Bądź sobą

0

Lepsze życie. Felieton z psychologią w tle

Jestem psychologiem z wykształcenia, jednak od zawsze interesowało mnie nie tyle wyjaśnianie ludzkich zachowań, ile korzystanie z wiedzy psychologicznej na co dzień i wykorzystywanie jej tak, by życie było lepsze, milsze i bardziej wartościowe. Nie lubię zajmować się przeszłością, chyba że po to, by wyciągać z niej wnioski i zmieniać jej znaczenie na lepsze. Koncentruję się na tym, co jest w życiu ludzi teraz i wykorzystuję wiedzę i doświadczenie do tego, aby ta teraźniejszość była możliwie najlepsza i pięknie rokowała na przyszłość. I tym chcę się tu dzielić. Będę pisać w zgodzie z własnym planem, ale jeśli zdarzy się tak, że jakiś temat zainteresuje Czytelników szczególnie, chętnie poświęcę mu więcej czasu.

Rada “bądź sobą” mocno trafia do przekonania naszym rodakom. Polacy lubią być sobą, przynajmniej tak mówią. Lubimy być spontaniczni, szczerzy… czasem aż do bólu. “Nie udawaj kogoś innego niż jesteś” usłyszałam od koleżanki z lat studenckich na spotkaniu po kilkunastu latach. Pamiętała mnie jako namiętną i nieprzebierającą w słowach dyskutantkę, palącą papieros za papierosem i w złośliwych słowach opisującą niektóre aspekty rzeczywistości. Lubiła mnie taką, bo – nie wiedzieć czemu – my Polacy cenimy szczerość nawet gdy nie jest miła, a takie zachowania wydają się być szczere. Nikt przecież nie udaje złośliwości czy nie podnosi sztucznie głosu ani nie przeklina po to, aby się przypodobać?! Tak się zachowuje, bo taki jest. Tak sądzimy. W moim wypadku to rzeczywiście było szczere, choć była to tylko jedna z moich twarzy. Jednak nie zawsze tak jest. Znam osoby, które – owszem – udawały gniew, udawały, że używają na co dzień wulgaryzmów, udawały nawet, że palą… po to, by zostać przyjętym do jakiegoś grona, przypodobać się komuś. Taka sytuacja jest nawet przedstawiona w kultowym musicalu “Grease”, gdzie Sandy udaje, że jest podobna do innych popularnych dziewcząt, zmienia fryzurę, pali papierosa i gasi go w sposób “właściwy” dla tej grupy… Reakcja Danny’ego jest znamienna – najpierw zdziwienie, a potem mieszanka aprobaty i dezaprobaty. On znał inną Sandy. Niemniej on sam zaczął udawać zainteresowanie sportem, aby zdobyć jej uczucie… Ciekawe, że Sandy to nie dziwiło… Osoby, które same są raczej otwarte na zmianę, są zdyscyplinowane i żyją w zgodzie z przyjętymi zasadami, łatwiej wierzą w to, że ktoś inny, zmieniając się jest również sobą, że po prostu pokazuje lepszą stronę siebie.

Częściej jednakże ludziom wydaje się, że kiedy inni są wyjątkowo opanowani, dobrzy, cierpliwi czy szczęśliwi, to udają; sądzą też, że wiele ich to kosztuje. Pewnie dlatego, że sami nie odkryli w sobie jeszcze własnej lepszej twarzy.

Nie jesteśmy jednorodnymi monolitami. W każdym z nas jest wiele różnych – czasem sprzecznych ze sobą – cech, zachowań i przekonań. Każdy z nas ma możliwość przełączania się z jednego wymiaru osobowości na inny, w zależności od okoliczności lub chęci. Przecież inaczej zachowujemy się u cioci na imieninach, a inaczej na prywatce ze znajomymi… I każda z tych twarzy jest prawdziwa, choć mogą być one diametralnie różne. Często jest ich tak dużo i są tak różne, że zaskakują nas samych… “Tego się po sobie nie spodziewałam…” – zdarzyło mi się powiedzieć to do siebie i jestem przekonana, że nie tylko mnie. Tak długo jak po prostu odpowiadamy na okoliczności, reagujemy – bez specjalnego przemyślenia jakimi zasadami chcielibyśmy się w życiu kierować – na to, co do nas dociera, możemy zaskakiwać i siebie i innych, często – negatywnie. I zawsze jesteśmy szczerzy, zawsze jesteśmy sobą – zawsze częścią swojego potencjału. Nigdy nie można powiedzieć, że czyjeś zachowanie w określonej sytuacji w całości określa daną osobę. My sami również nie możemy tak o sobie myśleć. Możemy zachować się inaczej, na przykład – lepiej.

Wszystko się zmienia, kiedy zaczynamy żyć świadomie, kiedy podejmujemy decyzję, które z możliwych twarzy chcemy zatrzymać, a które nie są nam potrzebne, których u siebie nie lubimy. Często nie jest to takie łatwe i przez jakiś czas musimy się odwoływać do naszej świadomości – woli, sumienia i wyobraźni, aby wyprodukować takie zachowanie, jakie chcielibyśmy zaprezentować. Czy jesteśmy w tym momencie szczerzy? Oczywiście. Czy jesteśmy sobą? Naturalnie, jesteśmy wciąż sobą – swoją lepszą wersją. W moim życiu przyszedł moment, w którym zdecydowałam się bardziej świadomie żyć, a zatem wybierać swoje reakcje na to, co się dzieje. Przyjęłam pewne zasady, w zgodzie z którymi zamierzałam postępować i odtąd one wskazywały mi drogę. Krótko mówiąc: postanowiłam być proaktywna i wykorzystywać przerwę pomiędzy bodźcem a reakcją na przypomnienie sobie co jest dla mnie ważne. Na początku wybierałam nieco wolno i nie zawsze z chęcią… ale wybierałam. Dlatego, że to ja wybierałam byłam wciąż sobą. Po pewnym czasie wybory zgodne z moimi wartościami i pryncypiami stały się automatyczne.

Podobnie jest w życiu wielu ludzi, którzy wybrali drogę świadomego rozwoju, którzy zdecydowali się być sobą w swojej najlepszej wersji. Myślę, że wtedy jesteśmy naprawdę sobą.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.