ówczesny prezes Jan Żywiel, Leszek Strączyński, Maciej Jaśkiewicz i nieprzerwanie pracujący w zarządzie Salonu do dnia dzisiejszego, niezwykle zasłużony Krzysztof Rumian. Tego pamiętnego wieczoru zapadła decyzja o stworzeniu Salonu Poezji i Muzyki, filii Polsko- Kanadyjskiego Towarzystwa Muzycznego.

B.G.: Pewnie nie jest łatwo stworzyć teatr, nawet w Polsce, a co dopiero na emigracji…
M.N.: Niewątpliwie w tych początkowym, trudnym okresie bardzo istotny był mój zapał wspomagany wielkim entuzjazmem mojego męża. Jurek głęboko wierzył w sens i potrzebę stworzenia Salonu, toteż oboje zaczęliśmy poszukiwania godnego miejsca na pierwsze wieczory słowno-muzyczne. Znaleźliśmy Music Room mieszczący się w Hart Hause – neogotyckim kompleksie uniwersytetu w Toronto.

B.G.: Były to skromne wieczory. Kiedy przerodziły się w prawdziwy teatr?
M.N.: Już po dwóch latach, w 1993 roku, przedstawienie o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej miało pięcioosobową obsadę, a potem następne spektakle coraz bardziej nabierały charakteru teatralnego. Znależliśmy też dla nich inne, odpowiedniejsze miejsce – Old Mill.

Old Mill w Toronto – miejsce wielu spektakli Salonu Poezji, Muzyki i Teatru – Foto. B. Golembiowska

Rozpoczynając działalność w Toronto stale miałam w pamięci Teatr J. Słowackiego i głęboko zakorzenione przeświadczenie, że aby stworzyć podstawy teatru, trzeba mieć przede wszystkim zespół aktorski. W tradycji polskiego teatru króluje pogląd – dobry zespół teatralny ma wielopokoleniową obsadę “Wesela” Wyspiańskiego.

O takim zespole nawet nie mogłam marzyć, ale bardzo szybko doszłam do wniosku, że muszę pójść inną drogą, tropem jakże znaczącego dla tajnej wojennej i powojennej działalności Teatru Rapsodycznego, którego twórcą i dyrektorem był Mieczysław Kotlarczyk. To w tym teatrze w okresie okupacji występował Karol Wojtyła. Główna_ ideą Teatru Rapsodycznego była promocja wspaniałej, polskiej poezji. W Toronto obok bardzo nielicznej grupy aktorów jest liczna grupa profesjonalnych śpiewaków, a także uzdolniona polska młodzież, często kształcona w artystycznych szkołach i uczelniach kanadyjskich. Z myślą o nich stworzyłam Studio Aktorskie Salonu – S.A.S., w którym uczę dzieci i młodzież aktorstwa, w celu wprowadzenia ich do na szych spektakli. Odkrywałam też wspaniałych muzyków: Natalię Tyomkinę, Jerzego Boskiego, Dariusza Króla, Wojciecha Bochenka, scenografów: Irenę Kołodziej, Ewę i Michała Monków oraz Joannę Dąbrowską, twórczynię największej ilości scenografii, plakatów i ulotek oraz okładki książki-albumu “Teatr bez granic.”

B.G.: Jak wspomniałaś, początki nie były łatwe. Czy po kilku latach aż do dnia dzisiejszego “maszyna teatralna” toczy się sprawnie i gładko?
M.N.: Tworzenie teatru na emigracji jest niezmiernie trudne. Pracujemy w ciężkich warunkach, nieporównywalnych do tych, które są w teatrach w Polsce. Nasz Salon nie ma swojego budynku, sali na próby, całego zaplecza technicznego, pracowni i stałych podstaw ekonomicznych. W 2016 roku Salon Poezji, Muzyki i Teatru świętował dwudziestopięciolecie swojej działalności. Na pewno nie przetrwałby tak długo, gdyby nie zrozumienie, pomoc i wsparcie finansowe instytucji i osób prywatnych. Z okazji każdej premiery drukujemy program, w którym umieszczamy podziękowania dla wszystkich darczyńców, a na kartach tej książki też kierujemy podziękowania do tych, którzy przez 25 lat wiernie wspierali nasz teatr.

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.